Powrót do domu. Debiut na lubelskim stadionie
W pierwszym meczu trzeciej rundy eliminacji Ligi Konferencji Europy Dynamo Kijów, 6 sierpnia, zmierzyło się na Motor Lublin Arenie z Karabachem Agdam (ukraińskie zespoły nie mogą rozgrywać meczów w ojczyźnie ze względu na działania wojenne za naszą wschodnią granicą, Dynamo na miejsce rozgrywania spotkań domowych wybrało Lublin). 1:0 wygrali gospodarze.
Cały mecz w barwach Karabachu rozegrał bramkarz Mateusz Kochalski. To zawodnik urodzony w Świdniku. 26-latek w latach 2010-15 bronił barw BKS-u Lublin. Następnie przeniósł się do grup młodzieżowych Legii Warszawa, skąd przez Legionowo, Radom i Mielec, latem 2024 roku trafił do azerskiego klubu. Na stadionie w czwartek podczas meczu Dynama z Karabachem zameldowała się pokaźna grupa fanów lubelskiego bramkarza. Kilka razy głośno skandowali jego imię i nazwisko.
W domu zawsze najlepiej. Jestem z Piask, 20 kilometrów od Lublina. Na meczu były chyba prawie całe Piaski, także bardzo fajnie. Rzadko czuję taką presję, jak w czwartek w Lublinie, bo jednak najważniejsze dla mnie osoby były na tym meczu. O dziwo był to mój debiut na stadionie w Lublinie, bo odszedłem do Karabachu na dwie kolejki przed meczem z Motorem, kiedy ten awansował
- powiedział Mateusz Kochalski tuż po czwartkowym spotkaniu w Lublinie.
Nasz bramkarz w Lidze Mistrzów
Razem ze swoim Karabachem Agdam Mateusz Kochalski zaprezentował się z bardzo dobrej strony w poprzednim sezonie w Lidze Mistrzów. Zespół rywalizował m.in. z Liverpoolem, Chelsea, Napoli czy Benficą i awansował do barażu o 1/8 finału, a bramkarz wyszkolony w Lublinie był przy tym chwalony za swoją dyspozycję między słupkami.
Karabach to etatowy uczestnik międzynarodowych rozgrywek - dość powiedzieć, że od sezonu 2014/15 regularnie występuje w fazie grupowej europejskich pucharów.
Brak awansu do Ligi Konferencji Europy byłby odebrany w klubie bardzo źle. Już jest nieprzyjemnie, bo nie awansowaliśmy dalej w eliminacjach do Ligi Europy. Tam jest jednak cały czas wiara, nie ma jakichś drastycznych środków czy kar. Każdy rozumie, że drużyna się bardzo zmieniła, dużo zawodników odeszło, dużo nowych przyszło. Zespół potrzebuje czasu i to zacznie funkcjonować
- mówi Mateusz Kochalski.
Futbol w Azerbejdżanie
Zdaniem polskiego piłkarza, liga w Azerbejdżanie idzie do przodu.
Są tu kluby, które mogłyby grać w polskiej ekstraklasie, ale są i takie, które prawdopodobnie rywalizowałyby w I czy II lidze. Jest przeskok, jeśli chodzi o poziom czy infrastrukturę tych klubów. W całym Azerbejdżanie piłka idzie do przodu, także dzięki temu, że my graliśmy w Lidze Mistrzów, mistrz kraju ma zapewniony awans do Ligi Konferencji Europy. Inne kluby też będą się rozwijały. Z roku na rok będzie to coraz bardziej wyrównana liga
- przewiduje polski bramkarz.
Przyznaje jednak, że zainteresowanie piłką nożną w Azerbejdżanie nie jest zbyt duże.
Na pewno mniejsze, niż u nas w Polsce. Na mecze Ligi Mistrzów przychodziło bardzo dużo ludzi, na mecze ligowe zdecydowanie mniej. Nie ma pełnych stadionów, jak w Polsce. Chociaż z drugiej strony, jak wyjdę na ulicę, to wszyscy mnie znają
- dodaje Mateusz Kochalski.
Mateusz Kochalski zmieni klub?
Choć zawodnik jest związany kontraktem z Karabachem do czerwca 2027 roku z opcją przedłużenia o kolejny rok, według medialnych doniesień Mateusz Kochalski jeszcze tego lata zmieni klub.
Na pytanie dziennikarza, czy dobrze czuje się w Azerbejdżanie, bramkarz przez chwilę wymownie milczał, po czym rzucił krótkie "tak". Pytany był też o powrót do ekstraklasy.
Zobaczymy, co będzie. Fajnie byłoby jeszcze zagrać w ekstraklasie, bo to jednak super atmosfera na każdym stadionie, kibice. Ma to swoją otoczkę, idzie ta liga do przodu
- przyznał 26-latek.
Zaznaczył, że nie miał czasu na odwiedzenie domu rodzinnego, bo razem z drużyną przyleciał do Lublina dzień przed meczem. Na pytanie, czy od razu wraca do Azerbejdżanu, Kochalski odpowiedział po chwili:
"Pomidor. Nie mogę wszystkiego mówić".
Medialne plotki wskazywały, że zainteresowana pozyskaniem Mateusza Kochalskiego może być Borussia Dortmund.
Reprezentacja: największe marzenie Mateusza Kochalskiego
26-latek był już na trzech zgrupowaniach seniorskiej reprezentacji Polski, ale nie doczekał się jeszcze oficjalnego debiutu w pierwszym zespole narodowym.
Gra w reprezentacji Polski to moje największe marzenie. Robię wszystko, by to marzenie spełnić. Czy jest na to realna szansa? Myślę, że to wszystko zależy od tego, gdzie będę grał i jak będę grał. Nie mam nikomu nic za złe. Chłopaki grają w teoretycznie lepszych klubach (bramkarze reprezentacji Polski - przyp. red.). Nie jestem trenerem, szanuję wszystkich. Jak będę trenerem, to ja będę podejmował decyzje, tymczasem muszę się uzbroić w cierpliwość i czekać na swoją szansę
- uważa Mateusz Kochalski.
Najbliższa szansa na powołanie do reprezentacji już w wrześniu. Na przełomie września i października Polacy rozegrają cztery mecze w Lidze Narodów - dwa razy zmierzą się z Bośnią i Hercegowiną, ich rywalami będą też Rumuni oraz Szwedzi. W ostatnich spotkaniach kadry narodowej między słupkami stali Kamil Grabara (niemiecki Vfl Wolfsburg) lub Marcin Bułka (Neom SC z Arabii Saudyjskiej).
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.