W notatce służbowej z dzisiejszą datą Powiatowy Lekarz Weterynarii pisze, że sprawdzano stan utrzymania wszystkich zwierząt w muzeum, ze szczególnym uwzględnieniem królików.
Czy ktoś ma coś za uszami?
Dlaczego odbyła się kontrola? W sobotę przedstawicielki Stowarzyszenia "Uszaty Lublin" próbowały odebrać króliki z muzeum. Uznały, że są chore i wymagają odpowiedniej opieki w azylu, a potem przekazania do „odpowiedzialnych domów”.
W rozmowie z Lublin24.pl Joanna Szcześniak, prezeska Stowarzyszenia "Uszaty Lublin", tłumaczyła, że stowarzyszenie otrzymało sygnały o nienajlepszym stanie królików i warunkach, w jakich się znajdują. Twierdziła, ze próby zainteresowania pracowników muzeum tymi informacjami nie przyniosły zmiany sytuacji.
Ochrona uniemożliwiła zabranie zwierząt. Wszystko trwało kilka godzin. Obecny na miejscu policjant po konsultacji z powiatowym lekarzem weterynarii zdecydował, że zwierzęta mają zostać w skansenie.
Z kolei lekarz weterynarii Wiesław Żuk, który zajmuje się zwierzętami w skansenie w rozmowie z Lublinem24.pl przyznał, że zwierzęta są chore.
– Na podstawie mojej ponad czterdziestoletniej praktyki w zawodzie potrafię ocenić, że te króliki mają świerzb uszny. To bardzo często występująca w przypadku tych zwierząt choroba. Nie jest to stan zagrażający ich życiu.
Jednocześnie ocenił, że warunki, w których przebywają króliki są bardzo dobre.
Opinia powiatowego lekarza weterynarii
W notatce służbowej inspekcji weterynaryjnej datowanej na 11 maja i opublikowanej w internecie przez dyrektora muzeum Bartłomieja Bałabana czytamy natomiast m.in., że:
„Powiatowy Lekarz Weterynarii w Lublinie nie znajduje podstaw interwencji Stowarzyszenia „Uszaty Lublin” a zwłaszcza do odbierania królików ze względu na zagrożenie ich zdrowia i życia. Należy podkreślić, ze nieodpowiedzialne działania Stowarzyszenia „Uszaty Lublin” w tym bezpodstawne załadowanie zwierząt do klatek transportowych, przetrzymywania ich w tych warunkach oraz narażenie na stres stanowiło zagrożenie dla tych zwierząt”.
A także:
"(...) dobrostan tych zwierząt jest zachowany. Króliki są zdrowe, mają zapewnione osobne pomieszczenie z dużym wybiegiem osłoniętym częściowo przed słońcem i opadami atmosferycznymi (...)".
Notatkę podpisał Tomasz Brzana, zastępca powiatowego lekarza weterynarii.
Wojna na oświadczenia
Obie strony tego konfliktu mają sobie dużo do zarzucenia i wymieniają się oświadczeniami. Muzeum zapowiada przy tym kroki prawne. Przytaczamy oświadczenia w całości, w kolejności, w jakiej były publikowane w sieci:
Oświadczenie Muzeum Wsi Lubelskiej
„Muzeum Wsi Lubelskiej to miejsce przyjazne zwierzętom. Na naszym terenie spotkają Państwo niemal wszystkie gatunki charakterystyczne dla dawnej polskiej wsi. Ich dobrostan jest dla nas priorytetem, co regularnie doceniają Państwo w swoich opiniach i podziękowaniach. Wspólnie tworzymy przestrzeń, która przywołuje wspomnienia starszych pokoleń, uczy historii i budzi ciekawość najmłodszych – także dzięki obecności zwierząt, które w szczególny sposób ożywiają nasz skansen. Tym bardziej z przykrością informujemy o incydencie, który miał miejsce w sobotę. Na teren Muzeum wtargnęła grupa osób mieniących się aktywistkami. Po zastraszeniu pracowników recepcji oraz działu przyrodniczego kobiety dostały się do Zagrody Króliczków i przy użyciu przygotowanych wcześniej klatek dokonały bezprawnego odłowu zwierząt. Dzięki interwencji ochrony oraz wezwanej przez nią na miejsce