reklama

"Jeb... sędziego" na wewnętrznej grupie uczestników wypadku w Chełmie. A kierowca tłumaczył się z ucieczki

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

"Jeb... sędziego" na wewnętrznej grupie uczestników wypadku w Chełmie. A kierowca tłumaczył się z ucieczki - Zdjęcie główne
Autor: Dominik Smagała/Archiwum/Policja | Opis: We wtorek, 21 kwietnia, sąd na wniosek obrony Szymona C. dołączył do akt sprawy zapisy wiadomości, jakie uczestnicy wypadku wymieniali między sobą po poprzedniej rozprawie sądowej. Komunikują się na grupie o nazwie "Elegancka dyrekcja".

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości- Co pan rozumie przez słowa "jeb... sędziego"? - pytał sędzia jednego z pasażerów toyoty, która w marcu ub.r. rozbiła się na ul. Ogrodowej w Chełmie i jednocześnie autora obraźliwej wiadomości na wewnętrznej grupie uczestników wypadku. Na jaw wyszła bowiem ich korespondencja, stając się dowodem w sprawie. Tymczasem Szymon C., kierowca oskarżony o spowodowanie po pijanemu katastrofy w ruchu lądowym, tłumaczył się ze łzami w oczach z zarzuconej mu przez prokuratora ucieczki z miejsca zdarzenia.
reklama

Jechali w dziesięciu, dwóch z bagażnika zginęło

O zdarzeniu mówiła cała Polska, bo było niecodzienne - w nocy z 29 na 30 marca ub.r. w Chełmie dziesięciu nastolatków rozbiło się w pędzącym z zawrotną prędkością aucie osobowym, a dwóch z nich jadących w bagażniku, zginęło na miejscu. 

Przed Sądem Okręgowym w Lublinie stanął Szymon C., w czasie zdarzenia 19-letni, który prowadził toyotę mając ponad dwa promile alkoholu w organizmie. Pozostała siódemka uczestników wypadku w procesie występuje w roli pokrzywdzonych. 

Nastolatkowie tuż przed zdarzeniem brali udział w suto zakrapianych urodzinach jednego z nich, po czym wsiedli do auta. Tylko jeden z nich był trzeźwy, ale to nie on usiadł za kierownicą, a pijany Szymon C. Młodzi mężczyźni bawili się niemal do ostatnich sekund świetnie, o czym świadczą nagrania z telefonów z pijackiego rajdu autem po ulicach Chełma, co odtworzono później w sali rozpraw w czasie procesu. 

reklama

Śmialiśmy się. Nikomu to nie przeszkadzało (że prowadzi nietrzeźwy kolega - przyp. red.). Później zrobiło się niebezpiecznie

- mówił przy sądowej mównicy jeden z uczestników wypadku na rozprawie w lutym. 

"Daj kur... miodu!" oraz "Ogień!"

- krzyczał ten sam młody mężczyzna w aucie tuż przed tragedią.

"Jego mama się nie dowie, kur... Małolat nie dygaj!"

- to kolejne ze stwierdzeń, które padło w nagraniu.

Sędzia Marek Woliński skrupulatnie przepytywał o przebieg wydarzeń feralnej nocy każdego z pokrzywdzonych. Nastolatkowie przede wszystkim tłumaczyli się wypitym alkoholem, bagatelizowali swój udział w tragedii, do której ostatecznie doszło. 

reklama

Sąd: "Jeb... sędziego" i "cwel"... Proszę się teraz wytłumaczyć z tych słów

Proces jest na ostatniej prostej. We wtorek, 21 kwietnia, sąd na wniosek obrony Szymona C. dołączył do akt sprawy zapisy wiadomości, jakie uczestnicy wypadku wymieniali między sobą po poprzedniej rozprawie. Komunikują się na grupie o nazwie "Elegancka dyrekcja".

Co znaczyła wiadomość "wyrównaliśmy rachunki"?

- pytał sędzia Marek Woliński autora tej wiadomości.

Ten najpierw zasłaniał się niepamięcią, a później powiedział, że chodziło o przedstawicieli mediów, którzy mieli zdenerwować nastolatków publikacjami na temat procesu. Zapewnił, że nie chodziło o oskarżonego Szymona C.

reklama

Kolejny w wezwanych do sądowej mównicy musiał się we wtorek tłumaczyć z wulgarnych słów, wymierzonych w wymiar sprawiedliwości.

"Jeb... sędziego", "cwela"... Proszę się teraz wytłumaczyć z tych słów

- powiedział sędzia Marek Woliński, choć wypowiedź na chwilę przerwał, by pouczyć jednego z młodych mężczyzn w sali rozpraw, którego zacytowane słowa... rozbawiły.

Nie wiem, jak to wytłumaczyć

- próbował się wymigać nastoletni autor tej wiadomości.

Niech pan wyjaśni swoimi słowami. Wynika z kontekstu, że to słowa o sędzi sprawozdawcy. Zna pan znaczenie tych słów?  A wie pan, że znieważenie funkcjonariusza publicznego jest przestępstwem i sąd rozważy skierowanie tego do prokuratury?

reklama

- dopytywał sędzia Marek Woliński. 

Nie pamiętam swoich intencji

- powiedział cicho przepytywany nastolatek.

Proces jest na ostatniej prostej. We wtorek, 21 kwietnia, sąd na wniosek obrony Szymona C. dołączył do akt sprawy zapisy wiadomości, jakie uczestnicy wypadku wymieniali między sobą po poprzedniej rozprawie sądowej. Komunikują się na grupie o nazwie "Elegancka dyrekcja".

Co znaczyła wiadomość "wyrównaliśmy rachunki"?

- pytał sędzia Marek Woliński autora tej wiadomości.

Ten najpierw zasłaniał się niepamięcią, a później powiedział, że chodziło o przedstawicieli mediów, którzy mieli zdenerwować nastolatków publikacjami na temat procesu. Zapewnił, że nie chodziło o oskarżonego Szymona C.

Kolejny w wezwanych do sądowej mównicy musiał się we wtorek tłumaczyć z wulgarnych słów, wymierzonych w wymiar sprawiedliwości.

"Jeb... sędziego" i "cwel"... Proszę się teraz wytłumaczyć z tych słów

- powiedział sędzia Marek Woliński. 

Ostatnim elementem procesu będzie uzyskanie dokumentów od ubezpieczyciela w zakresie ewentualnych odszkodowań czy zadośćuczynień w związku z tragicznym wypadkiem. Będzie to miało znaczenie dla sądu przy orzekaniu ewentualnych nawiązek lub zadośćuczynień od oskarżonego dla rodzin nastolatków, którzy zginęli i ucierpieli w zdarzeniu.

Łzy oskarżonego. "Straciłem możliwość normalnego życia"

Głos zabrał we wtorek Szymon C. Prokurator zarzuca mu ucieczkę z miejsca zdarzenia.

W momencie, jak wysiadłem z samochodu, nie wiedziałem gdzie się znajduję, potykałem się o własne nogi. Podszedłem do kolegów, usłyszałem, żebym uciekał. Odszedłem, ale nie wiedziałem, gdzie idę. Jak się oddalałem, coraz bardziej sobie uświadamiałem, że to stało się naprawdę. Napisałem do kolegi, bo wiedziałem, że nie ma sensu to, co robię i muszę wrócić

- przekonywał ze łzami w oczach, łamiącym się głosem.

A później kolejny raz przepraszał rodziców Filipa i Mateusza, którzy zginęli w efekcie jego szaleńczej jazdy. 

Nikomu nie chciałem wyrządzić takiego bólu, szczególnie rodzicom moich przyjaciół. Jednego znałem przecież od dziecka. Przeprosiłem już twarzą w twarz, mam nadzieję, że zostaną te przeprosiny przyjęte. To dla mnie straszna nauczka na całe życie, ponieważ sprawiłem okropny ból rodzicom przyjaciół i jeszcze moim najbliższym. I straciłem możliwość normalnego życia

- mówił płacząc 20-latek.

Kolejna rozprawa, zapewne już ostatnia, pod koniec maja. Szymonowi C. grozi nawet do 30 lat pozbawienia wolności.  

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo