reklama

Zabijali dzieci strzałem w tył głowy lub uderzeniem pałką. Dziś stoją tu bloki i mieszkają ludzie [wideo]

Opublikowano:
Autor:

Zabijali dzieci strzałem w tył głowy lub uderzeniem pałką. Dziś stoją tu bloki i mieszkają ludzie [wideo] - Zdjęcie główne
Autor: Kamil Dąbski | Opis: Nowy Kirkut w Lublinie - miejsce spoczynku dzieci z sierocińca

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Z LublinaGęsto stojące bloki nie kojarzą się z historycznymi miejscami czy turystami. Przewijają się tu raczej sami swoi. Jednak właśnie to PRL-owskie blokowisko skrywa tajemnicę o tragicznej historii sprzed lat.
reklama

Przedstawiamy drugi odcinek naszego nowego cyklu "Nieznane historie Lublina". O czym jest ten artykuł? O tym, że za zasłoną oswojonej i spokojnej codzienności, kryją się tajemnicze, często wstrząsające historie, które działy się dokładnie tu, gdzie teraz żyjemy.   

Między budynkami mieszkalnymi znaleźć można słabo już czytelną tablicę i wypalone znicze. Ponad osiemdziesiąt lat temu niemieccy okupanci wymordowali tutaj bezbronne dzieci żydowskie z lubelskiego sierocińca.

Ochronka i Dom Starców

reklama

Przed II wojną światową Lublin wyglądał zupełnie inaczej. W miejscu placu Zamkowego, dworca PKS oraz błoni pod zamkiem znajdowała się gęsto zabudowana dzielnica żydowska. Społeczność żydowska żyła także częściowo na Starym Mieście. Właśnie tutaj, przy samym placu po Farze znajdowała się żydowska Ochronka dla Sierot oraz Dom Starców.

Te instytucje dobroczynne zajmowały budynek pod adresem Grodzka 11, który istnieje do dziś. Przyjmowano tutaj dzieci - sieroty oraz samotne osoby starsze. Miejsc nie było jednak wiele, gdyż oficjalne dane mówią o 15 miejscach dla podopiecznych, którymi zajmował się dziwięcioosobowy personel. W takim stanie placówka weszła w okrutny czas wojny.

reklama

Na terenie getta

Po wybuchu wojny w 1939 roku i nastaniu rządów niemieckich w Lublinie ochronka musiała objąć pomocą  znacznie więcej osób. Do miasta przybyło wówczas wielu uchodźców i przesiedleńców żydowskich. Ludzi ubogich, którzy w wojennej zawierusze stracili swoje majątki. W tej sytuacji do placówki przyjęto wiele nowych sierot oraz starców.

W tym czasie budynek przy Grodzkiej 11 znalazł się na terenie zamkniętego getta, w części B przeznaczonej dla uprzywilejowanych Żydów. Wynikało to z faktu, że dokładnie w tym samym gmachu znajdowała się siedziba Judenratu, który był najważniejszą instytucją żydowską w gettcie zajmującą się kwestiami administracyjnymi oraz rzetelnym wprowadzaniem rozkazów władzy okupacyjnej. Granica zamkniętej dzielnicy żydowskiej przebiegała dosłownie kilka metrów dalej. Plac po Farze był już w „aryjskiej” części miasta.

reklama

Trudne lata okupacji

Już w 1940 roku znajdowało się w ochronce kilkadziesiąt osób, co w porównaniu do zaledwie 15 przed wojną stanowiło wielkie obciążenie dla możliwości personelu. Ochronka wspierana była finansowo przez Zarząd Miejski, Radę Żydowską (Judenrat)  oraz darczyńców.

Mimo to nadal brakowało środków na skuteczne otoczenie opieką tak wielu ludzi. Wiosną 1941 rozdzielono Ochronkę dla Sierot od Domu Starców. Tą drugą instytucję przeniesiono najpierw do kamienicy przy Rynku 8, a następnie na Krawiecką 5. Gwałtowny wzrost liczby podopiecznych spowodował też zwiększenie liczby personelu sierocińca do 12 osób narodowości żydowskiej. W tym czasie sierociniec służył także jako miejsce dziennego pobytu dzieci, których rodzice musieli w ciągu dnia chodzić do przymusowej pracy. Ten fakt zwiększył późniejszą liczbę ofiar.

reklama

Likwidacja społeczności żydowskiej

Wiosną 1942 roku, po okrytej złą sławą konferencji w Wannsee, Niemcy przystąpili do masowej likwidacji społeczności żydowskiej na kontrolowanych przez nich terenach. Na obszarze centralnych ziem polskich, nazwanych przez Niemców Generalnym Gubernatorstwem, wymordowanie Żydów nazwano akcją „Reinhardt”. Sztab zarządzania tą potworną operacją znajdował się zresztą w Lublinie. Nic dziwnego, że właśnie od tego miasta ruszyła maszyna ludobójstwa. Tutejsze getto stało się jednym z pierwszych celów eksterminacyjnej maszyny.

