Przed godz. 4 nad ranem mieszkańców Lublina wystraszył głośny dźwięk syren alarmowych. Jak się potem okazało, ostrzegały przed pociskiem lecącym nad naszym regionem.
- W związku z aktywnością lotnictwa dalekiego zasięgu Federacji Rosyjskiej, wykonującego uderzenia na terytorium Ukrainy, rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej – poinformowało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.
Obiekt spadł w pobliżu wsi Tarnawa-Kolonia w woj. lubelskim. Na miejsce natychmiast udały się służby w tym m.in. lubelski Wydział ds. Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
- Miejsce zostało sprawdzone przez służby pod kątem zagrożeń pirotechnicznych i radiacyjnych. Teren jest bezpieczny i można przystąpić do oględzin miejsca zdarzenia – poinformowała Prokuratura Okręgowa w Lublinie.
Nadzwyczajne posiedzenie premiera Tuska w Lublinie
W związku z dynamicznym rozwojem sytuacji, w Lublinie odbyło się spotkanie sztabu kryzysowego na czele z premierem Donaldem Tuskiem i szefem Ministerstwa Obrony Narodowej – Władysławem Kosiniakiem Kamyszem.
- Jak na razie wszystko na to wskazuje, że mamy do czynienia z pociskiem balistycznym CH-101, rosyjskim, ale też nie wyprzedzamy efektów szczegółowego badania - mówił Donald Tusk w Lublinie. I dodał: - Byliśmy gotowi do zestrzelenia tej rakiety w przypadku, gdyby kontynuowała swój lot.
Co robić, gdy kolejny raz zawyją syreny?
- Obudził mnie nad ranem dźwięk syren - mówi pani Monika z lubelskiej Wieniawy. - Nie wiedziałam, co się dzieje. Sięgnęłam po telefon pewna, że będzie tam SMS z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, z którego dowiem się, co się dzieje i jak mam dalej postępować. Ale takiej informacji w telefonie nie było.
Kobieta dodaje, że do skrzynek w bloku, w którym mieszka nie trafiła, wbrew zapowiedziom, rządowa broszurka z informacjami, jak się zachować w przypadku sytuacji kryzysowych. Papierowy "Poradnik bezpieczeństwa" mieszkańcy mieli otrzymać do końca stycznia.
Alert RCB to norma w przypadku załamania pogody, które może być zagrożeniem dla ludności. Czy ten kanał ostrzegania ludności powinien być wykorzystany w sytuacji takiej, jak dzsiejsza?
- Oczywiście. Bo nawet jeśli ktoś, wie co oznacza sygnał dźwiękowy, to i tak pozostaje pytanie, co robić? Udać się dom schronu? A możę do piwnicy? Gdzie jest najbliższy schron? Ta sytuacja pokazuje, że nie ma żadnych procedur na wypadek, taki jak dziś. A obywatele pozbawieni informacji, po prostu się boją. Dzisiejszy alarm pokazał nieskuteczność państwa – mówi w rozmowie z portalem Lublin.24.pl Agnieszka Bałaban, ekspert ds. bezpieczeństwa.
O wyjaśnienie tych wszystkich zagadnień, zwróciliśmy się do Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego. Bez efektu. Po informacje zostaliśmy skierowani do rzecznika prasowego wojewody lubelskiego.
- Gdy zawyje syrena należy zachować spokój, pozostać w domu i śledzić komunikaty służb. One się będą pojawiać na oficjalnych komunikatorach, oficjalnymi kanałami komunikacji z obywatelami. To są wiarygodne źródła informacji, jak w takich kryzysowych sytuacjach postąpić – mówi Marcin Bubicz, rzecznik prasowy wojewody lubelskiego.
Z uwagi na nadzwyczajne spotkanie sztabu kryzysowego w siedzibie wojewody, nie uzyskaliśmy odpowiedzi na więcej pytań, m.in. o schrony w Lublinie. Do sprawy wrócimy.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.