reklama

Miłość to nie tylko kwiaty. Psycholog o mrocznej stronie Walentynek

Opublikowano:
Autor:

Miłość to nie tylko kwiaty. Psycholog o mrocznej stronie Walentynek - Zdjęcie główne
Autor: Dominika Polonis

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Z Lublina- Prawdziwa bliskość nie potrzebuje kalendarza, a zdrowie psychiczne jest ważniejsze niż jakakolwiek walentynkowa tradycja – mówi dr hab. Marlena Stradomska, psycholog i suicydolog z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej.
reklama

Czy święto miłości może mieć swoją „mroczną stronę”?

Zdecydowanie tak. Jako psycholog i suicydolog widzę to, co dzieje się, gdy zgasną światła w restauracjach. Walentynki działają jak soczewka skupiająca – jeśli w relacji jest dobrze, ten dzień to tylko miły dodatek. Jednak jeśli w życiu człowieka jest pustka, kryzys lub samotność, to 14 lutego ta pustka staje się wrzaskiem. Mroczna strona to ogromna presja społeczna, która mówi: Jeśli nie masz kogoś, kto kupi Ci kwiaty, jesteś wybrakowany.

To dlatego w okolicach połowy lutego w gabinetach terapeutów częściej dzwonią telefony?

Tak. To zjawisko porównywalne do syndromu „świątecznej depresji”. Ludzie konfrontują swoje życie z wyidealizowanym obrazem z mediów społecznościowych. Widzimy tysiące uśmiechniętych par, a w zaciszu domowym wiele osób mierzy się z poczuciem odrzucenia. Dla osoby w kryzysie suicydalnym ten wszechobecny „przymus szczęścia” może być bodźcem pogarszającym stan psychiczny, bo drastycznie zwiększa poczucie izolacji od reszty „szczęśliwego” społeczeństwa.

reklama

Mówisz o „terrorze romantyzmu”. Co to właściwie oznacza?

To kulturowy nakaz, że miłość romantyczna jest jedyną wartościową formą relacji. Ten terror sprawia, że single czują się jak obywatele drugiej kategorii, a pary w kryzysie zmuszają się do celebrowania fikcji. Miłości, której dawno już nie ma – a łączy tę parę, co najwięcej kredyt i  dzieci. Często Walentynki to dzień „wyreżyserowanej bliskości” – kupujemy prezent, by przykryć brak rozmowy. A przecież miłość to nie tylko kwiaty i kolacja. To przede wszystkim wsparcie w chorobie, wspólne milczenie i praca nad konfliktami, o czym w Walentynki rzadko się wspomina.

A co z osobami, które są po stracie, w żałobie albo po bolesnym rozstaniu? Dla nich ten dzień musi być szczególnie trudny.

reklama

To jest właśnie ten moment, w którym rola psychologa jest kluczowa. Dla kogoś, kto stracił bliską osobę, widok par trzymających się za ręce jest jak dotykanie otwartej rany. Moim zadaniem jest normalizowanie tych uczuć. Mówię moim pacjentom: „Masz prawo nienawidzić Walentynek. Masz prawo czuć złość i smutek”. To święto całkowicie ignoruje fakt, że miłość bywa też bolesna, że się kończy i że żałoba po niej jest naturalnym procesem, a nie błędem systemu.

Jak zatem „odczarować” ten dzień, żeby nam nie szkodził?

Proponuję radykalną zmianę kierunku: od miłości do innych, do miłości do samego siebie. W psychologii nazywamy to samowspółczuciem (self-compassion). Zamiast czekać na kwiaty od kogoś, zadajmy sobie pytanie: „Czego ja dzisiaj potrzebuję, by poczuć się bezpiecznie?”. To może być wieczór z książką, długa kąpiel albo po prostu wyłączenie Instagrama, żeby nie karmić się toksycznymi porównaniami.

reklama

Czyli najlepszym prezentem na Walentynki może być... detoks od mediów społecznościowych?

Jest wiele świetnych prezentów. I uświadomienie sobie, że nasza wartość nie zależy od tego, czy ktoś zarezerwował dla nas stolik w restauracji. Prawdziwa bliskość nie potrzebuje kalendarza, a zdrowie psychiczne jest ważniejsze niż jakakolwiek walentynkowa tradycja.

Wspominasz o kryzysach. Czy istnieje coś takiego jak „walentynkowy efekt wykluczenia”?