Policji próba usiłowania kradzieży królików została udaremniona. W sprawę zaangażował się wezwany na miejsce lekarz weterynarii opiekujący się naszymi zwierzętami, powiadomiliśmy również telefonicznie Powiatowego Lekarza Weterynarii, który nie zgłosił zastrzeżeń do realizowanej przez nas opieki nad zwierzętami. Ostatecznie osoby, które wtargnęły na teren skansenu, zostały zmuszone do zwrotu zwierząt i opuszczenia terenu Muzeum w asyście policji. Z całą stanowczością oświadczamy, że opieka nad naszymi zwierzęcymi przyjaciółmi, znajdującymi się pod stałą opieką zatrudnionego przez nas weterynarza, jest dla nas równie ważna jak ochrona dóbr kultury. Stale podnosimy standardy ich bytowania: pod koniec ubiegłego roku przygotowaliśmy trzy duże wybiegi dla koni na skansenowskim Powiślu, stworzyliśmy bezpieczną i monitorowaną zagrodę dla królików, daliśmy azyl parze łabędzi, a dzięki współpracy z Uniwersytetem Przyrodniczym w Lublinie możemy gościć u nas stado owiec. W ostatnim czasie podjęliśmy także współpracę z ośrodkami rehabilitacji dzikich zwierząt. Nasze Muzeum to miejsce, gdzie kury, kaczki i gęsi swobodnie spacerują po zagrodach, a odwiedzający mogą odpocząć w sielskiej atmosferze, spacerując z psem, dla którego zawsze u nas czeka miska z wodą. Nie zgadzamy się na agresję i łamanie prawa. Osoby, które wtargnęły na teren Muzeum, fałszywie interpretując pojęcie dobrostanu zwierząt, naraziły je na ogromny stres, pracowników na wielogodzinną dezorganizację pracy, zaś naszym gościom uniemożliwiły zwiedzanie części ekspozycji Muzeum. W związku z powyższym informujemy, że podejmiemy stosowne kroki prawne wobec sprawców tego zdarzenia w celu ochrony dobrego imienia Muzeum Wsi Lubelskiej oraz bezpieczeństwa naszych podopiecznych. Ocenę naszej codziennej pracy i pasji pozostawiamy Państwu. Dyrekcja i pracownicy Muzeum Wsi Lubelskiej w Lublinie"
Oświadczenie „Uszatego Lublina”
„Oświadczenie dotyczące ingerencji w Muzeum Wsi Lubelskiej dnia 09.05.2026 Nasze działania na terenie Muzeum Wsi Lubelskiej odbywały się w sposób jawny i za wiedzą pracowników placówki. Po przybyciu poinformowałyśmy pracownika kasy, że reprezentujemy Stowarzyszenie Uszaty Lublin oraz że otrzymałyśmy zgłoszenie dotyczące możliwego pogryzienia królików, zakrwawionego królika i oznaków chorobowych (świerzb) i chcemy sprawdzić ich stan zdrowia. Zostałyśmy poinformowane, że wejście może odbyć się wyłącznie w obecności pracownika muzeum, na którego czekałyśmy około 40 minut. Następnie pracownik skansenu zaprowadził nas do zagrody z królikami i otworzył zamknięte na kłódkę pomieszczenie. Po zapoznaniu się ze stanem zwierząt poinformowałyśmy, że chcemy je zabezpieczyć i zapytałyśmy, z kim należy to ustalić. Pracownik skontaktował nas telefonicznie z dwoma przełożonymi, którzy nie zgłosili żadnych zastrzeżeń w kwestii odbioru zwierząt. Dopiero po umieszczeniu zwierząt w transporterach na miejscu pojawiła się ochrona, która nie zezwoliła na ich zabranie. Policja została wezwana przez nas, a nie przez pracowników muzeum. Również Powiatowy Lekarz Weterynarii został poinformowany telefonicznie przez funkcjonariusza policji. Podkreślamy, że na żadnym etapie nie zastraszałyśmy pracowników muzeum ani nie działałyśmy agresywnie. Ostatecznie zwierzęta zostały wypuszczone z powrotem do zagrody na podstawie decyzji wydanej telefonicznie przez Powiatowego Inspektora Weterynarii”.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.