Reklama

Reklama

Lubelscy lekarze o chorych na COVID-19: Praktycznie każdy zgon osoby niezaszczepionej był do uniknięcia

Opublikowano: ndz, 3 paź 2021 10:20
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Z Lublina Medycy z Lublina alarmują, że na COVID-19 umierają młodzi ludzie bez chorób towarzyszących. - Jest źle, a będzie gorzej - podkreśla prof. dr hab. Mirosław Czuczwar z Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii SPSK nr 1 w Lublinie.

Reklama

Od środy, 29 września, w Polsce notowanych jest dziennie ponad tysiąc nowych zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2, a województwo lubelskie cały czas jest w czołówce klasyfikacji województw z największą liczbą przypadków zakażeń, która oscyluje w okolicach 200.

Późne testy, małe szanse na przeżycie

W efekcie do szpitali trafia coraz więcej osób z COVID-19. I to w coraz cięższym stanie. Jak podkreślał na piątkowej konferencji prasowej w Lublinie minister zdrowia Adam Niedzielski, to efekt tego, że sceptycznie nastawione do pandemii osoby do końca odmawiają poddania się testowi na koronawirusa, a w efekcie hospitalizacji. Pierwszym testom poddawane są niejednokrotnie dopiero w karetce wiozącej je do szpitala.

CZYTAJ TAKŻE: Minister zdrowia w Lublinie: W województwie lubelskim jest najwięcej zakażeń. Są trzy przyczyny

- Osoba chora na COVID-19 powinna znacznie wcześniej być diagnozowana i ewentualnie umieszczana w szpitalu - podkreśla prof. dr hab. n. med. Krzysztof Tomasiewicz, szef Kliniki Chorób Zakaźnych Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie.

W takich sytuacjach szanse na uratowanie pacjenta są znacznie mniejsze.

- Jest źle, a będzie gorzej. Nie można mieć nadziei na to, że będziemy mogli skutecznie leczyć pacjentów, którzy będą chorować na najcięższe postacie COVID-19. Pomimo postępu wiedzy, nauki i wprowadzaniu nowych metod leczenia. Oznacza to mniej więcej tyle, że jeśli ktoś ma pecha i będzie chorował ciężko to szansa na zgon jest bardzo wysoka - stanowczo wskazuje prof. dr hab. Mirosław Czuczwar z Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii SPSK nr 1 w Lublinie.

Młodzi, bez chorób

Lekarze alarmują: z powodu COVID-19 w Lublinie umierają ludzie młodzi, w wieku 20. czy 30. lat, na co dzień nie zmagający się z żadnymi schorzeniami.

CZYTAJ TAKŻE: Województwo lubelskie w czołówce zakażeń koronawirusem

- To nie są tylko pacjenci w wieku podeszłym, to nie są pacjenci z wieloma chorobami towarzyszącymi. To bardzo często są ludzie młodzi, bez żadnych obciążeń, którzy do końca wierzyli, że nic im nie jest, odmawiali testów i szczepienia. Gdy trafiają do szpitala, my nie jesteśmy w stanie im pomóc. To jest najgorsze - przyznaje prof. dr hab. Mirosław Czuczwar.

33 pacjentów, 31 niezaszczepionych

Jednocześnie lekarze specjalizujący się w hospitalizacji pacjentów z COVID-19 podkreślają, jak ważne jest przyjęcie szczepionki.

- Nadal nie jest za późno na szczepienie, nadal możemy się ustrzec zakażenia. Ta fala nie skończy się w październiku czy listopadzie. Szczepienia to jedyna metoda, byśmy poradzili sobie z tą sytuacją. Niestety, na razie nie zmierzamy w kierunku modelu, który widzimy w wielu krajach zachodnich, gdzie wyszczepienie jest na poziomie 80-85 proc. My nadal musimy walczyć z tą pandemią. To nie są żarty. Zakażenia są i przebiegają ciężko - mówi prof. dr hab. n. med. Krzysztof Tomasiewicz.

Według informacji podanej przez szefa Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK nr 1 w Lublinie, w piątek na oddziale było 33. pacjentów, spośród których tylko dwie osoby przyjęły szczepienia przeciwko COVID-19.

CZYTAJ TAKŻE: Lublin: W październiku bezpłatne badania w kierunku raka prostaty. Lekarz i pacjent opowiedzieli o chorobie

-  I są to pacjenci w najlżejszym stanie - podkreśla prof. dr hab. n. med. Krzysztof Tomasiewicz. - Będzie coraz trudniej o zachęcenie do zaszczepienia się osób niezdecydowanych. Ten, kto był chętny na szczepienie, już to zrobił. Jeżeli te przykłady, które widzimy codziennie, nie podziałają na wyobraźnię ludzi dotyczącą tego, co się może wydarzyć z nimi i ich bliskimi, to nie osiągniemy sukcesu w postaci zaszczepienia 80 proc. społeczeństwa. "Nie chciałem". Albo: "chciałem, ale ktoś mi powiedział, że to bez sensu". Bez przerwy słyszymy takie tłumaczenia. Osoby, które są negatywnie nastawione na szczepienia, wpływają nie tylko na siebie, ale i na najbliższych. To jest problem. Często członkowie rodzin odradzają sobie szczepienie - uważa specjalista.

- Jestem lekarzem, który widzi ich, leczy i próbuje im pomóc na co dzień. I finalnie w większości przypadków musi poinformować rodzinę tych pacjentów o niepomyślnym zakończeniu leczenia. Praktycznie każdy zgon osoby niezaszczepionej był do uniknięcia - mówi wprost prof. dr hab. Mirosław Czuczwar i apeluje: - Proszę się szczepić. Ratować swoje życie, życie swoich bliskich.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.