reklama

Bez polotu. Motor próbował, ale nie miał sposobu na Lecha

Opublikowano:
Autor:

Bez polotu. Motor próbował, ale nie miał sposobu na Lecha - Zdjęcie główne
Autor: Krystian Nowak | Opis: Motor grał z Lechem

reklama
Udostępnij na:
Facebook
SportJedno trafienie obejrzeli kibice podczas meczu Motoru Lublin z Lechem Poznań. Gospodarzom brakowało polotu pod bramką rywali, którzy mogli wygrać jeszcze wyżej.
reklama

Na Motor Lublin Arenę przyjechał lider ligowej tabeli, który w poprzedniej kolejce bez większych problemów ograł Legię Warszawa aż 4:0. To było oczywistym sygnałem, że Lublinianom nie będzie łatwo ograć przyjezdnych.

Już na samym początku spotkania w polu karnym Motoru strzał jednego z rywali musiał blokować Sergi Samper, a w ósmej minucie Ali Gholizadeh minął trzech defensorów gospodarzy i oddał niecelny strzał. Do tego padł na murawie, ale po szybkiej analizie VAR arbiter wykluczył ewentualny faul. Zaledwie cztery minuty później w „szesnastce” padł Mbaye Jacques Ndiaye. W tym wypadku również nie było rzutu karnego.

Groźnie w polu karnym zrobili się też w 27. minucie, kiedy Motor długo przebywał na połowie Lecha i akcję kończył zablokowanym strzałem Sampera i poprawką Bartosza Wolskiego tuż obok słupka. Trzy minuty później nad poprzeczką po szybkiej kontrze uderzał z kolei skrzydłowy Lecha Daniel Hakans. Ten sam gracz strzelał również kilkadziesiąt sekund później, ale tym razem obok słupka. Po kilku pudłach Lechowi udało się w 40. minucie, kiedy najpierw fantastycznie piłkę przyjął i obrócił się z nią Leo Bengtsson, a następnie świetnym strzałem w kierunku dalszego słupka dal swojej drużynie prowadzenie. Jeszcze w doliczonym czasie gry po rzucie rożnym i strzale z bliska Antoniego Kozubala świetną interwencją musiał popisać się Gasper Tratnik. Pierwsza część spotkania zakończyła się wynikiem 1:0 dla gości.

reklama

Po zmianie stron dalej to „Kolejorz” częściej gościł na połowie Motoru i tworzył kolejne szanse. Jedną z nich w 54. minucie miał Antonio Milić, którzy po rzucie rożnym uderzył minimalnie nad bramką. Lublinianie sytuacji mieli znacznie mniej, ale strzelali Wolski i Fabio Ronaldo, a do tego Arkadiuszowi Najemskiego zabrakło kilku centymetrów, by strzelać na pustą bramkę po rzucie rożnym.

Po 70. minucie „Motorowcy” grali już odważniej i szukali wyrównania, a kibiców z krzesełek poderwał techniczny strzał Karola Czubaka, który minął bramkę rywali. Trener Mateusz Stolarski posłał do walki pięciu rezerwowych i liczył, że ci dadzą kolegom impuls do ataku. Trzeba było jednak też się bronić, bo Poznaniacy szybkimi akcjami docierali pod bramkę Motoru, co skutkowało na przykład groźnym strzałem Mikela Ishaka z 80. minuty, który odbił Tratnjk. Dla żółto-biało-niebieskich cztery minuty później z dystansu próbował z kolei Fabio Ronaldo, ale w uderzenie włożył za dużo siły. Pudłowali też goście, czym jeszcze dawali miejscowym szansę na walkę o punkty. Tej Motor komplet nie wykorzystał i nie stworzył żadnej groźnej okazji pod bramką przeciwników już do samego końca. Arbiter zagwizdał więc po raz ostatni przy wyniku 1:0 dla mistrzów Polski.

reklama

 

Motor Lublin - Lech Poznań 0:1 (0:1)

 

Bramka: Bengttson 40’

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo