Pierwszy taki alarm w Lublinie
W województwach lubelskim i podkarpackim ogłoszono w czwartek, 17 września, alarm - służby uruchomiły modulowany dźwięk syren, a Rządowe Centrum Bezpieczeństwa rozesłało pilne alerty z nakazem: „Zagrożenie atakiem z powietrza. Znajdź bezpieczne miejsce”.
Powodem był rosyjski atak powietrzny na zachodnią Ukrainę. Była to pierwsza taka sytuacja, gdy syreny alarmowe włączono w środku dnia w Lublinie, do czego doszły alerty o zagrożeniu z poleceniem znalezienia bezpiecznego miejsca.
Jesteśmy ostrożnymi optymistami. Wszystko wskazuje, że wszystkie procedury zadziałały zgodnie z planem. Wszystkie decyzje, które po wcześniejszych incydentach podejmowaliśmy wspólnie ze strażą pożarną, przyniosły dobre efekty
- powiedział w czwartek Krzysztof Komorski, wojewoda lubelski, tuż po posiedzeniu wojewódzkiego sztabu kryzysowego.
Na terenie województwa lubelskiego uruchomiło się 630 syren, we wszystkich powiatach, z czego 355 uruchomiono w trybie zdalnym.
Co z uczniami szkół w czasie zagrożenia?
Według danych wojewody, ewakuację zarządzono w 120 budynkach, m.in. użyteczności publiczności, np. w szkołach, urzędach, uniwersytetach czy większych miejscach pracy. W znacznej części placówek uczniowie zostali sprowadzeni na najniższe kondygnacje, były też takie, które ewakuowały uczniów na parking pobliskiej galerii handlowej.
Natomiast według nieoficjalnych informacji były też takie szkoły, z których dyrekcja wysyłała wiadomości do opiekunów, by w trybie pilnym odebrać uczniów z powodu zagrożenia.
Jeżeli słyszę, że był taki incydent, to w mojej opinii jest to błąd. Do momentu usłyszenia odpowiedniego komunikatu, utrzymujemy dzieci w miejscu bezpiecznego schronienia
- zaznacza Krzysztof Komorski.
Były także sytuacje, o czym donoszą mieszkańcy, że w wielu szkołach nie podjęto ewakuacji, a uczniowie po prostu pozostali w klasach.
Ja miałem bardzo dużo sygnałów, że te działania były podjęte. Że uczniowie zostali wyprowadzeni z klas. Pierwsza, podstawowa zasada jest taka, że schodzą na niższą kondygnację, z daleka od okien. Oczywiście, liczę się z tym, że było wiele placówek, gdzie nie została podjęta taka decyzja, więc dalej mamy tutaj pracę do wykonania, by decyzje były podejmowane w sposób bardziej stanowczy
- komentuje wojewoda lubelski.
To także praca nad mentalnością, nad psychologicznym przygotowaniem do sytuacji kryzysowych. Wiele miesięcy temu nikt nie mówił w ogóle o ewakuacji, nikt nie wiedział, jak się zachować. Dziś w 120 budynkach ewakuację przeprowadzono. Również w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim, w budynku od strony ul. Lubomelskiej, gdze jest bardzo dużo przeszkleń i trzeba ludzi od nich odseparować. I taka decyzja została podjęta
- dodaje wojewoda.
Czy szpitale mają być ewakuowane, gdy zawyją syreny?
Co ze szpitalami? Z relacji medialnych wynika, że przynajmniej w kilku przypadkach dyrekcje nie podejmowały działań w zakresie ewakuaci czy przenoszenia pacjentów.
Temat ewakuacji szpitali jest tematem trudnym. Tym bardziej, że tych szpitali jest co najmniej kilkadziesiąt na różnym obszarze. Jest tu kwestia choćby zapewnienia bezpośredniego zasilania w energię elektryczną w sytuacjach, gdy pacjent jest podłączony pod specjalistyczny sprzęt. Dziś były jak najbardziej próby podjęcia tego typu działań i w kilku przypadkach prowadziliśmy konsultacje, co w tym momencie robić. Konkretnych informacji jednak nie podam, ile szpitali było ewakuowanych
- powiedział st. bryg. Rafał Goliszek, zastępca Lubelskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP w Lublinie, biorący udział w czwartkowym posiedzeniu sztabu kryzysowego.
Przedstawiciel straży pożarnej zaznaczył, że decyzja należy bezpośrednio do dyrektorów poszczególnych szpitali.
Proces jest bardzo złożony, przede wszystkim logistyczny, aby ewakuować osoby, które są leżące, np. w salach pooperacyjnych. Niemniej, czekają nas ćwiczenia i prowadzenie wszelkich szkoleń w tym zakresie
- dodaje st. bryg. Rafał Goliszek.
Alarmy i komunikacja miejska. "Wszystko tak naprawdę musiałoby się zatrzymać"
Mieszkańcy zadają sobie pytanie, jak w czasie alarmu wygląda sytuacja w zakresie komunikacji miejskiej. Czy autobusy kursują normalnie? Czy można się nimi przemieszczać?
Generalnie każdy z nas powinien znaleźć miejsce bezpieczne, osłonięte. Najbezpieczniejsze jest miejsce, które nie posiada okien, zagłębione, najlepiej, jakby miało dwa wyjścia ewakuacyjne w przypadku zasypania czy zagruzowania. Dzisiaj, w takim żyjącym organizmie jak miasto, wszystko tak naprawdę musiałoby się zatrzymać. Ludzie musieliby wybiec z tych autobusów, przemieszczać się w miejsca, które są wskazane chociażby w aplikacji "Gdzie się ukryć". Takich miejsc na terenie dużych aglomeracji mamy dużo. Ludzie muszą się nauczyć, że taka aplikacja jest i muszą przyjąć, co się wokół nas dzieje i co nas otacza. Wszyscy się tego uczymy na co dzień. Każdy z nas powinien w takiej sytuacji szukać schronienia, które jest najbliżej
- instruuje przedstawiciel straży pożarnej.
Przedstawiciel służb nie był w stanie przekazać, jak w czasie alarmu funkcjonowała w Lublinie komunikacja miejska.
Nie byłem na terenie miasta, nie wiem czy zostały podjęte decyzje o zatrzymaniu komunikacji i wypuszczeniu ludności. Sytuacja jest dość dynamiczna, która zastała nas w środku dnia, naszego życia. Nie wiem, czy były ewakuowane autobusy, ale jak najbardziej powinniśmy to przewidzieć i tego typu działania wprowadzić
- mówi st. bryg. Rafał Goliszek.
Granica nie została naruszona
Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk oraz Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych wyraźnie potwierdzili, że granica państwowa nie została przekroczona przez żaden wrogi obiekt.
Oficjalnie wskazano, że bezzałogowiec odrzutowy, poruszający się z bardzo dużą prędkością bezpośrednio w stronę Polski, rozbił się lub został zestrzelony zaledwie 4 km od polskiej granicy (w rejonie ukraińskiego Jagodzina).
Sytuacja była tak dynamiczna, że polscy piloci poderwanych myśliwców mieli natychmiastową zgodę na zestrzelenie obiektu, gdyby tylko przekroczył linię granicy.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.