CBA, strefa kibica i zarzuty dla Beaty Stepaniuk-Kuśmierzak
Sąd Rejonowy Lublin-Zachód w Lublinie w środę, 15 kwietnia, rozpatrywał zażalenie wniesione przez Beatę Stepaniuk-Kuśmierzak na środki zapobiegawcze, jakie zastosował wobec niej prokurator. Są to: zawieszenie w czynnościach służbowych w Urzędzie Miasta Lublin, poręczenie majątkowe w wysokości 15 tys. zł i dozór policji polegający na zakazie kontaktowania się ze współpodejrzanymi.
Chodzi o głośną aferę ze stycznia br., gdy Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało i przesłuchało Beatę Stepaniuk-Kuśmierzak - zastępcę prezydenta Lublina do spraw kultury, sportu i partycypacji oraz innych urzędników, a także kilku przedsiębiorców.
Sprawa dotyczyła Wydziału Sportu, a wiceprezydent usłyszała zarzuty nadużycia funkcji, sprzedajności urzędniczej oraz zakłócenia przetargu - chodzić miało m.in. o organizację strefy kibica na Euro 2024 w lokalu Playa Marina, przyjęcia biletów VIP na wydarzenia sportowe i rzekomą zmowę przedsiębiorców branży eventowej.
Sąd przychylił się do argumentów prokuratora
W środę sąd utrzymał w mocy postanowienie prokuratora o zastosowaniu środków zapobiegawczych.
Ze względu, zdaniem sądu, na wysokie prawdopodobieństwo popełnienia czynu przez podejrzaną, a także z obawy matactwa, czyli, że podejrzana mogłaby nakłaniać inne osoby do składania fałszywych zeznań czy wyjaśnień, czy w jakiś inny sposób utrudniać postępowanie
- wyjaśnia sędzia Marta Śmiech, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie.
W efekcie środowej decyzji sądu Beata Stepaniuk-Kuśmierzak pozostaje zawieszona w pełnieniu funkcji, nie pobiera pensji i nie może pracować w urzędzie.
Decyzja jest prawomocna, nie przysługują od niej środki odwoławcze.
Zmienić te środki zapobiegawcze, uchylić je, może jedynie prokurator
- wskazuje sędzia Marta Śmiech.
Co najmniej kilkanaście biletów i podsłuchy
Jak donosi Onet.pl, jeszcze przed posiedzeniem sądu prokurator Bartosz Kołszut z Prokuratury Krajowej zdradził, że "w przypadku Beaty Stepaniuk-Kuśmierzak mowa co najmniej o kilkunastu biletach VIP, które uznano za korzyść majątkową. Nie chciał jednak podać ich wartości".
Jeszcze jesteśmy w toku ustalania. Ta końcowa wartość na pewno będzie się różniła. Nie ma wątpliwości, że faktycznie te bilety były przekazywane i one stanowią wartość, ale to jest jeden z zarzutów. Dwa pozostałe dotyczą, mówiąc kolokwialnie, ustawiania przetargów, a tak naprawdę zamówienia publicznego
- powiedział prokurator, cytowany przez Onet.pl.
Portal Jawny Lublin informuje z kolei - prokurator Bartosz Kołszut zakomunikował, że dowodami w sprawie "są także materiały niejawne, czyli pochodzące z podsłuchów".
Prokurator przyznał też, że sprawa jest rozwojowa i może dojść do kolejnych zatrzymań.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.