Bogdanka LUK Lublin - PGE Projekt Warszawa. Wiadomo, kto gra dalej w Lidze Mistrzów
W pierwszym meczu w Warszawie to gospodarze okazali się wyraźnie lepsi i wygrali aż 3:1. U siebie siatkarze LUK-u musieli więc wygrać takim samym stosunkiem, by doprowadzić do dodatkowego seta albo wygrać 3:0, żeby od razu awansować do półfinału.
Jednak już w pierwszym secie widać było, że Projekt łatwo nie odda tego spotkania. Co prawda na początku partii Lublinianie wyszli na trzypunktowe prowadzenie i mieli przewagę, ale rywale zdołali wyrównać, a później zaliczyli świetną serię. Najpierw od wyniku 12:12 wyszli na prowadzenie 17:13, a następnie 15:21. Do końca seta miejscowi jeszcze walczyli, ale finalnie przegrali 21:25.
Sytuacja stała się więc naprawdę trudna, a podopieczni trenera Antigi potrzebowali wygrać drugiego seta. Ten od samego początku był wyrównany, a oba zespoły były groźne na zagrywce. Drobne przewagi wpadały jednak na konto drużyny z Warszawy, która wykorzystywała niedokładność i błędy gospodarzy. Te niestety były tak duże, że Projekt wyszedł na prowadzenie 14:10, a dalej utrzymywał przewagę. W drużynie gości błyszczał Bartosz Bednorz, na którego ataki Lublinianie nie mieli odpowiedzi. Kiedy zrobiło się 20:14 na ich korzyść, sytuacja lubelskich siatkarzy stała się niezwykle skomplikowana. Chwilę później było już 22:15, a piłka meczowa dla Projektu przyszła przy stanie 24:16. Wówczas zobaczyliśmy jeszcze zryw LUK-u, ale starczyło to tylko na dwa punkty. Goście wygrali 25:18 i byli już pewni awansu do final four Ligi Mistrzów.
Grali dalej i zapewnili kibicom rozrywkę
Pomimo rozstrzygnięcia dwumeczu spotkanie rozegrano do końca. Obaj trenerzy postawili już głównie na zawodników rezerwowych i kolejny set padł łupem Lublinian, którzy mieli sporą przewagę, ale finalnie wygrali 25:22. W kolejnej partii też długo prowadzili, ale w drugiej fazie goście mocno się podciągnęli, mieli trochę szczęścia przy serwisach i od wyniku 17:17 zaczęli zyskiwać prowadzenie. To doszło nawet do trzech punktów, ale po niezłych atakach Mikołaja Sawickiego zrobiło się 23:23. Następny punkt padł łupem Projektu i ten miał piłkę meczową, ale w siatkę zaserwował Karol Kłos. Tym samym zrewanżował się Mikołaj Sawicki i gra trwała dalej. Ta toczyła się punkt za punkt i była festiwalem błędów jednych i drugich. W najważniejszym momencie pomyli się jednak goście i miejscowi wygrali 32:30.
Finałowy set ćwierćfinałowej rywalizacji zaczął się od punktów Sawickiego, a dalej znów było równo i punkt za punkt. W połowie był więc remis 7:7, a następnie pierwsze dwupunktowe prowadzenie zyskali Lublinianie. Dalej jeszcze je zwiększyli i trzymali rywali w dystansie. Na pocieszenie udało im się wygrać 15:12, a w całym meczu 3:2. To jednak rywale pojadą do Turynu walczyć o puchar.
Bogdanka LUK Lublin - PGE Projekt Warszawa 3:2 (21:25, 18:25, 25:22, 32:30, 15:12) - w dwumeczu 4:5
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.