W województwach lubelskim i podkarpackim ogłoszono w czwartek, 17 września, alarm. Służby uruchomiły modulowany dźwięk syren, a Rządowe Centrum Bezpieczeństwa rozesłało pilne alerty z nakazem: „Zagrożenie atakiem z powietrza. Znajdź bezpieczne miejsce”.
Powodem był rosyjski atak powietrzny na zachodnią Ukrainę. Była to pierwsza taka sytuacja, gdy syreny alarmowe włączono w środku dnia w Lublinie, do czego doszły alerty o zagrożeniu z poleceniem znalezienia bezpiecznego miejsca.
Procedury zadziałały
- Jesteśmy ostrożnymi optymistami. Wszystko wskazuje, że wszystkie procedury zadziałały zgodnie z planem. Wszystkie decyzje, które po wcześniejszych incydentach podejmowaliśmy wspólnie ze strażą pożarną, przyniosły dobre efekty - oceniał tego samego dnia Krzysztof Komorski, wojewoda lubelski, tuż po posiedzeniu wojewódzkiego sztabu kryzysowego.
Poinformowano, że na terenie województwa lubelskiego uruchomiło się 630 syren, we wszystkich powiatach, z czego 355 uruchomiono w trybie zdalnym.
Także wczoraj prezydent Lublina Krzysztof Żuk napisał na swoim Facebooku, że "procedury zadziałały":
"Dziś doświadczyliśmy alertu dotyczącego zagrożenia z powietrza. System alarmowy zadziałał prawidłowo. Co więcej, ponieważ alert został ogłoszony w środku dnia konieczne było działanie ze strony miejskich instytucji, głównie licznych szkół, gdzie znajdowały się tysiące uczennic, uczniów, nauczycielek i nauczycieli oraz pracowników.
Od dłuższego czasu przygotowywane były procedury i plany działania w takiej sytuacji. Gdy dziś zaistniała zadziałały. Bardzo dziękuję za sprawność i odpowiedzialność w działaniu."
Gdzie są miejsca schronienia
Na dzisiejszej konferencji prasowej radni PiS przedstawili swoją ocenę wczorajszych wydarzeń.
- Procedury nie zadziałały - ocenił Robert Derewenda, przewodniczący klubu PiS. - Wczorajszy Lublin to jeden wielki chaos i prowizorka. Strach pomyśleć, co by się działo w przypadku zagrożenia, które by się zrealizowało.
Mówił, że szkoły, przedszkola, biblioteki reagowały na komunikat na różne sposoby. Pytał czy wszyscy pracownicy i petenci Urzędu Miasta oraz pracownicy miejskich spółek mieli zapewnione miejsce schronienia. Zastanawiał się, dlaczego miejsca schronienia dla ludności nie są oznaczone.
- To pytania do prezydenta Lublina, który krótkim komunikatem podsumował całą akcję, wyłączył możliwość komentowania i jest zadowolony z życia. To zdecydowanie za mało.
Radna pyta prezydenta
Justyna Budzyńska zademonstrowała swoją interpelację z lutego (na zdjęciu niżej), w której, jak mówi, pytała o to, jak miejskie placówki oświatowe są przygotowane na taką sytuację jak wczorajsza.
- Z odpowiedzi wynika, że każda placówka ma swoją procedurę - powiedziała.
I kontynuowała.
- Komunikowanie rodzicom, że mają zabrać dzieci ze szkół czy przedszkoli w trakcie alarmu, to jest dopiero dramat - stwierdziła. - Gdyby rzeczywiście bomby spadały na Lublin, to mielibyśmy w tym czasie stać w korkach? W jednych szkołach trwały lekcje, gdzie indziej odbywała się ewakuacja. Procedury zwiodły. Żądam od prezydenta, żeby wytłumaczył się z tej sytuacji.
Gdzie mamy się schronić?
Radny Bartłomiej Bałaban podkreślał, że choć za wschodnią granicą wojna trwa już kolejny rok, to mieszkańcy wciąż nie dysponują informacjami, jak się mają zachować w sytuacji takiej jak wczorajsza.
- Panuje chaos. Jedni słyszeli wczoraj syreny, inni nie. Jedni wychodzili przed urząd, inni chowali się w piwnicach. Dzieci ewakuowano na podziemne parkingi galerii handlowych albo zostawały w klasach. Jeszcze inni się odsuwali od okien.
Zwrócił uwagę na kwestię miejsc schronienia.
- Gdzie mamy się schronić, dlaczego nie ma jednolitych zasad zachowania się dla mieszkańców - pytał?
Zastanawiał się też po co w Lublinie został ogłoszony alarm, skoro rosyjski dron rozbił się po ukraińskiej stronie granicy.
- Skoro nie było bezpośredniego zagrożenia dla Lublina, to nie miało to sensu. Jeśli to się będzie powtarzać, to ludzie zaczną ignorować alerty. Dobrze, że one są, ale powinny być przemyślane.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.