Lubelski Marsz Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej to wydarzenia w ramach którego uczestnicy mają wspólnie uczcić pamięć ofiar rzezi wołyńskiej. To ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich wobec mniejszości polskiej byłego województwa wołyńskiego II RP (w czasie okupacji niemieckiej) podczas II wojny światowej. Rzeż wołyńska przypadła na lata 1943-1944. Szacuje się, że zginęło ok. 50 tys. Polaków i w odwecie 2–3 tysiące Ukraińców. 11 lipca przypada Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczpospolitej Polskiej.
"Pamięć o naszych rodakach"
Rafał Mekler - prezes Ruchu Narodowego na Lubelszczyźnie podkreśla, że tegoroczny marsz nie jest to wydarzeniem w reakcji na to co się obecnie dzieje na Ukrainie, ale wydarzenie które od lat odbywa się w Lublinie.
- Jak co roku przejdziemy ulicami miasta aby pokazać że pamięć o naszych rodakach, o tym że byli, że mówili tym samym językiem co my, o tym że w kościołach wyznawali naszą wiarę, o tym że żyli tym samym depozytem kultury, że myśleli i żyli po polsku nie zaginie. Bowiem jak pisał Horacy "non omnis moriar" czyli "nie wszystek umrę" jest dla nas dewizą wypływającą z tkwiącej w człowieku głębokiej potrzeby trwania, trwania dla bliskich, dla narodu, z tego wypływa gotowość do dobrowolnego poświęcenia życia jeżeli wspólnocie ma to przynieść korzyść, ochronić wspólnotę, ale też w sytuacji granicznej pogodzenie się ze śmiercią w zamian za pociechę pamięci wśród potomnych. Dlatego jesteśmy im winni pamięć - informuje Rafał Mekler w mediach społecznościowych.
reklama
Dodaje, że "jak mawiają lokalni politycy którzy pretendują do bycia elitą, awangardą nadającą ton, ci którzy w alikwotach duszy pojmują na dużym poziomie ogólności potrzebę pamięci, za motto przyjmując: "Pamięć jest naszym obowiązkiem" powtarzane niczym hasło". - Usprawiedliwiające zarazem entymematycznie wypływające oskarżenie, wobec sprzeniewierzenia się tej pamięci poprzez straż nad cudzą historią, w której my jedynie byliśmy przypadłościowo - zaznacza Mekler.
Marsz odbędzie się 11 lipca. Ruszy o godz. 18:00 z Placu Litewskiego. Organizatorzy zachęcają do zabrania zniczy i kwiatów. Organizatorami wydarzenia są: Ruch Narodowy, Młodzież Wszechpolska, Instytut Pamięci i Dziedzictwa Kresowego, Instytut Dziedzictwa Żołnierzy Wyklętych i Osób Represjonowanych. - Pokażmy, że pamięć o ofiarach ukraińskiej zbrodni sprzed lat wciąż jest w Polsce żywa! - informują organizatorzy na wydarzeniu na Facebooku.
W ubiegłym roku Marsz również ruszył z Placu Litewskiego. Przeszedł przez Krakowskie Przedmieście, ul. Lipową, ul. Ofiar Katynia, ul. Obrońców Pokoju, ul. Raabego. Zakończył się na Skwerze Ofiar Wołynia przy skrzyżowaniu ul. Głębokiej i Raabego. Wówczas w programie były m.in. przemowy okolicznościowe, złożenie kwiatów, wspólne ułożenie zniczy w napis "Wołyń 1943".
reklama
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.