reklama

Rozdzierająca rozpacz bliskich Mariusza. Prawomocny wyrok za zadanie śmiertelnych ciosów [ZDJĘCIA]

Opublikowano:
Autor:

Rozdzierająca rozpacz bliskich Mariusza. Prawomocny wyrok za zadanie śmiertelnych ciosów [ZDJĘCIA] - Zdjęcie główne
Autor: Dominik Smagała | Opis: - Chciałem z tego miejsca wyrazić swoje współczucia rodzinie zmarłego Mariusza G. Jego śmierć jest wielką tragedią dla mnie. Mariusz G. był moim kolegą - powiedział w czwartek w sądzie Marcin B.
Zobacz
galerię
8
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Z LublinaChoć od zbrodni minęły już ponad dwa lata, bliskimi Mariusza G. wciąż targają silne emocje. - Na własne oczy musiałam go zidentyfikować, do tej pory nie mogę sobie dać rady! - mówiła przez łzy w czwartek w Sądzie Apelacyjnym w Lublinie zrozpaczona siostra pokrzywdzonego. Oskarżony Marcin B. próbował przepraszać. Sąd szybko ogłosił prawomocny wyrok.
reklama
reklama

Powiedział do niego po przezwisku. To wystarczyło...

Znali się dobrze, wszak mieszkali w jednej miejscowości - wsi Łubki w gminie Wojciechów (pow. lubelski). Feralnego dnia, 10 sierpnia 2024 roku, 43-letni wówczas Mariusz G. pił ze znajomymi alkohol w obrębie lokalnego sklepu spożywczego. Wśród tych znajomych był 42-letni Marcin B.

Między mężczyznami doszło do scysji. Poszło, tak się wydaje, o błahostkę - Mariusz G. zwrócił się do Marcina B. przezwiskiem "Kozieł", co bardzo drażniło oskarżonego.

Wszyscy co prawda rozeszli się w swoją stronę, ale Marcin B. nie mógł darować sobie zniewagi, w jego mniemaniu, ze strony znajomego. Zbulwersowany mężczyzna wsiadł na rower i odszukał Mariusza G. Ten leżał w przydrożnym rowie - był to efekt upojenia alkoholowego, pokrzywdzony miał w organizmie około cztery promile. Jak ustalili śledczy, Marcin B. zadał nieprzytomnemu 43-latkowi kilka mocnych ciosów pięścią w twarz.

reklama

Dopiero znacznie później leżącego w rowie, pijanego i pobitego mężczyznę dostrzegł jeden z kierowców, który powiadomił o zdarzeniu służby ratunkowe. Na pomoc dla Mariusza G. było już jednak za późno - 43-latek zmarł w wyniku ostrej niewydolności krążeniowo-oddechowej i obrażeń twarzy.

Pierwszy wyrok dla Marcina B. 

Policjanci nie mieli większych problemów z wytypowaniem sprawcy. Marcin B. został zatrzymany, a potem aresztowany. Nie przyznał się do zabójstwa, jakie zarzucił mu prokurator, choć przyznał się do zadania kilku uderzeń.

Biegli z zakresu medycyny sądowej wskazali na bardzo dużą siłę ciosów, które spadły na głowę bezbronnego Mariusza G. Według prokuratora, Marcin B. działał z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia swojego znajomego. 

reklama

Sąd Okręgowy w Lublinie we wrześniu ub.r. uznał Marcina B. za winnego zabójstwa, za co skazano go na 17 lat pozbawienia wolności. Do tego sąd zobowiązał go wówczas do zapłacenia zadośćuczynienia dla matki, siostry oraz brata pokrzywdzonego w łącznej kwocie 100 tys. zł.

Według obrony to nie było zabójstwo. A ciosy mógł zadać ktoś inny

Wyrok nie był prawomocny. Apelacje wnieśli zarówno obrońcy oskarżonego - bronili go adwokaci Jacek Przeciechowski i Andrzej Samulak, jak i najbliżsi Mariusza G., którzy pełnili w procesie rolę oskarżycieli posiłkowych.

Obrońcy domagali się przede wszystkim tego, by sąd nie kwalifikował czynu Marcina B. jako zabójstwa, a spowodowania uszczerbku na zdrowiu i - ewentualnie - nieumyślnego spowodowania śmierci. Kodeks karny za takie czyny przewiduje do pięciu lat pozbawienia wolności. Ponadto obrona oczekiwała ponownego przesłuchania policjantów, którzy rozmawiali ze świadkami w tej sprawie. Dowodzili bowiem, że nie ma wystarczających dowodów na to, by uznać, że to Marcin B. zadał ciosy, które ostatecznie spowodowały zgon Mariusza G. Ich zdaniem takie uderzenia mogła zadać leżącemu w rowie mężczyźnie jeszcze inna, nieustalona osoba.

reklama

Niedaleko we wsi była impreza urodzinowa w remizie, nietrudno sobie wyobrazić, że uczestnicy imprezy mogli się przemieszczać tam, i ktoś mógł "poprawić" obrażenia pokrzywdzonemu

- mówił adwokat Jacek Przeciechowski. 

