W kolejnej części cyklu Kamil Dąbskiego „Nieznane historie Lublina” przyjrzymy się zapomnianej karcie Lublina, jako miasta słynącego z wyścigów konnych, czego spadkobiercą był istniejący jeszcze do niedawna Lubelski Klub Jeździecki. Dziś, po tej pięknej tradycji niewiele już pozostało.
Zaczęło się od wystawy rolniczej
Stolica Lubelszczyzny stała się miastem wyścigów konnych niejako z przypadku. Mianowicie w roku 1860, w czasach zaboru rosyjskiego w Lublinie odbywała się wystawa rolnicza. Wyścigi zostały urządzone, jako urozmaicenie wystawy, mające przyciągnąć większe zainteresowanie. Jednak efekt przerósł wszelkie oczekiwania. Do miasta, które liczyło wówczas około 19 tysięcy mieszkańców, zjechało 10 tysięcy gości , a na "parkingu" dla pojazdów konnych stało 750 bryczek, karet i innych powozów, którymi zjechało tłumnie okoliczne ziemiaństwo. Dochody z imprezy były ogromne, tak więc nie ma się co dziwić, że bez trudu pokryły budowę infrastruktury toru wyścigowego z prawdziwego zdarzenia (zobacz zdjęcia).
Lublin ośrodkiem hippicznym
Po powstaniu styczniowym zaborca nałożył różne ograniczenia na społeczeństwo Królestwa Polskiego, jednak pod koniec XIX wieku sytuacja zaczęła się poprawiać. Tor wyścigów konnych znajdował się wówczas na terenie dzielnicy Dziesiąta, przy obecnej ulicy noszącej nazwę – nie bez powodu – Wyścigowa. W jeszcze w XIX wieku powstało Łęczyńskie Towarzystwo Wyścigów Konnych, które w roku 1903 przeniosło się do Lublina i przyjęło nazwę Lubelskie. W roku 1899 w Lublinie odbył się pierwszy regularny sezon wyścigów konnych. Na torze położonym na Dziesiątej gonitwy odbywały się regularnie do momentu wybuchu I wojny światowej w 1914 roku, kiedy to ze względu na działania wojenne tor zawiesił działalność (zobacz zdjęcia). W roku 1918 Polska odzyskała niepodległość, a wyścigi konne powróciły z pełną parą do stolicy Lubelszczyzny, stając się jednymi z najważniejszych ośrodków hippicznych w państwie polskim, mających nie gorszą rozpoznawalność niż warszawski Służewiec.
Łąki nad Bystrzycą
Przez pierwsze lata wolnej Polski wyścigi nadal odbywały się w starym miejscu, lecz już w roku 1924 otwarto nowy tor, położony przy ulicy Bychawskiej. Jednak lokalizacja ta okazała się tymczasowa, ponieważ już w 1927 roku działalność rozpoczął tor wyścigowy zbudowany na nadbystrzyckich łąkach, u zbiegu ulic Krochmalnej i Ciepłej. Nowy obiekt był zasługą działań Lubelskiego Towarzystwa Zachęty do Hodowli Koni, które zostało założone w 1925 i uzyskało od wojewody wszelkie pozwolenia na stworzenie toru na ówczesnych obrzeżach miasta. W tym miejscu sport związany z wyścigami konnymi zadomowił się już na dobre (zobacz zdjęcia).
Złote lata międzywojenne
Z pewnością najlepszym czasem dla wyścigów konnych w Lublinie było dwudziestolecie międzywojenne. Na zbudowanym nad Bystrzycą torze bardzo często ćwiczyło wojsko polskie, które w tamtych latach posiadało wiele jednostek kawalerii. W Lublinie odbywały się wszystkie najważniejsze zawody kawaleryjskie II RP. Lubelski tor nieraz był nawet uważany za lepszy od tego w Warszawie, ponieważ był od niego większy i miał dłuższą bieżnię (zobacz zdjęcia). Do dziś zachowały się zdjęcia, na których widać na przykład generała Władysława Andersa obserwującego wyścigi konne w Lublinie. Był on właścicielem stadniny koni, stąd obecność jego, oraz wielu innych oficjeli II RP nie była niczym dziwnym.
„Normalność” pod okupacją
Co ciekawe, nawet tragiczny czas niemieckiej okupacji Lublina w latach 1939 – 1944 nie wstrzymał działalności wyścigów konnych. Niemieckie władze Dystryktu Lublin Generalnego Gubernatorstwa chciały bowiem stworzyć pozory normalności w stolicy ich dystryktu. Z tego powodu wyścigi odbywały się często, a ich gośćmi były lokalne elity niemieckie, na czele z gubernatorem lubelskim Ernstem Zornerem. Obstawiać wyniki gonitw oraz brać w nich udział mogli również Polacy, co poza efektem propagandowym miało również przynosić okupantowi zyski finansowe. Plakaty zapowiadające kolejne wydarzenia na torze wyścigowym napisane były w językach niemieckim oraz polskim (zobacz zdjęcia). Lubelskie gonitwy chętnie obstawiali także Warszawiacy poprzez kasy na Foksalu, ponieważ ich tor na Służewcu był zamknięty i wykorzystywany przez jednostki konne SS i obsługę lotniska na Okęciu.
Koniec, początek i koniec
Po wojnie wyścigi konne szybko jednak odeszły do historii. W roku 1947 odbyła się ostatnia gonitwa, a wkrótce potem tor zamknięto, a jego teren rozparcelowano. Część terenu przeznaczono pod ogródki działkowe, a na pozostałym obszarze w latach 60 – tych powstał Lubelski Klub Jeździecki, który kontynuował tradycje wyścigów hippicznych w Lublinie. Klub rozpoczął swoją działalność w roku 1962, a w 1965 przeniósł się na teren przy ul. Ciepłej oraz Krochmalnej. Przez następne dziesięciolecia zajmował się popularyzacją jeździectwa, sportu hippicznego oraz rekreacji w Lublinie. Jednak w XXI wieku zaczęły pojawiać się liczne problemy związane z funkcjonowaniem klubu i stanowiącej zupełnie inną historię. Ostatecznie w roku 2017 Lubelski Klub Jeździecki został zamknięty, a w roku 2026 dodatkowo opuszczone budynki Klubu częściowo strawił pożar. Czy sport związany z końmi wyścigowymi powróci jeszcze do Lublina? Czas pokaże, ale na pewno jest na to solidny fundament, w postaci tradycji wyścigów konnych oraz Lubelskiego Klubu Jeździeckiego (zobacz zdjęcia).
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.