reklama
reklama

Franio Styła walczy o nowe życie. Wciąż potrzeba kilkunastu milionów na leczenie

Opublikowano:
Autor: | Zdjęcie: Dominika Polonis

Franio Styła walczy o nowe życie. Wciąż potrzeba kilkunastu milionów na leczenie - Zdjęcie główne

foto Dominika Polonis

reklama
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Z LublinaDystrofia mięśniowa Duchenne'a. To wyrok, który zabrał rodzicom Franka Styły wszystko, o czym marzyli. Chłopiec skończył 10 miesięcy i mieszka w Turce pod Lublinem. Jego życie może uratować tylko najdroższy lek świata, który kosztuje 16 mln zł.
reklama

Zbiórka na leczenie chłopca jest dostępna na stronie siepomaga.pl. Obecnie zebrano nieco ponad pół miliona zł, bo 661 903 zł (stan na godzinę 10:30, 31 sierpnia). Stanowi to 4 procent całej kwoty, która potrzebna jest na leczenie. Zostało bowiem do zebrania jeszcze 15 684 587 zł (stan na godz. 10:30, 31 sierpnia). 

- Franio już teraz musi się rehabilitować. Cały czas walczymy o to, aby był jak najbardziej mobilny. Dzisiaj kończy 10 miesięcy, a jeszcze samodzielnie nie siada. To znak, że coś jest nie tak. Korzystamy z pomocy fizjoterapeutów, ale też ćwiczymy w domu. Póki co, rehabilitację mamy dwa razy w tygodniu, ale przez zabawę trzeba codziennie ćwiczyć, żeby był samodzielny – mówiła nam pod koniec czerwca Monika Styła, mama Frania.

reklama

Franio urodził się zdrowy w sierpniu 2024 roku. W rozwoju psychomotorycznym już jako 3-miesięczne dziecko wyprzedzał swoich rówieśników. Pięknie podnosił główkę, wodził wzrokiem za zabawkami, reagował na głosy rodziców z uśmiechem. Wszystko wskazywało na to, że rozwojowi chłopca nic nie przeszkodzi. Tak się jednak nie stało. 
Wszystko zmieniło się w grudniu 2024 roku, kiedy Franio trafił do szpitala z powodu zapalenia płuc. Dodatkowo jego mały organizm musiał walczyć jednocześnie z enterowirusem, koronawirusem i paragrypą. Wtedy rodzice zauważyli, że coś jest nie tak.

Walka o życie

- Najtrudniejsza jest presja czasu. Mamy czas na zebranie pełnej kwoty do momentu, aż Franio skończy cztery lata. To moment, w którym można podać terapię genową. Mimo wszystko ta presja ciągle jest, czy zdążymy, czy uda się zebrać te 16 mln zł. To ogromna kwota – przyznaje mama Frania.

reklama

DMD postępuje z każdym kolejnym tygodniem od zachorowania. Rokowania są okrutne, bo choroba polega na tym, że zanikają mięśnie odpowiedzialne za oddychanie i pompowanie krwi. Chory umiera za życia, wiedząc, że nie ma szansy na ratunek. Koło 20. urodzin odchodzi po długiej, powolnej i bolesnej walce, której nie miał szansy wygrać. - Poprzez zabawę uczymy się siadać, żeby Franio wzmocnił mięśnie brzuszka i rąk, bo bez tego nie przejdzie w pozycję czworaczą. A bez czworaków nie ma raczkowania, siadania. Na tym teraz się skupiamy. Fizjoterapeuta sugerował nam, że już teraz może być potrzebny taki piankowy gorset stabilizujący mięśnie brzuszka żeby pomóc Franiowi w rozwoju – opowiada nam Monika Styła.

Jak pomóc?

SMS Numer telefonu 75365, treść: 0787069

reklama

Wpłacając dowolną kwotę na stronie zrzutki. Link znajdziecie tutaj 

 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo