Przypomnijmy. Ponad 42 kilometry, dziesięć tygodni intensywnych przygotowań i konkretny cel – złamanie bariery trzech godzin. Paweł Błażewicz z Parczewa po raz kolejny pojawił się na starcie Maratonu Warszawskiego. Tym razem jednak nie pobiegł wyłącznie po własny wynik. Swoim startem chciał również zwrócić uwagę na pomoc dzieciom i młodzieży w kryzysie psychicznym, wspierając zbiórkę na rzecz Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.
Jego celem było złamanie bariery trzech godzin. Tego nie udało się wykonać. Dlaczego?
- Nabiegałem coś około poniżej trzech godzin trzydziestu minut. Od dziesiątego kilometra biegłem z kontuzją. Jedynym plusem całego tego maratonu jest to, że go ukończyłem – mówił świeżo po maratonie Paweł Błażewicz.
Jak dodaje:
- Taki jest sport, trochę brutalny. Teraz czas na leczenie. Dla mnie sukcesem jest, że udało się zebrać na rzecz fundacji 775 złotych. To taka lekcja pokory. Pojawił się uraz po 10. kilometrze uraz dwugłowego mięśnia uda. Ale musiałem to dociągnąć – mówi Paweł Błażewicz.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.