W następstwie prywatnego aktu oskarżenia przed sądem stanął wojewoda lubelski Krzysztof Komorski, który odpowiadał za przekroczenie uprawnień i obrazę uczuć religijnych. A wszystko przez to, że wydał polecenie usunięcia krzyża z reprezentacyjnej sali w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim.
W czwartek, 5 marca, Sąd Okręgowy w Lublinie prawomocnie uniewinnił wojewodę. Takie rozstrzygnięcie wywołało oburzenie oskarżycieli i ich zwolenników.
To, co obserwowaliśmy tu na sali sądowej, świadczy o tym, że obecne władze Rzeczpospolitej są oderwane od świadomości odczuć narodu. Że dla władz, również sądowych, odczucia ludzi prostych, z pracy których to państwo i ten sąd żyje, są obojętne. To pomieszanie pojęć. Zarówno władza państwowa, jak i sądownicza ma być sługą narodu, rozumieć naród i odczuwać, co może czuć naród. Szczególnie, gdy najświętszy symbol w Polsce, jest traktowany jak przedmiot, który można przestawiać z miejsca na miejsce. Jeśli pójdzie się na jakikolwiek cmentarz w Polsce, każdy chce leżeć pod krzyżem. I krzyż jest ostatnią nadzieją Polaków. Ci, którzy wydają takie pełne niezrozumienia decyzje, muszą liczyć się z tym, że pewno również będą chcieli spoczywać pod krzyżem. Wydaje mi się, że dobry wyrok będzie na sądzie ostatecznym
- podsumowuje Tytus Czartoryski, radny Sejmiku Województwa Dolnośląskiego, oskarżyciel.
Jesteśmy w kraju, który powstał poprzez chrzest, był budowany na wartościach chrześcijańskich, na wartości kultury miłości. I żąda się teraz, aby rzeczy, które dla naszych przodków były czymś normalnym, były opisane regułą prawa. "Bo nie było napisane, że krzyż ma być, to w takim razie nie jest niczym rażącym, że ktoś kazał go zdjąć". A gdzie jest prawo, które mówi, że ma go nie być? Czy w tym momencie dochodzimy już do takiego absurdu, że rzeczy, które są nam przekazane przez rodzinę, jak dobroć, miłość i szacunek, muszą być zapisane literą prawa, bo jeżeli ktoś zachowa się w sposób nie taki, w jaki jesteśmy wychowani w polskiej kulturze, to w tym momencie nie będzie uznane za nic złego, bo nie ma tego zapisanego w regule prawa? To są absurdy. To jest niszczenie naszego wychowania, naszej kultury. Tego, co budowali nasi przodkowie i co my wyssaliśmy z mlekiem matki. Czego uczyli nas ojcowie. Polacy
- dodaje Elżbieta Puacz, oskarżycielka, już po wyjściu z sali rozpraw.
Za obrazę uczuć religijnych grozi do dwóch lat, a za przekroczenie uprawnień do trzech lat pozbawienia wolności.
Nie było potrzeby, żeby istniała norma zezwalająca na przeniesienie krzyża, ponieważ wystarczającym upoważnieniem do tego jest funkcja, jaką pełni wojewoda. Jeśli chodzi o rzekome znieważenie uczuć religijnych, sąd słusznie zwrócił uwagę nie tylko na czynnik subiektywny, czyli odczucia oskarżyciele subsydiarni, ale też na czynnik obiektywny. Czy doszło do faktycznego zachowania, które miało na celu obrażenia przedmiotu czci religijnej? Tego nie było. Zasadne było to, co mówił wojewoda. Sąd pierwszej i drugiej instancji powiedział jasno, ż wyjaśnienia wojewody w zakresie przyczyn przesunięcia krzyża i stworzenia w urzędzie sali bez symboli religijnych było wiarygodne
- komentuje adwokat Bartosz Przeciechowski, obrońca wojewody.
Krzysztofa Komorskiego nie było w czwartek w sądzie na ogłoszeniu wyroku.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.