Sąd ostatecznie nie zgodził się na dodatkowe przesłuchiwanie policjantów.

"Mariusz G. był moim kolegą, znaliśmy się całe życie"

Po mowach końcowych swoich obrońców oskarżony też zabrał głos. Do sali rozpraw został doprowadzony przez policjantów, był skuty w kajadnki. Od dwóch lat przebywa w areszcie.

Chciałem z tego miejsca wyrazić swoje współczucia rodzinie zmarłego Mariusza G. Jego śmierć jest wielką tragedią dla mnie. Mariusz G. był moim kolegą, znaliśmy się całe życie, pracowaliśmy, jeździliśmy razem samochodem do pracy. Nigdy nie mieliśmy żadnych konfliktów między sobą. Śmierć Mariusza jest dla mnie wyjątkowo bolesnym zdarzeniem nie tylko ze względu na nasze relacje, ale na fakt, że zostałem obwiniony za jego śmierć i ponoszę za to surową karę razem z moją rodziną. Bardzo żałuję tego, co się stało

- powiedział Marcin B. 

Rodzina Mariusza domagała się dożywocia dla oskarżonego

Bliscy pokrzywdzonego domagali się zaostrzenia kary dla Marcina B. do dożywocia. W czwartek w sądzie wraz ze swoją adwokat stawili się matka oraz siostra i brat Mariusza G. Na wypowiedzi obrońców oskarżonego, jak i słowa samego oskarżonego reagowali bardzo emocjonalnie.

Nie mogę słuchać tych głupot!

- rzuciła w pewnym momencie matka Mariusza G. i wyszła z sali rozpraw wyraźnie zbulwersowana, gdy jeden z adwokatów Marcina B. przedstawiał stanowisko obrony.

Pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych, zwracała uwagę na fakt, jak kuriozalny powód był ataku Marcina B. na pokrzywdzonego.

Przyczyna była głupia. Nazwanie kogoś "kozłem" i doprowadzenie przez to do jego śmierci, to się w głowie nie mieści. Mamy tu do czynienia z człowiekiem, który dopiero dziś wyraził skruchę, do tej pory zarówno on, jak i jego rodzina chodzili z podniesioną głową i nie poczuwali się do winy

- powiedziała adwokat Agnieszka Kołodziejczyk.

Rozpacz najbliższych Mariusza

Bliscy Mariusza G. wciąż są zrozpaczeni. Świadczą o tym emocje, które targały nimi w czwartek w sali rozpraw. Siostra pokrzywdzonego podkreślała, że zmaga się z dużymi problemami zdrowotnymi z powodu tragicznej śmierci brata.

Ja na własne oczy musiałam go zidentyfikować. Do tej pory ja go widzę przed oczami! Ja sobie nie mogę dać rady!

- niemal krzyczała ze łzami w oczach kobieta.

Marcin B. powiedział, że żałuje. Że przeprasza. Ja takich słów do tej pory nie usłyszałam od niego. Że pozbawił życia mojego brata. (...) On ma za to 17 lat odsiedzieć?! Mamusia i tatuś wysyłają mu paczki do więzienia. A ja już nigdy brata nie odwiedzę! Dlaczego on odczytał swoją skruchę z kartki?! Taką traumę przeżyliśmy, że nikomu tego nie życzę

- płakała siostra Mariusza G., podając w wątpliwość szczerość skruchy oskarżonego. 

Krótki proces, szybki wyrok. To już prawomocna decyzja sądu

Rozstrzygnięcie zapadło jeszcze tego samego dnia. Sąd Apelacyjny w Lublinie utrzymał w mocy wyrok w zakresie kary dla Marcina B. - 17 lat pozbawienia wolności. Na poczet kary zaliczono mu nieco ponad dwuletni pobyt w areszcie.

Jedyna zmiana dotyczy zadośćuczynienia od oskarżonego dla matki pokrzywdzonego, które wzrosło z 50 do 100 tys. zł.

Kara jest wysoka, ale nie w stopniu rażącym. Do okoliczności obciążających oskarżonego należy wskazać brutalność działania. Ponadto oskarżony doskonale wiedział, w jakim stanie znajduje się pokrzywdzony tuż przed tym, jak decydował się zadać ciosy. Pokrzywdzony nawet nie bronił się przed zadanymi ciosami. Został pozostawiony w miejscu, w którym trudno było się spodziewać, że ktoś niezwłocznie udzieli mu pomocy. Pierwsza osoba, która zauważyła pokrzywdzonego, pojawiła się tam kilka godzin po zdarzeniu

- uzasadniła sędzia Dorota Janicka.

Wyrok jest prawomocny. Przysługuje od niego wyłącznie kasacja do Sądu Najwyższego. Może ona zostać złożona tylko w przypadku dopatrzenia się bezwzględnych przyczyn odwoławczych (np. brak obrońcy, niewłaściwy skład sądu) lub innych rażących naruszeń prawa, które mogły mieć istotny wpływ na treść wyroku.

reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo