O co chodzi w sprawie?
Niedawno Portale Wp.pl i Tvn24.pl ustaliły, że lubelski poseł Prawa i Sprawiedliwości - Michał Moskal spotkał się w sierpniu 2025 roku z Przemysławem Kralem - szefem giełdy kryptowalut Zondacrypto.
- Do rozmowy doszło na hiszpańskiej Ibizie, uczestniczył w niej też były funkcjonariusz CBA Artur Chodziński, który miał współpracować z Kralem - informuje Wirtualna Polska. - Jak wskazuje Wp.pl, trzy tygodnie po spotkaniu z Przemysławem Kralem Michał Moskal skierował pismo do Komisji Nadzoru Finansowego w obronie "blisko dwóch tysięcy polskich przedsiębiorców" działających w branży kryptowalut. Z kolei po kolejnych kilku tygodniach Prawo i Sprawiedliwość złożyło kilkanaście poprawek do ustawy o kryptowalutach, łagodzących jej zapisy. Moskal zaznacza, że nie był ich autorem. Sam jednak informował we wrześniu na portalu X: "z [Januszem Kowalskim] zgłaszamy poprawki, które mają ucywilizować ten projekt".
Wirtualna Polska dodaje jeszcze, że o tym, że "największa polska giełda kryptowalut może mieć poważne problemy z płynnością, napisały na początku kwietnia media. Analiza, do której dotarły money.pl i Wirtualna Polska, ujawniła spadek rezerw bitcoinów giełdy Zondacrypto o 99 proc. Użytkownicy zgłaszali problemy z wypłatą środków".
- Do giełdy Zondacrypto należy portfel 4,5 tys. bitcoinów warty ponad 300 mln dol., ale - jak twierdził w kwietniu Przemysław Kral - klucze do nich miał zaginiony Sylwester Suszek, założyciel giełdy BitBay, poprzedniczki Zondacrypto. Suszek, określany mianem króla kryptowalut, zaginął w marcu 2022 r. - czytamy na WP.
Komentarz Michała Moskala
Poseł Michał Moskal w środę (26 sierpnia) opublikował oświadczenie w swoich mediach społecznościowych. Podkreślił w nim, że celem spotkania z Kralem w Hiszpanii było wyłącznie przeprowadzenie wstępnej rozmowy na temat wsparcia konferencji ORGiD doyczące nowych technologii. Z informacji przekazanych przez posła wynika też, że spotkanie trwało około godziny, a koszty przelotu i hotelu (jedna doba) rozliczył po powrocie, tego samego dnia i z prywatnych środków. Zaznaczył jednocześnie, że w Fundacji ORGiD działam społecznie i nie pobiera z tego tytułu żadnego wynagrodzenia.
- Ani Fundacja, ani ja nie współpracowaliśmy, ani nie otrzymaliśmy żadnych środków od P. Krala, Zondacrypto ani podmiotów z nim związanych. Po krótkiej, wstępnej rozmowie Fundacja przeprowadziła wymaganą procedurę wewnętrznej weryfikacji (compliance) i zdecydowała o natychmiastowym zakończeniu rozmów z Zondacrypto. Ani przed tym spotkaniem, ani po nim nie prowadziłem z P. Kralem żadnych rozmów - czytamy w oświadczeniu.
Na koniec dodał, że każda próba insynuowania jego związków z P. Kralem lub firmą Zondacrypto spotka się ze stanowczą odpowiedzią na drodze prawnej.
W poniedziałek (31 sierpnia) na konferencji prasowej Lubelska Koalicja Obywatelska ogłosiła, że chce by sprawą majątku i legislacyjnej aktywności posła zajęła się Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Marta Wcisło - przewodniczącaq partii w regionie oraz lubelska ueroposłanka zapowiedziała wówczas złożenie zawiadomienie do ABW w tej sprawie.
Marszałek stanowczo zaprzecza by doszło do jego zatrzymania
Kilka dni później pojawiły się informacje dotyczące Jarosława Stawiarskiego - marszałka województwa lubelskiego.