   

Dół śmierci na Tatarach

Likwidację getta lubelskiego okupant postanowił zacząć  od Ochronki i Domu Starców na Starym Mieście. Zachowało się niewiele relacji z tego wydarzenia. Opisy nielicznych świadków, głównie Polaków, wskazują na chłodny wiosenny dzień 24 marca 1942 roku. Niemcy oraz ukraińscy kolaboranci brutalnie załadowali dzieci do ciężarówek stojących pod budynkiem. Wiele dzieci było w samych koszulach.

Personelowi Niemcy pozwolili zostać w gettcie, jednak, zgodnie z relacjami, dwie opiekunki postanowił towarzyszyć swoim podopiecznym. Ciężarówki ruszyły na ówczesne obrzeża miasta - okolice dworku Grafa i ulicy Łęczyńskiej. Tam znajdowała się nieczynna kopalnia piasku. Właśnie w sypkim piasku oprawcy wykopali dół śmierci.

Dzieci prowadzone były na skraj dołu i zabijane strzałem w głowę, jedno po drugim. Najmniejsze kilkulatki mordowano uderzaniem pałkami w głowę i jeszcze żywe wrzucano do dołu. Razem z dziećmi zginęły ich dwie opiekunki. Mimo wystawienia posterunków w okolicy nie dało się ukryć zbrodni przed okolicznymi Polakami, gdyż najbliższe domu znajdowały się zaledwie kilkaset metrów dalej. Sama zbrodnia miała zresztą miejsce w biały dzień.

     

Koniec „żydowskiego Lublina”

Po wszystkim Niemcy odjechali, a okoliczni mieszkańcy szybko pojawili się na miejscu. We wspomnieniach pojawia się opis zwłok słabo zasypanych cienką warstwą piasku oraz śladów krwi. W tym samym dniu wymordowano także osoby z Domu Starców. Ci zginęli jednak najprawdopodobniej na terenie getta. Do końca kwietnia getto na Podzamczu w Lublinie już nie istniało, a do obozów śmierci trafiło ponad 30 tysięcy lubelskich Żydów. Później zlikwidowano także getto szczątkowe na Majdanie Tatarskim. Niemcy zgładzili w ten sposób ponad 700-letni „żydowski Lublin”, będący nieodłączną częścią historii miasta.

Godny pochówek i pamięć

Po zakończeniu wojny lublinianie nie zapomnieli o pomordowanych dzieciach. W roku 1948 doszło do ekshumacji szczątków dzieci i opiekunek i przeniesienia ich na nowy cmentarz żydowski w Lublinie przy ulicy Walecznych. Tam spoczywają do dzisiaj w grobie oznaczonym wysokim pomnikiem.

Nie udało się ustalić dokładnej liczby ofiar mordu na Tatarach, ale liczbę dzieci szacuje się nico ponad setkę oraz dwie lub trzy opiekunki. W miejscu ich śmierci powstała w latach 60-tych wielka robotnicza dzielnica pełna blokowisk. Miejsce zbrodni pozostawało nieupamiętnione. W 1987 roku tablica pamiątkowa pojawiła się na budynku przy Grodzkiej 11, jednak samo miejsce śmierci dzieci wydawało się zniknąć całkowicie między blokami.

Zmieniło się to dopiero w roku 2016. Wtedy to w dokładnym  miejscu dołu śmierci na Tatarach pojawiła się betonowa tablica z napisami po polsku oraz angielsku. Powstała ona w ramach większej akcji oznaczania miejsc w Lublinie związanych z historią i zagładą społeczności żydowskiej.    

     

Stan obecny

Dziś, w roku 2026, kiedy to mijają osiemdziesiąt cztery lata od tej zbrodni, tablica nadal stoi, lecz jej stan pozostawia wiele  do życzenia. Będąc na Tatarach w okolicy ulicy Odlewniczej i Łęczyńskiej warto zatrzymać się w tym naznaczonym cierpieniem miejscu. 

 Źródła: Teatr NN/ Ochronka na Grodzkiej- funkcjonowanie i likwidacja, Lublin Miasto Inspiracji/ Dawny Żydowski Dom Sierot, Lublin Miasto Inspiracji/ 78. rocznica likwidacji ochronki żydowskiej przy ul. Grodzkiej 11 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo