Reklama

Reklama

Artur Gronek: W najgorszych snach nie przypuszczałem, że to będzie tak wyglądało

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: | Zdjęcie: K. Kurzępa

Artur Gronek: W najgorszych snach nie przypuszczałem, że to będzie tak wyglądało - Zdjęcie główne

foto K. Kurzępa

Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Sport Koszykarze Polskiego Cukru Startu Lublin przełamali się po długim okresie oczekiwania i zwyciężyli po raz pierwszy w sezonie na obcym parkiecie. Wygrana w Bydgoszczy z tamtejszą Enea Abramczyk Astorią była dla czerwono-czarnych bardzo cenna. Wszyscy związani z lubelskim klubem wierzą w to, że po słabym początku rozgrywek drużyna wreszcie rozpocznie marsz w górę tabeli Energa Basket Ligi.

Reklama

Zaczęliśmy naprawdę super i pierwsza kwarta przede wszystkim pomogła nam złapać pewność siebie – ocenił na pomeczowej konferencji prasowej trener Artur Gronek. – Wiemy, że zespół z Bydgoszczy gra coraz lepiej, co pokazały ostatnie spotkania. Nasza konfrontacja była na bardzo dobrym poziomie ofensywnym, z ponad 50-procentową skutecznością z gry. Mam nadzieję, że żaden z moich zawodników nie pomyślał po 10 minutach spotkania, że już jest po meczu, bo to byłby problem (śmiech). Myślę, że strefa w obronie Astorii wybiła nas z rytmu i straciliśmy pewność siebie pod kątem atakowania do obręczy. W pierwszej kwarcie mieliśmy 12 rzutów wolnych, atakowaliśmy obręcz i mieliśmy 80 procent skuteczności za dwa punkty. Wiedzieliśmy, że mamy przewagę w grze jeden na jeden i powinniśmy to kontynuować. Oczywiście też rywale zaczęli lepiej grać w ataku, co trochę nam zamknęło możliwości grania większego tempa, szybkiego ataku oraz early pick n’ rolla. To spowodowało, że gospodarze wrócili do meczu – dodał szkoleniowiec.

W sobotnim spotkaniu z bardzo dobrej strony pokazał się Dayshon „Scoochie” Smith, który zanotował 23 punkty i 11 asyst. Jego double-double było bardzo istotne w kontekście walki o zwycięstwo. – Oczekujemy od niego, by grał z taką pewnością siebie i kreował. To jak gra ostatnio Cleveland Melvin oraz fakt, że do zespołu dołączył Gabe DeVoe, który może odciążyć Smitha z kreowania, gry pick n roll oraz penetrowania w „pomalowane”, dało „Scoochiemu” trochę oddechu. Dzięki temu nie robi strat i jest pewniejszy w swoim boiskowym zachowaniu. Jednak cały zespół musi włożyć wysiłek w to, żeby Smith mógł kreować – powiedział trener Gronek.

Zanim „Startowcy” wyjechali do województwa kujawsko-pomorskiego, w Lublinie odbyło się losowanie par ćwierćfinałowych Suzuki Pucharu Polski, który w lutym zawita do hali Globus. Los połączył czerwono-czarnych na tym etapie turnieju z Legią Warszawa. – Chcemy pokazać się z lepszej strony, niż do tej pory prezentowaliśmy się w lidze. Uważam, że Puchar będzie do tego świetną okazją. Naszym celem jest udowodnienie, że zasługujemy na więcej, niż pokazuje ligowa tabela. Praca wykonywana przez zawodników oraz nasz sztab musi się w końcu przełożyć na wyniki. Rozmawialiśmy o tym w szatni. Nie pojawimy się na „Globusie” 16 lutego tylko po to, by rozegrać mecz, ale w celu awansu do kolejnej rundy. W 2016 roku wygrałem krajowy Puchar jako trener, więc wiem, jak to smakuje. Życzę każdemu mojemu zawodnikowi, żeby mógł przeżyć tego typu sukces – przyznał opiekun Polskiego Cukru Startu.

Zwycięstwo z Astorią pomogło lubelskiej drużynie nieco oddalić się od ostatniego miejsca w tabeli Energa Basket Ligi. Po 15 rozegranych spotkaniach czerwono-czarni mają na swoim koncie pięć wygranych i 10 porażek. Czy szkoleniowiec „Startowców” spodziewał się aż tak trudnego początku sezonu? – Przyznam szczerze, że w najgorszych snach nie przypuszczałem, że to będzie tak wyglądało. Nawet przez sekundę nie pomyślałem, że będziemy w aż tak ciężkiej sytuacji. Wierzyłem, że zespół, który sobie zbudowaliśmy oraz to, jak zawodnicy przepracowali okres przygotowawczy, poprowadzi nas do tego, by spokojnie rywalizować w czołowej ósemce tej ligi. Zaczęliśmy z wysokiego C, wygrywając okazale z Treflem i Stalą Ostrów w meczach domowych, więc początek wyglądał inaczej. Teraz trochę przebudowujemy zespół, żeby konsekwentna praca i chemia w drużynie dały nam w końcu zwycięstwa. Pokonanie BC Siaulai dodało nam trochę pewności siebie, zarówno pod względem drużynowym, jak i indywidualnym dla każdego z moich zawodników. Mówiłem ostatnio chłopakom w szatni, że ta wygrana była nam potrzebna, żeby każdy poczuł się na boisku naprawdę swobodnie i uwierzył w swoje możliwości, bo takie ma. Wierzę, że pozytywna seria odblokuje nasze głowy i mentalnie zbuduje pewność siebie. Dzięki czemu wszystko pójdzie w kierunku, który sobie zakładaliśmy przed sezonie – kończy Gronek, który w 2017 roku został najmłodszym szkoleniowcem, jaki zdobył tytuł mistrza Polski.

Następny mecz czeka czerwono-czarnych w najbliższy piątek. Do hali Globus przyjedzie wówczas Tauron GTK Gliwice. Początek tej konfrontacji zaplanowano 20 stycznia o godzinie 17:30.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy