Znak czy wytwór wyobraźni?
Dziś, choć zainteresowanie jest mniejsze niż wczoraj, wciąż można spotkać osoby próbujące dostrzec coś na korze.
Na miejscu udało nam się porozmawiać z panią Justyną, mieszkanką bloku, pod którym rośnie drzewo. Kobieta przyznaje, że choć sama codziennie mijała to miejsce, to dopiero po fali komentarzy w sieci spojrzała na nie inaczej.
– Wczoraj ludzie się tym zainteresowali, robili zdjęcia, szukali tego miejsca. Po procesji nawet zakonnica to oglądała, chociaż druga machnęła ręką i poszła – opowiada pani Justyna. – Ja wcześniej nigdy nie zwracałam uwagi, chociaż chodzę tędy z psem codziennie.
– No to jest wszystko kwestia wiary. Tak naprawdę. Człowiek próbuje zauważyć coś, nawet czego w rzeczywistości nie ma, bo tak działa ludzki mózg. Patrząc na chmury też widzimy kształty i widzimy rzeczy, które sobie wyobrażamy. No ja też wiem, że jeśli mowa o cudzie, no to nie wierzyłabym, że coś pojawi się na drzewie – dodaje.
Co ciekawe, nie jest to jedyny "znak" na drzewie. Jak zauważyła pani Justyna i co potwierdziliśmy na miejscu, z drzewa w miejscu "wizerunku" sączy się sok. Ta mokra plama wzbudziła wczoraj dodatkowe spekulacje wśród wiernych.
Jako pierwsi sprwę nagłośnili dziennikarze portalu Lublin112, do których czytelnik przesłał pierwsze zdjęcia i nagrania z czwartkowych wydarzeń.
Analiza wizualna: Co widać na pniu?
Dzięki zdjęciom zrobionym przez nas oraz obrazach znalezionych w Internecie , możemy przeprowadzić małą analizę porównawczą.
Na powyższej grafice widać zbliżenie na pień drzewa o szorstkiej korze. Centralnym elementem jest owalne, jaśniejsze wycięcie sugerujące ślad po obciętej gałęzi. To właśnie ten kształt, a dokładniej ciemniejsza plama w jego środku, przypominająca centralną sylwetkę, jest interpretowana jako postać.
Wizerunek Maryi i Dzieciątka z ikony na dole grafiki jest, co zrozumiałe, bardziej precyzyjny. Jednak gdy przyjrzymy się bliżej, jasny, pionowy kształt na korze układa się w sposób przypominający sylwetkę osoby w długiej szacie. Owalny ubytek w górnej części pnia może kojarzyć się z głową lub twarzą, a jasna, wypukła krawędź dookoła z aureolą.
Prawdopodobnie jest to jednak czysty przypadek, a pochodzenie wzoru wynika z całkowicie naturalnego procesu. Może to być przebarwienie, blizna po gałęzi, ślad po wodzie albo efekt starzenia się pnia.
Zjawisko to możemy wytłumaczyć tzw. pareidolią – mechanizmem polegającym na dostrzeganiu znanych kształtów w przypadkowych układach linii czy cieni. Niemniej jednak, widoczna na korze mokra plama i ślad wzdłuż kory dodają temu zjawisku aury tajemniczości.
Powtórka z cudu na drzewie w Parczewie?
Sprawa w Lublinie nie jest pierwsza i przypomina głośną historię z Parczewa z maja 2023 roku. Tam na dębie przy ulicy Spółdzielczej również ukazał się wizerunek, który według części obserwatorów przypominał Chrystusa lub Maryję.
O sprawie było głośno w całej Polsce, a pod drzewo ściągały tłumy. Niektórzy spodziewali się "drugiego Medjugorie":
– Wierzę, że to objawienie. To znak opatrzności bożej – twierdziła pani Anna z Parczewa.
– Wierzymy, że to jest cud, że pan Bóg daje nam znaki – mówiły modlące się kobiety.
Jednak Kuria Diecezjalna w Siedlcach i lokalny proboszcz, ks. Jacek Nazaruk, od początku podchodzili do sprawy sceptycznie, uznając zjawisko za naturalne, co ostatecznie ucięło spekulacje o cudzie.
– Przyjąłem, że jest to zjawisko naturalne. Początkowo wstrzymywałem się od wydawania opinii, ale przekonuje mnie argumentacja, że w przypadku dębu takie zjawiska mogą występować na pewnym etapie wzrostu – powiedział ksiądz proboszcz.
Mieszkańcy Lublina, jak pani Justyna, pamiętają tę historię i podchodzą do "wizerunku" z ul. Jana Pawła II z lekkim sceptycyzmem.
Czy Lublin doczeka się własnego "parczewskiego" kultu? Czas pokaże.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.