Andrzej był bardzo spokojny. Dorota leżała w kałuży krwi
Na podłodze w kuchni mieszkania jednego z bloków Annopola (pow. kraśnicki) leżała w kałuży krwi 57-letnia Dorota K. Była nieprzytomna. Taki widok zastali policjanci, skierowani na miejsce zdarzenia po dramatycznym wezwaniu sąsiadów, których zmroził przeraźliwy krzyk kobiety. Drzwi otworzył mundurowym... sprawca i jednocześnie mąż ciężko rannej kobiety - 65-letni Andrzej K. Był 22 września 2024 roku.
Obok Doroty K. leżał jeden nóż, drugi - zakrwawiony - znajdował się na blacie kuchennym. Pomimo udzielonej niezwłocznie pierwszej pomocy, kobieta zmarła na miejscu. Policjanci od razu zatrzymali Andrzeja K. Był bardzo spokojny, nie stawiał żadnego oporu.
Razem prowadzili przychodnię w Annopolu
Co najmniej 35 ciosów nożem Andrzej K. zadał swojej żonie. Wcześniej, jak ustalili śledczy, uderzył ją butelką w głowę. Zbrodnia wstrząsnęła okolicą. Andrzej K. to znany, szanowany w lokalnym środowisku lekarz. Jego żona była doświadczoną pielęgniarką. Razem prowadzili przychodnię w Annopolu. Małżeństwem byli od kilkudziesięciu lat. Uchodzili za zgodną parę. Nigdy nie było u nich interwencji policji.
Proces za zamkniętymi drzwiami
Prokurator oskarżył Andrzeja K. o zabójstwo. W trakcie przesłuchania 65-latek nie przyznał się do zarzucanego mu czynu. Wyjaśniał, że działał w obronie koniecznej, odpierając atak nożem, jakiego dopuściła się wobec niego żona.
Sąd Okręgowy w Lublinie wyłączył jawność procesu Andrzeja K. Uzasadnienie: chodziło przede wszystkim o kwestie rodzinne, których ujawnienie mogłoby uderzać nie tyle w samego oskarżonego, ale w jego synów. Nie wiadomo więc, czy Andrzej K. przyznał się w sądzie do popełnienia zarzuconego mu czynu i jakie składał wyjaśnienia.
Wyrok zapadł we wrześniu ub.r. Sąd uznał, że oskarżony działał pod wpływem silnego wzburzenia usprawiedliwionego okolicznościami, co wiąże się ze znacznie łagodniejszą karą - Kodeks karny przewiduje za to od roku do dziesięciu lat pozbawienia wolności, podczas gdy za "standardowe" zabójstwo sprawcy grozi od dziesięciu lat do dożywocia. Lekarz z Annopola został skazany na dziesięć lat pozbawienia wolności.
Znaczne złagodzenie kary
Wpłynęły dwie apelacje od wyroku. Prokurator dowodził, że sąd błędnie zastosował w tym przypadku przepis o silnym wzburzeniu usprawiedliwionym okolicznościami i postulował o uznanie, że było to klasyczne zabójstwo. Jednocześnie domagał się skazania Andrzeja K. na 16 lat pozbawienia wolności.
Obrona z kolei uważała, że sąd pierwszej instancji wymierzył 65-latkowi rażąco surową karę.
Obrońca eksponował okoliczności łagodzące i wnosił, ażeby sąd złagodził orzeczoną karę
- wyjaśnia sędzia Barbara du Chateau, rzecznik Sądu Apelacyjnego w Lublinie.
Wyrok zapadł w środę, 22 kwietnia.
Sąd uwzględnił apelację obrońcy. Kara została obniżona do sześciu lat pozbawienia wolności. Sąd zmodyfikował opis czynu. W pozostałej części wyrok został utrzymany w mocy
- wskazuje sędzia Barbara du Chateau.
Ze względu na wyłączenie jawności procesu, sąd nie podał uzasadnienia takiej decyzji do publicznej wiadomości. Wyrok jest prawomocny. Oznacza to, że można od niego wnosić wyłącznie kasację do Sądu Najwyższego.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.