Nieprawdziwa informacja o zatrzymaniu marszałka województwa lubelskiego
W sobotni wieczór, 5 września, w mediach pojawiły się informacje o rzekomym zatrzymaniu marszałka województwa lubelskiego Jarosława Stawiarskiego przez służby w związku z aferą Zondacrypto. Informację opublikowały portale Wirtualna Polska oraz TVN24, a za nimi wiele innych mediów.
Sam Jarosław Stawiarski w reakcji na plotki opublikował w internecie zdjęcie prosto z trybun stadionu, gdzie oglądał mecz Motor Lublin – Legia Warszawa, ironizując, że media obdarzyły go "darem bilokacji". W niedzielę wydał oficjalne oświadczenie z kategorycznym zaprzeczeniem.
Marszałek w rozmowach z mediami potwierdził, że 28 sierpnia br. złożył w prokuraturze obszerne zeznania, ale wyłącznie w charakterze świadka. Podkreślił, że czuje się ofiarą działań Przemysława Krala i jest jedną z tysięcy osób poszkodowanych przez upadłą giełdę (według ustaleń medialnych zainwestował w tokeny nawet 800 tys. zł).
Dlaczego Jarosław Stawiarski jest łączony z aferą Zondacrypto?
Marszałek województwa lubelskiego Jarosław Stawiarski jest łączony z aferą Zondacrypto jako jedna z tysięcy osób poszkodowanych przez giełdę, a prokuratura bada jego wątek w kontekście potencjalnego nielegalnego uprzywilejowania wierzycieli. Sam polityk w rozmowie z mediami uciął temat, twierdząc, że to jego "osobista, prywatna tajemnica", jednak zapowiedział oficjalne wykazanie straty w oświadczeniu majątkowym.
Kiedy platforma zaczęła mieć poważne problemy z płynnością, marszałek – według obciążających go zeznań prezesa giełdy, Przemysława Krala – miał osobiście interweniować u władz giełdy, aby odzyskać i wypłacić zablokowane na koncie pieniądze. Według śledczych, w sierpniu z portfela giełdy wyszły przelewy na równowartość ok. 105 tys. zł na subkonto powiązane z politykiem, jednak operacja miała zostać w ostatniej chwili zablokowana przez bank. Sam Stawiarski kategorycznie zaprzecza wersji Krala, twierdząc, że szef giełdy "opowiada kłamstwa".
Jarosław Stawiarski: Przyznaję się do jednego: że byłem naiwny, że zainwestowałem, a pan Kral mnie oszukał
W poniedziałek, 7 września, Jarosław Stawiarski zorganizował konferencję prasową, na której odniósł się do informacji krążących w przestrzeni publicznej.
W tym roku ulokowałem na Zondacrypto aktywa, one pochodziły z moich oszczędności i rozporządzenia nieruchomością, którą posiadałem. Wszystko to jest zgodne z moimi oświadczeniami majątkowymi. Dotąd nie otrzymałem ani złotówki zwrotu z zainwestowanych pieniędzy. Te pieniądze zostały u pana Krala, który oszukał mnie tak, jak tysiące ludzi. Mam nadzieję, że te pieniądze kiedyś do nas wrócą. Mam nadzieję, że to wszystko, co się dzieje wokół mojej osoby, nie zaszkodzi województwu lubelskiemu, bo moje prywatne inwestycje, moja naiwność, moja chęć zarobienia nie powinna przesłaniać bieżącej pracy Zarządu Województwa Lubelskiego. Przyznaję się do jednego: że byłem naiwny, że zainwestowałem, a pan Kral oszukał tak jak i kilkanaście tysięcy innych ludzi także i mnie. Mam nadzieję, że poniesie za to surowe konsekwencje
- powiedział w poniedziałek Jarosław Stawiarski.
Nie zdradził, jaką kwotę zainwestował.
To duża kwota. To moja prywatna sprawa, bo to moje oszczędności
- zastrzegł marszałek.
Potwierdził, że poznał Przemysława Krala. Zapreczył, by działał w celu wcześniejszego, przed innymi wierzycielami, odzyskania pieniędzy od Zondacrypto.
Mam czyste sumienie. Zainwestowałem własne pieniądze. Nie odzyskałem złotówki z zainwestowanych pieniędzy
- dodał Jarosław Stawiarski.
Wewnętrzny rozłam w PiS? Stawiarski komentuje słowa Wcisło
Jarosław Stawiarski odniósł się także do tego, co kilkadziesiąt minut wcześniej powiedziała europosłanka Marta Wcisło z Koalicji Obywatelskiej, która wskazała, że kilka dni temu Przemysław Czarnek z PiS-u miał zbierać podpisy pod dokumentem poparcia odwołania Stawiarskiego ze stanowiska marszałka województwa lubelskiego.
Jeśli to jest prawda, to jest gra polityczna także wewnątrz PiS, już nie tylko na linii PiS-KO
- powiedział Jarosław Stawiarski.
Wielka finansowa afera
Afera Zondacrypto dotyczy nagłego upadku jednej z największych giełd kryptowalut w Europie Środkowo-Wschodniej, na której zablokowano oszczędności tysięcy prywatnych i instytucjonalnych inwestorów. Śledztwo prokuratorskie wskazuje na kulisy korupcyjne i polityczne, w tym potajemne finansowanie fundacji powiązanych z czołowymi politykami w zamian za parasol ochronny nad giełdą.
W sprawę zamieszane są znane postacie świata sportu i biznesu, a kluczowy świadek, prezes giełdy Przemysław Kral, zdecydował się na współpracę.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.