Nielegalni migranci przedarli się przez granicę. W ruch poszła broń palna
Karola S., 25-letniego żołnierza Wojska Polskiego, prokuratura oskarżyła o przekroczenie uprawnień określających zasady wykorzystania broni palnej w ograniczonym zakresie i narażenie osób na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Za takie czyny grozi do trzech lat pozbawienia wolności.
To konsekwencje zdarzenia z 25 marca 2024 roku w okolicy m. Dubicze Cerkiewne w pow. hajnowskim (woj. podlaskie) w rejonie granicy polsko-białoruskiej. Doszło tam bowiem do nielegalnego przekroczenia granicy przez grupę migrantów liczącą dziesięć osób o nieustalonej tożsamości.
Zostali jednak dostrzeżeni przez znajdujących się w pobliżu funkcjonariuszy Straży Granicznej i żołnierzy.
Według ustaleń śledczych, w czasie biegu oskarżony Karol S., znajdując się w odległości od ok. 210 m. do ok. 164 m. od miejsca, w którym znaleźli się migranci, oddał łącznie dwanaście strzałów z broni służbowej wzdłuż drogi granicznej w kierunku znajdującej się na tej drodze grupy osób złożonej z migrantów, funkcjonariuszy Straży Granicznej i żołnierzy.
W tym czasie migranci cofali się na białoruską stronę granicy, jednocześnie rzucając konarami i kamieniami w stronę funkcjonariuszy i żołnierzy, na co ci reagowali rozpylaniem gazu łzawiącego. Później jeszcze Karol S. oddał cztery kolejne strzały.
Śledztwo w tej sprawie prowadził 8. Wydział do Spraw Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Uniewinnienie za strzały na granicy
Pod koniec maja br. Karol S. stanął przed Wojskowym Sądem Garnizonowym w Lublinie. Mężczyzna został uniewinniony.
Należy powiedzieć to jednoznacznie: prawo nie może cofać się przed bezprawiem. Nie jest tak, że człowiek broniący swojego kraju ma w takiej sytuacji salwować się ucieczką czy dzwonić o wsparcie, które i tak nie nadjechało dość szybko
- uzasadniał sędzia ppłk Radosław Hunek.
Żołnierz po to został wysłany na granicę, żeby chronić jej nienaruszalności i to robił. Jeżeli prokurator uważa inaczej, zdaniem sądu jest to duży błąd
- dodał sędzia.
Sprawa polskiego żołnierza wróci na wokandę
Majowy wyrok nie był prawomocny. Apelację od wyroku złożyła Prokuratura Okręgowa w Warszawie.
W rozmowie z mediami mecenas Edyta Skwira, adwokat Karola S., komentuje, że "apelacja stanowi polemikę prokuratury z ustaleniami i wyrokiem sądu".
Sprawę rozstrzygnie Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie. Nie wyznaczono jeszcze terminu początku procesu.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.