19-letni wówczas Szymon C., mając ponad dwa promile alkoholu w organizmie, usiadł za kierownicą toyoty avensis. A razem z nim do auta, które na dodatek miało uszkodzoną oponę, wsiadło dziewięciu kolegów. To nie mogło skończyć się dobrze...
Do tragedii doszło w nocy z 29 na 30 marca ub.r. na ul. Ogrodowej w Chełmie. O tym wypadku mówiła wówczas cała Polska. Samochód, jadąc około 130 km/h, wypadł z drogi, wjechał na chodnik, uderzył w latarnię, a później w betonowe ogrodzenie.
Wypadku nie przeżyli dwaj 18-latkowie: Filip i Mateusz, którzy jechali w bagażniku. Obaj, uderzając w metalowe ogrodzenie, doznali śmiertelnych obrażeń przede wszystkim głowy.
Proces Szymona C. ruszył w styczniu br. przed Sądem Okręgowym w Lublinie. Podczas drugiej rozprawy, kilka tygodni temu, obrona oskarżonego - ma dwóch adwokatów - zawnioskowała do sędziego o wypuszczenie 20-latka z tymczasowego aresztu. Zaproponowano zamianę aresztu na m.in. 1 mln zł poręczenia majątkowego w formie hipoteki na dom i 200 tys. zł poręczenia w gotówce.
Było przy tym wniosku dużo łez. Szymon C. argumentował, że w szpitalu w bardzo ciężkim stanie jest osoba z jego najbliższej rodziny, z którą jest mocno związany. Przekonywał, że to może być ostatnia szansa na pożegnanie tej osoby. Płakał oskarżony, płakali też jego rodzice, którzy przychodzą na kolejne rozprawy do sądu.
Sędzia Marek Woliński zarządził krótką przerwę. Po niej zakomunikował, że nie zgadza się na takie rozwiązanie i oskarżony ma pozostać za kratami. Zwrócił na surową karę, grożącą Szymonowi C., co może stanowić podstawę do domniemania, iż oskarżony może utrudniać proces.
Szymonowi C.grozi nawet do 30 lat pozbawienia wolności.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.