W kolejnej części cyklu Kamil Dąbskiego „Nieznane historie Lublina” wracamy do przedstawiania znanych postaci związanych ze stolicą Lubelszczyzny. Józef Czechowicz wydaje się „oklepany”, jednak niewiele wiemy o nim jako o człowieku z krwi i kości, a skupiamy się na postaci pomnikowej. Warto przyjrzeć się tej osobie z innej strony.
Urodzony w suterenie, wychowany na wsi
Józef Czechowicz urodził się 15 marca 1903 roku, jako najmłodsze z czwórki dzieci Pawła i Małgorzaty z Sułków. Przyszedł na świat w suterenie obecnie nieistniejącej kamienicy przy Kapucyńskiej 3 na tyłach Hotelu Victoria (dzisiaj stoi w tym miejscu galerii Centrum). Było to służbowe mieszkanie jego ojca pracującego w Banku Handlowym jako woźny. Rodzina nie była więc szczególnie zamożna.
W dzieciństwie oraz latach nastoletnich Józef bardzo często jeździł do rodziny swojej matki mieszkającej w spokojnej i urokliwej wiosce Młynek niedaleko Puław. Miejsce to odcisnęło wielkie piętno na jego wyobraźni i tym samym na twórczości Czechowicza. W tamtych czasach w wiejskiej społeczności nadal żywe były wróżby, zaklęcia czy też wiara w południce, zmory i inne ludowe stwory (zobacz zdjęcia w galerii). Magiczny folklor pełen przesądów i przenikania się świata materialnego z duchowym występował później w licznych utworach poety. Ślady takie znaleźć można na przykład w artykule „Dawne pieśni Młynkowskie”.
Niespokojne wejście w dorosłość
Od roku 1913 Czechowicz rozpoczął naukę w szkołach. W trakcie kolejnego punktu edukacji w Seminarium Nauczycielskim doszło do wielkich wydarzeń w otaczającym go świecie, mianowicie Polska odzyskała niepodległość i musiała walczyć o swoje granice. Młody Józef dał piękny przykład swojego patriotyzmu, zgłaszając się na ochotnika do wojska podczas wojny polsko-bolszewickiej.
W 1920 roku walczył w składzie 4. pułku piechoty legionów (zobacz zdjęcia w galerii). Po epizodzie wojennym jeszcze w roku 1920 Józef powrócił do przerwanej nauki w seminarium, które ukończył zostając nauczycielem. To właśnie taki był jego zawód wyuczony, podczas gdy poezja pojawiła się niejako dodatkowo.
Pierwszą szkołą, której rozpoczął pracę była Słobódka, małe miasteczko niedaleko Brasławia w województwie wileńskim. Tam, na kresowej prowincji położonej pomiędzy dzikimi jeziorami Józef miał uświadomić sobie swoją homoseksualną orientację. Przypuszcza się, że podczas pobytu w Słobódce podjął nieudaną próbę samobójczą - czy była związana z kwestią orientacji? Nie da się tego jednoznacznie stwierdzić.
Poeta i dziennikarz
Swoje wyjątkowe umiejętności w tworzeniu poezji publicznie pokazał pierwszy raz w roku 1927, debiutując tomikiem poezji pt. „Kamień”. Poezja Czechowicza wyróżniała się zerwaniem z zasadami – jego wiersze wolne często pozbawione były tak charakterystycznych dla poezji rymów czy znaków interpunkcyjnych.
Cechą rozpoznawczą lubelskiego poety był katastrofizm. W wielu jego dziełach przebijał bowiem pesymizm co do świata teraźniejszego i tego, czego można spodziewać się w przyszłości. Emocjonalna natura zaznaczała się w ekspresji, a innym powtarzającym się motywem była fascynacja folklorem i kulturą ludową, co z pewnością wynikało z młodzieńczych wyjazdów do Młynek pod Puławami.
W czasie, kiedy rozwijała się kariera poetycka, Józef wkroczył również do świata dziennikarskiego. Pisał między innymi do: „Ziemi Lubelskiej”, „Głosu Nauczycielskiego”, „Pionu” czy dziecięcego „Płomyka”. Sam też stworzył w Lublinie „Kurier Lubelski”, którego wówczas wyszło 129 numerów.
Stał na czele Drugiej Awangardy, czyli środowiska literatów kierujących się w twórczości wizjonerstwem, katastrofizmem i ekspresjonizmem (zobacz zdjęcia w galerii). Czasowo mieszkał w Warszawie, jednak regularnie wracał do ukochanego Lublina. Tutaj w 1932 roku założył razem z Franciszką Arnsztajnową „Lubelski Związek Literatów”.
Mistrz słowa prywatnie
Ta wybitna polska poetka pochodzenia żydowskiego była zresztą jego bliską przyjaciółką. Właśnie osoby takie jak ona przechowały prywatny obraz Czechowicza. Zgodnie z zachowanymi relacjami wiadomo, że był on człowiekiem skrytym, wchodzącym z kobietami w relacje platoniczne.
Żył głównie swoim bogatym życiem wewnętrznym i niełatwo wpuszczał tam innych ludzi (zobacz zdjęcia). W wolnym czasie Czechowicz interesował się fotografią oraz lubił jazdę na rowerze i podróże. Skomplikowana w tamtych czasach sprawa jego orientacji seksualnej była natomiast tajemnicą poliszynela – wszyscy o tym wiedzieli, ale starano się nie poruszać tego tematu.
Jako osoba głęboko wrażliwa był silnie związany z rodzinnym Lublinem, do którego czuł prawdziwy lokalny patriotyzm. Józef Czechowicz do końca życia pozostał kawalerem.
Śmierć w ukochanym mieście
Wybuch II wojny światowej przerwał gwałtownie szybko rozwijającą się karierę Czechowicza i był niejako spełnieniem katastrofizmu przebijającego z jego wierszy. Dzień 1 września zastał go w Warszawie, jednak już kilka dni później udało mu się dostać do Lublina razem z ewakuującymi się ze stolicy pracownikami Polskiego Radia.
Miał bardzo bać się śmierci i wierzył, ze w ukochanym mieście znajdzie ocalenie. Jak na ironię, stało się zupełne inaczej. Śmierć spotkała go 9 września około godziny 9.00 w zakładzie fryzjerskim Ostrowskiej w kamienicy przy Krakowskim Przedmieściu 46.
Zginął podczas wielkiego bombardowania Lublina przez Luftwaffe zaledwie kilkaset metrów od miejsca swoich narodzin, przy ulicy Kapucyńskiej 3. Pochowany został na kwaterze ofiar września ’39 na cmentarzu przy ul. Lipowej.
Zarówno kamienica w której się urodził, jak i ta w której zginął nie przetrwały wojny (zobacz zdjęcia w galerii). Obecnie w miejscu śmierci króla poetów znajdują się plac i pomnik jego imienia. Natomiast na cmentarzu odwiedzić można jego nagrobek, z krótkim ale jakże wymownym napisem: „ Józef Czechowicz poeta 15.03.1903 – 09.09.1939”.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.