reklama

Słynny obraz "Bitwa pod Grunwaldem" Jana Matejki przetrwał wojnę dzięki temu Lublinianinowi. Do dziś nie wiadomo, gdzie spoczęło jego ciało [zdjęcia]

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Z LublinaW Lublinie przybywa miejsc pamięci poświęconych Jerzemu Albinowi de Tramecourt’owi w Urzędzie Wojewódzkim od niedawna jest sala jego imienia. Jednak kim w zasadzie był ten człowiek? Powszechnie kojarzy się go jako ostatniego przedwojennego wojewodę lubelskiego, ale jego zasługi były znacznie większe.
reklama

Zapraszamy na pierwszą odsłonę serii „Zasłużeni z Lublina i dla Lublina” w ramach cyklu Kamila Dąbskiego „Nieznane historie Lublina”. Tym razem poznają państwo bardziej i mniej znane fakty z życia ostatniego wojewody lubelskiego II RP de Trameocurt’a.

Niepokorny wychowanek szkoły Vetterów

Jerzy Albin de Tramecourt urodził się w Lublinie 1 marca 1889 roku. Pochodził ze spolszczonej rodziny o francuskich korzeniach, stąd wynikało jego obco brzmiące nazwisko. Jego dziadek miał być francuskim żołnierzem, który osiadł w Polsce po wojnach napoleońskich.

reklama

Jako młodzieniec uczęszczał do siedmioklasowej Szkoły Handlowej Zgromadzenia Kupców m. Lublina, czyli dzisiejszego Zespołu Szkół Ekonomicznych im. A. i J. Vetterów. Już w tym okresie zaangażował się w działania społeczno-narodowe, będąc wiceprzewodniczącym Związku Młodzieży Narodowej w Lublinie. Nie udało mu się jednak ukończyć szkoły, gdyż został z niej wyrzucony przez carskie władze za czynny udział w strajku szkolnym w 1905 roku.

Udało mu się jednak dokończyć edukację w Warszawie, gdzie w 1910 roku ukończył prywatną Szkołę Przemysłowo-Techniczną, choć bez matury. Zaraz po szkole musiał odbyć 3-letnią służbę wojskową w rosyjskiej armii. Jak na ironię, wkrótce po powrocie z wojska wybuchła I wojna światowa i Jerzy Albin musiał wrócić do carskiego munduru (zobacz zdjęcia w galerii).

reklama

Na żołnierskim szlaku

Zaraz po powrocie do wojska został skierowany na front rosyjsko-austriacki i tam, podczas bitwy pod Kraśnikiem dostał się do niewoli. Było to w sierpniu 1914 roku, tak więc niedługo po rozpoczęciu wojny. W roku 1916 zgłosił się jako ochotnik do tworzonych pod skrzydłami Austriaków Legionów Polskich Józefa Piłsudskiego. Tym samym opuścił obóz jeniecki i znalazł się w szeregach odradzającego się wojska polskiego.

Przeszedł szlak bojowy Legionów aż do kryzysu przysięgowego, kiedy to wraz z większością Polaków odmówił złożenia przysięgi na wierność cesarzom Niemiec i Austro-Węgier. Wtedy ponownie znalazł się w obozie, jako internowany. Wolność odzyskał w lipcu 1918 roku i wrócił do domu. Okres służby w Legionach związał go nieodłącznie z środowiskiem piłsudczykowskim (zobacz zdjęcia w galerii). Zanim Polska odzyskała niepodległość, pełnił służbę również w Polskiej Organizacji Wojskowej.

reklama

Kariera w niepodległej Polsce

Od razu po powstaniu niepodległego państwa polskiego de Tramecourt wstąpił do wojska i brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Za poświęcenie w czasie decydującej bitwy warszawskiej otrzymał najwyższe polskie odznaczenie wojskowe - Order Virtuti Militari.

Po nastaniu pokoju kontynuował karierę wojskową. W czasie przewrotu majowego w 1926 roku pełnił funkcję dowódcy kompani honorowej przy marszałku Józefie Piłsudskim. Służbę w wojsku zakończył ostatecznie w roku 1930, mając 41 lat.

Wówczas w jego życiu rozpoczął się nowy etap - polityczny. Przez pierwsze lata obejmował stanowiska starosty w różnych częściach Polski. Był między innymi starostą mołodeczańskim, dziśnieńskim, wileńsko-trockim oraz radomskim (zobacz zdjęcia w galerii). W roku 1937 objął wreszcie wyższe stanowisko administracyjne, zostając wicewojewodą poleskim, pełniącym tymczasowo obowiązki wojewody z powodu niedyspozycji Wacława Kostki- Biernackiego. Bardzo szybko przyszedł jednak kolejny awans.

reklama

Lublinianin wojewodą lubelskim

Dnia 8 września 1937 roku premier Felicjan Sławoj-Składkowski mianował Jerzego Albina de Tramecourt’a na stanowisko wojewody lubelskiego. Tym samym Jerzy Albin został wojewodą swojego rodzinnego województwa.

Bardzo szybko zabrał się do pracy, urzędując w dzisiejszej siedzibie Miejskiego Urzędu Pracy, gdyż to właśnie przy ulicy Niecałej 14 rezydowali w okresie międzywojennym wojewodowie lubelscy (zobacz zdjęcia w galerii). W tamtym okresie powstawał w środkowej Polsce Centralny Okręg Przemysłowy, który miał być sercem gospodarczo-przemysłowym kraju. Wojewodzie udało się włączyć województwo lubelskie w skład tego okręgu, co było niezwykle ważne dla rozwoju regionu.

Jako człowiek mocno zaangażowany społecznie należał do wielu miejskich organizacji takich jak: Prezydium Honorowego Wojewódzkiego Obywatelskiego Komitetu Zimowej Pomocy Bezrobotnym, Rada Wojewódzka, Rada Fundacji Szpitala św. Wincentego à Paulo, Zarząd Aeroklubu Lubelskiego, Wojewódzka Rada Funduszu Pracy, Okręg Lubelski LOPP, a także Automobilklubu Lubelskiego.

Bohater tragicznych dni wrześniowych

Kiedy Niemcy napadły na Polskę 1 września 1939 roku Jerzy Albin de Tramecourt pozostał w mieście. Pojawiają się informacje, jakoby zgodnie z rozkazem z góry miał opuścić miasto i udać się dalej od frontu na wschód, ale nawet jeśli wyjechał, to szybko wrócił do miasta i stał na posterunku.

Zachowały się wspomnienia o tym, że wojewoda nie schodził do schronu podczas bombardowań i chodził ulicami Lublina w najcięższych dniach, dodając otuchy mieszkańcom. Szczególnie mocno zasłużył się w ukryciu przed Niemcami bezcennych obrazów Jan Matejki „Bitwa pod Grunwaldem” oraz „Kazanie Skargi”. Dzięki temu przetrwały one wojnę i istnieją do dziś.

Po zajęciu Lublina przez wojska niemieckie 18 września de Tramecourt został odsunięty od pełnienia swoich obowiązków, lecz pozostał w mieście (zobacz zdjęcia w galerii). W dniu 20 października 1939 roku został aresztowany przez okupantów i ślad po nim zaginął. Najprawdopodobniej został rozstrzelany w listopadzie tego samego roku na terenie Lublina, w ramach niemieckiej akcji likwidacji inteligencji oraz elit polskich.

Miasto pamięta o wojewodzie

Miejsca pochówku wojewody nie udało się odnaleźć do dzisiaj, lecz pamięć o nim nie tylko nie zaginęła, ale wręcz kwitnie. Współcześnie obok Urzędu Wojewódzkiego znajduje się ulica imienia Jerzego Albina de Tramecourta, a na elewacji gmachu urzędu wisi tablica ku jego pamięci.

W maju 2026 roku dodatkowo jedną z sal w siedzibie lubelskiego wojewody nazwano imieniem Jerzego Albina, a wewnątrz sali znalazła się wystawa złożona z wyjątkowych zdjęć dostarczonych przez rodzinę. Jak powiedział, komentując tę decyzję rzecznik Urzędu Wojewódzkiego Marcin Bubicz:

- Razem z wojewodą szukaliśmy odpowiedniego patrona dla jednej z sal. Propozycja nadania imienia de Tramecourta była strzałem w dziesiątkę; w tej sali odbywają się lekcje obywatelskie dla młodzieży szkolnej, a taki patron jest dla nich doskonałym przykładem.

Rzecznik zwrócił również uwagę na przekazaną przez potomków wojewody ciekawostkę. Mianowicie Jerzy Albin, poprzez swoją żonę Helenę, z którą miał dwójkę dzieci, spokrewniony był z pierwszym powojennym wojewodą lubelskim Stanisławem Moskalewskim. Trudno o bardziej symboliczne połączenie epoki wojewodów lubelskich II Rzeczpospolitej w całość. 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo