Ostatni raz w hali Globus oba zespoły mierzyły się w siódmym meczu zeszłorocznych finałów i wówczas mistrzostwo świętowała Legia. Klub ze stolicy wygrał też pierwsze bezpośrednie starcie w obecnym sezonie i to dość wyraźnie, bo różnicą 22 punktów.
Przed meczem można było mieć nadzieję, że u siebie Lublinianie zaprezentują się znacznie lepiej. Początek spotkania mieli jednak bardzo niemrawy i przez pierwsze sześć minut trafili zaledwie dwa rzuty. W tym czasie Legia zdołała zbudować dość bezpieczną przewagę 11 punktów i kontrolowała wydarzenia na parkiecie. Reszta kwarty w wykonaniu czerwono-czarnych była równie słaba. Finalnie goście prowadzili 21:7. Druga kwarta była nieco lepsza, ale trudno nazwać ją dobrą. W niej Start zdobył 13 tylko punktów, a Legia 20 i przed długą przerwa przyjezdni prowadzili 40:21.
Po zmianie stron oba zespoły grały naprawdę słabo, ale i tak lepsza była drużyna z Warszawy. Start kontynuował pudłowanie rzutów po indywidualnych akcjach, a rywale nawet po nietrafionych rzutach zbierali w ofensywie i dobijali. Konsekwentnie zwiększali tym prowadzenie, a po trzeciej kwarcie tablica wyników wskazywała 62:34 dla gości. Czwarta odsłona po prostu musiała się odbyć, żeby Legia mogła wrócić do domu ze zwycięstwem. Koszykarze Startu przez 40 minut gry zdołali zdobyć zaledwie 52 punkty i to na niespełna 30 procentowej skuteczności. W efekcie przegrali 50:84 w katastrofalnym stylu.
PGE Start Lublin - Legia Warszawa 52:84 (7:21, 13:20, 14:21, 18:22)
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.