- O tym, że prokuratura bada inwestycję Stawiarskiego w kryptowaluty napisała w sobotę „Rzeczpospolita”. Polityk miał zainwestować w tokeny Zondacrypto setki tysięcy zł i interweniować u Przemysława Krala, by z upadającej giełdy uratować własne środki - napisała "Rzeczpospolita". - Niektóre media, w tym jedna ze stacji telewizyjnych podały wieczorem, że Stawiarski został zatrzymany. On sam w rozmowie z PAP w sobotę wieczorem zaprzeczył: – Na meczu jestem, Motoru z Legią. Karny teraz jest – powiedział. Pytany o komentarz do publikacji „Rzeczpospolitej”, powiedział PAP: – Kral oszukał mnie i jestem jednym z trzech tysięcy ludzi oszukanych.
W niedzielę (6 wrzesnia) marszałek wydał oświadczenie, które zostało zamieszczone w mediach społcznościowych.
- W związku z podanymi przez część mediów informacjami o moim zatrzymaniu w sprawie Zondacrypto, stanowczo zaprzeczam, by doszło do takiej czynności. Jednocześnie podkreślam, iż jestem jedną z wielu pokrzywdzonych działaniami Przemysława Krala osób, a w dniu 28 sierpnia 2026 r. złożyłem w Prokuraturze stosowne zeznania w charakterze świadka. Jeśli zachodzi potrzeba ich uzupełnienia, jestem gotowy do ponownego stawiennictwa w dogodnym dla organów ścigania terminie. Podkreślam przy tym, że nie odzyskałem żadnych środków pieniężnych od ww. giełdy - czytamy na profilu Facebook Jarosława Stawiarskiego.
Wcisło: "Pajęczyna powiązań politycznych wpływów na najwyższym szczeblu"
W poniedziałek (7 września) odbyła się konferencja prasowa europosłanki Marty Wcisło.
- Afera Zondacrypto to pajęczyna powiązań politycznych wpływów na najwyższym szczeblu, za którym stoją ludzie z PiS-u, z Konfederacji i ogromne, gigantyczne pieniądze. Według prokuratury na aferze Zonda Krypto Polacy stracili 350 milionów złotych. A działo się to i dzieje dlatego, że przez 8 lat PiS nie wprowadził żadnych mechanizmów nadzoru, kontroli nad rynkiem kryptoaktywów - mówiła Marta Wcisło.
Europosłanka dodała, że gdy obecny rząd chce to zmienić, przygotowując ustawę, która ma chronić obywateli inwestujących na rynku kryptoaktywów, spotyka się to z blokadą PiS-u i Konfederacji oraz weterem prezydenta Karola Naweockiego.
Przewodnicząca KO odniosła sie także do zachowania posłanki Prawa i Sprawiedliwości - Dominiki Chorosińskiej (prywatnie żona Michała Chorosińskiego - dyrektora Centrum Spotkania Kultur w Lublinie). W ostatni piątek w trakcie posiedzenia sejmu. Wówczas przed głosowaniem ws sprawie powołania Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego głos zabrał Zbigniew Bogucki - szef Kancelarii Prezydenta RP. Przekonywał, że większość parlamentarna jak informuje TOK FM - "próbuje obsadzić polityka na funkcji sędziego Trybunału Konstytucyjnego". Berek pełnił funkcję ministra ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu.
- Po Boguckim na mównicę wyszedł wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, wskazując, że to sytuacja "bez precedensu", gdy przedstawiciel prezydenta "próbuje wpłynąć na przedstawicieli narodu i zabiera głos w tej izbie, żeby zablokować demokratyczny wybór sędziego Trybunału Konstytucyjnego". Właśnie wtedy na sali plenarnej rozległo się... szczekanie. Nagranie z incydentu szybko obiegło media społecznościowe. Okazało się, że odłgos ten wydała z siebie Dominika Chorosińska - posłanka PiS i ministra kultury i dziedzictwa narodowego w tzw. dwutygodniowym rządzie Mateusza Morawieckiego. "Szczekanie" Chorosińskiej zostało uwzględnione w stenogramie z posiedzenia - informuje TOK FN.
Wcisło odniosła się też do Zbiegniewa Ziobro - byłego ministra sprawiedliwości oraz byłego prokuratura generalnego i do Michała Moskala - lubelskiego posła PiS.
- To, co ostatnio widzieliśmy w Sejmie w wydaniu posłów PiS-u, ogromne emocje, bulwersujące zachowanie łącznie ze szczekaniem, świadczy o tym, że poziom emocji i zaangażowania polityków PiS nie jest bez powodu. W wątek afery Zondakrypto uwikłani są także politycy z regionu, czyli Michał Moskal. Ale najbardziej bulwersujący jest fakt, że człowiek, który miał stać na straży prawa, na straży interesów państwa, na straży pieniędzy obywateli, Zbigniew Ziobro, sam uwikłał się w tą aferę i jak słyszeliśmy w Sejmie, za kwotę 2 mln zł miał przygotować, a właściwie miał zleconą usługę, czyli "ukręcić w sprawie łeb" - podkreślała Wcisło.
Według europosłanki "Bulwersujący jest fakt, że człowiek, który mówił do obywateli, będąc ministrem sprawiedliwości, że będzie wypalał żelazem wszelkie nieprawidłowości i korupcje, sam dopuścił się tego typu działań. Bulwersujący jest fakt, że PiS, który cały czas na ustach ma prawo i sprawiedliwość, tak naprawdę doprowadził do tego, że 350 mln zł, często oszczędności, polskie rodziny, polscy inwestorzy stracili na rynku kryptoaktywów".
Przypomniała również, że tydzień temu informowała na konferencji prasowej o zawiadomieniu ABW o kwestiach związanych z posłem Michałem Moskalem.
- To wychowanek prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i jak się mówi - pupilek. Człowiek, który miał być przyszłością PiSu, człowiek, który otrzymuje mandat jako poseł pierwszej kadencji, nie jedzie do regionu, nie rozwiązuje spraw lokalnych, nie pomaga mieszkańcom regionu, tylko jedzie na Ibizę, po czym wraca i składa 13 poprawek, które, mają chronić rynek szefa kryptowalut. Nie obywateli, tylko kryptowalut - zaznaczyła szefowa KO. - Skąd tak młody człowiek w tak krótkim czasie zgromadził tak gigantyczny majątek, czyli mieszkania, dom, działkę, skąd miał tak duże środki finansowe na kampanię wyborczą, jak widzieliśmy w regionie gigantyczne banery, reklamy wielkopowierzchniowe, kampania wyborcza za kilkaset tysięcy złotych. Na jakiej podstawie ten młody poseł lobbuje i reprezentuje szefa kryptogiełdy w polskim Sejmie? W związku z jakimi interesami interweniuje w KNF, aby dokonać, aby oddziaływać, aby chronić szefa kryptowalut? Tych pytań jest mnóstwo.
Poza tym, zdaniem Wcisło "Bulwersujący jest fakt, że PiS i Konfederacja, jedna frakcja, stoją na straży interesów zonda krypto i człowieka uwikłanego w ciemne interesy, człowieka uwikłanego w zaginięcie wcześniejszego właściciela tej giełdy, bardzo ciemne interesy, wiele niejasnych spraw i wiele pytań". - Nigdzie w Europie, tylko w Polsce interesy inwestorów na rynku kryptowalut nie są tak zaniedbane jak przez rządy PiS. Jesteśmy jedynym krajem w Unii Europejskiej, w którym interesy inwestorów kryptoaktywów nie są chronione - mówiła dalej eurodeputowana. Jest to absolutnie tylko i wyłącznie sprawa i zasługa PiSu i Konfederacji, ale także prezydenta.
Dodała także, że tylko Polska nie ma uregulowanych przepisów w tym zakresie, co według Wcisło jest bulwersujące. - A PiS i Konfederacja absolutnie prosto w oczy oszukują, kłamią, dezinformują obywateli. Nie byłoby być może tych wielkich, gigantycznych strat, o których mówi prokuratura - komentowała.
Przypomniała, że w wyniku całej afery Polacy stracili 350 milionów złotych stracili Polacy.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.