Trudno powiedzieć, zależy jak każdy z nas to interpretuje. Jednak ogólnie to bardzo realne zjawisko. W psychologii mówimy o poczuciu przynależności jako jednej z podstawowych potrzeb człowieka. Walentynki tworzą sztuczny podział na „szczęśliwe pary” i „całą resztę”. Osoby, które są w żałobie, po ciężkich rozwodach albo zmagają się z depresją, widzą w tym dniu potwierdzenie swojej „nieadekwatności”. To może nasilać myśli rezygnacyjne – poczucie, że świat jest skonstruowany dla kogoś innego, a ja do niego nie pasuję.

reklama

A co z parami? Czy dla nich to zawsze jest radosny dzień, czy może jednak źródło stresu?

Często to pułapka. W terapii par spotykam się z tzw. „testowaniem relacji”. Ludzie myślą: „Jeśli on/ona mnie kocha, to domyśli się, czego chcę”. To prosta droga do rozczarowania. Walentynki często stają się dniem wymuszonych wyznań i kupowania „odpustów” za błędy z całego roku. Jeśli fundamenty związku trzeszczą, jeden wieczór z różami ich nie naprawi – wręcz przeciwnie, może obnażyć ich brak.

Jako suicydolog, na jakie sygnały u bliskich powinniśmy zwrócić uwagę właśnie 14 lutego?

Bądźmy czujni na nadmierne wycofanie. Jeśli ktoś, kto i tak izoluje się od otoczenia, w tym dniu całkowicie znika, przestaje odbierać telefon albo publikuje w sieci niepokojące, pełne beznadziei treści – nie ignorujmy tego. Warto po prostu zapytać: „Jak się czujesz w ten dzień? Czy to dla Ciebie trudny czas?”. Czasem jedna taka rozmowa, która zdejmuje presję „bycia radosnym”, może uratować komuś życie.

Czy miłość romantyczna jest przereklamowana? Co z miłością do przyjaciół, rodziny, czy do siebie?

Statystycznie rzecz biorąc, sieci wsparcia (przyjaciele, grupa) są silniejszym czynnikiem chroniącym nasze zdrowie psychiczne niż tylko jedna relacja romantyczna. Uważam, że powinniśmy „zdecentralizować” miłość. Promujmy Walentynki jako dzień uważności na drugiego człowieka. Może to być sąsiadka, która jest samotna, albo przyjaciel, który przechodzi trudny czas. To jest prawdziwa, kojąca miłość, o której rzadko piszą kartki walentynkowe.

Gdybyś miała napisać receptę na zdrowe psychicznie Walentynki, co by się na niej znalazło?

Po pierwsze zrozumienie, że miłość to nie klatka z filmu, a 14 lutego to tylko data w kalendarzu. Po drugie, jeśli czujesz się źle, wyłącz social media. Zrób coś, co koi Twój układ nerwowy, a nie co „dobrze wygląda”. Co ważne, pozwól sobie na brak planu. Szczęście pod presją nie jest szczęściem, jest zadaniem do wykonania. Jako psycholog każdego roku 14 lutego obserwuję to samo zjawisko: świat przykrywa się grubą warstwą lukru, podczas gdy w zaciszu domów wiele osób przeżywa swój najtrudniejszy czas w roku. 

Mroczna strona Walentynek to nie brak randki, ale presja bycia szczęśliwym, która staje się dla niektórych nie do zniesienia. 

Dla osoby w kryzysie psychicznym widok wszechobecnych serduszek jest jak krzyk, który przypomina o własnej samotności, stracie lub nieudanym związku. W psychologii nazywamy to kontrastem społecznym. Gdy wszyscy wokół celebrują bliskość, własna pustka wydaje się dwa razy większa. To właśnie wtedy najczęściej pojawiają się myśli: Coś jest ze mną nie tak, Tylko ja jestem niekochany. W moim gabinecie Walentynki to często dzień rozliczeń. Pary, które od miesięcy nie potrafią ze sobą rozmawiać, próbują kupić sobie spokój drogim prezentem. Ale miłość to nie jest transakcja handlowa ani event marketingowy. Prawdziwa bliskość rodzi się w trudzie, w akceptacji swoich słabości i w obecności przy drugim człowieku – także wtedy, gdy nie ma na sobie odświętnego ubrania. Moim zadaniem jako specjalisty jest zdjąć ten ciężar. Chcę powiedzieć głośno: Masz prawo czuć się w Walentynki źle. Masz prawo czuć złość, żal po stracie bliskiej osoby czy po prostu obojętność. Najważniejszą relacją, o jaką musisz zadbać tego dnia, nie jest ta z partnerem, ale ta z samym sobą. Bo ostatecznie to Ty jesteś osobą, z którą spędzisz każdą minutę swojego życia. Zamiast kwiatów, podaruj sobie w tym roku samowspółczucie i spokój – to one, a nie czerwone róże, ratują życie.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo