reklama

Latami skrywał tajemnicę o zbrodni na Kośminku w Lublinie. W sądzie chciał przedstawić swoje wiersze [ZDJĘCIA]

Opublikowano:
Autor:

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Z LublinaPo raz drugi przed sądem stanął Bogdan S., sprawca zbrodni sprzed ponad 30 lat. Mężczyzna nie zgadza się z wymiarem sprawiedliwości - twierdzi, że nie powinien zostać skazany za zabójstwo. W czwartek, 21 maja, przeprowadzono jego proces. Na koniec przyznał, że od aresztowania pisze wiersze i chciałby je pokazać sędziom.
reklama
reklama

Zaatakował, obrabował i uciekł. Przez lata był nieuchwytny

Przestępcy mający na swoim sumieniu zbrodnię nie mogą spać spokojnie. Nawet po 25 latach. Świadczy o tym historia Bogdana S. Mężczyzna przez lata prowadził ustabilizowany tryb życia, najpierw w Polsce, później w Wielkiej Brytanii. Skrywał przez ten czas tajemnicę. To on pozbawił życia 37-letniego Wojciecha T. przy ul. Kossaka w Lublinie w 1995 roku.

Bogdan S. wynajął mieszkanie, ale posługiwał się fałszywym dowodem osobistym - w dokumencie umieścił swoje zdjęcie, na którym miał doklejone wąsy. W lubelskich gazetach zamieścił ogłoszenie o organizacji wyjazdów po samochody do Szwajcarii. Wpadł na zuchwały plan: zwabi na miejsce spotkania osobę z dużą ilością gotówki, obezwładni ją, po czym ucieknie z łupem do rodzinnego Białegostoku, a pieniądze wyda na swoje najpilniejsze potrzeby.

reklama

32-letni wówczas Bogdan S. trzykrotnie uderzył z zaskoczenia w głowę Wojciecha T., który stracił przytomność, po czym pokrzywdzonego zakneblował i związał. A następnie zostawił w zamkniętym budynku i uciekł taksówką ze zrabowanymi pieniędzmi (wówczas równowartość niespełna 20 tys. zł).

Z budki telefonicznej zadzwonił pod numer 997. Poinformował anonimowo o napadzie przy ul. Kossaka, dodając: "jedźcie ratować chłopa, może jeszcze żyje". Policjanci uzyskali jednak niewłaściwy adres, więc służby ratunkowe nie odnalazły pokrzywdzonego.

Policja zgubiła trop Bogdana S. Wpadł dzięki rozwojowi technik kryminalistycznych, namierzono go w Wielkiej Brytanii, a zatrzymano w 2024 roku na lotnisku Okęcie w Warszawie. To efekt pracy policjantów z tzw. Archiwum X.

reklama

Pierwszy wyrok

Bogdan S., obecnie 63-letni, przyznał się do tego, że zadał ciosy i skrępował ofiarę, a następnie ją obrabował i uciekł. Nie przyznawał się jednak do zabójstwa, co zarzucił mu prokurator. W sali sądowej przepraszał córkę ofiary, okazywał skruchę. Jednocześnie wygłaszał kilka razy obszerne stanowiska, w których m.in. zarzucał niekompetencję prokuratorowi.

Mężczyzna stanął przed Sądem Okręgowym w Lublinie. Wyrok został ogłoszony we wrześniu ub.r. Bogdan S. został uznany za winnego zabójstwa, choć nie z zamiarem bezpośrednim, i skazany za to na karę 15 lat pozbawienia wolności. Do tego ukarano go 8-letnim pozbawieniem praw publicznych oraz grzywną w wysokości 16 tys. zł. Mężczyzna był sądzony zgodnie z przepisami, które obowiązywały w Polsce w 1995 roku.

reklama

Dwie apelacje

Wyrok nie był prawomocny. Wpłynęły dwie apelacje. Prokurator dowodzi, że Bogdan S. powinien zostać uznany za winnego zabójstwa z zamiarem bezpośrednim, a nie ewentualnym, jak przyjął sąd. Do tego kwestionuje wymiar kary. Uważa, że sprawca powinien zostać skazany na 25 lat pozbawienia wolności.

Jest też apelacja obrońcy, który oczekuje, że Bogdan S. będzie odpowiadał wyłącznie za spowodowanie uszkodzenia ciała ofiary oraz rozbój, a nie za zabójstwo.

Obrońca uważa, że oskarżony w ogóle nie działał z zamiarem pozbawienia życia pokrzywdzonego i nie przewidywał, że taki skutek może nastąpić. Jego intencją, zdaniem obrońcy, było wyłącznie ogłuszenie pokrzywdzonego, spowodowanie u niego stanu chwilowej nieświadomości, żeby mógł go okraść

- wyjaśnia sędzia Barbara du Chateau, rzecznik Sądu Apelacyjnego w Lublinie.

Ponadto obrońca domaga się znacznie łagodniejszej kary dla Bogdana S. 

"Wiedzę czerpałem z filmów"

Proces przed Sądem Apelacyjnym w Lublinie przeprowadzono w czwartek, 21 maja. Bogdan S. został doprowadzony do sali rozpraw z aresztu. Pilnowało go dwóch policjantów. 63-latek był ubrany w koszulę w kratę, ciemne jeansy i sportowe buty. Miał przygotowane stanowisko, spisane ręcznie na kilku kartkach, tak jak to było przed sądem pierwszej instancji. Jeszcze w sali rozpraw przelewał na papier ostatnie swoje myśli, które chciał przekazać sędziom.

Jest mi niewymownie wstyd. Wyrzuty sumienia towarzyszą mi, od kiedy dowiedziałem się o śmierci pokrzywdzonego. Wciąż zastanawiam się, jak 32-letni, zdawałoby się normalny mężczyzna, mógł dopuścić się takiego czynu

- powiedział Bogdan S. na wstępie.

Opowiadał o trudnej sytuacji w czasach kryzysu lat 90-tych i wysokim wówczas bezrobociu. Wspominał, że jego partnerka zaszła w ciążę, co miało pchnąć go do dokonania rabunku.

Wiedzę czerpałem z filmów

- przekonywał, mając na myśli przebieg ataku na pokrzywdzonego.

Według jego wersji, był przekonany, że ogłuszy ofiarę jednym uderzenim rurką w głowę - jak to często bywa w filmach sensacyjnych - a potem ucieknie z łupem, przy czym pokrzywdzony nie dozna poważnych obrażeń.

Nie przewidywałem jego śmierci, nie godziłem się na nią. Z perspektywy czasu widzę, że moje rozumowanie było infantylne i bezkrytyczne. Przecież nie wiąże się nieboszczyka. Związałem pokrzywdzonego, bo przewidywałem, że może wszcząć alarm po odzyskaniu przytomności

- dodał Bogdan S.

Poza sporem jest to, że jestem winien śmierci i muszę zostać ukarany. Minęło 31 lat. Chcę jeszcze raz przeprosić rodzinę Wojciecha T., wyrazić żal i skruchę. Proszę o łagodny wymiar kary

- zakończył.

Na koniec przekazał sądowi swoje stanowisko na piśmie. I dodał:

Od momentu aresztowania piszę wiersze, m.in. o mojej zbrodni. To bardzo osobiste rzeczy. Mogę przedłożyć sądowi kilka.

Sąd się na to nie zgodził. Wyrok zostanie ogłoszony na początku czerwca. 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo