reklama

Lubelszczyzna. Bocian przyszedł i zapukał do drzwi. Tak narodziła się przyjaźń

Opublikowano:
Autor: KS

Lubelszczyzna. Bocian przyszedł i zapukał do drzwi. Tak narodziła się przyjaźń - Zdjęcie główne
Autor: KS | Opis: Do domu Pani Anieli bocian pierwszy raz zapukał cztery lata temu.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościCzy to bocian wybiera gospodarstwo, w którym się chce zadomowić, gdy przylatuje na Lubelszczyznę? Wszystko wskazuje na to, że tak. A idealnym przykładem jest historia Pani Anieli, do której domu dosłownie… zapukały bociany.
reklama

Bocian, który zapukał do drzwi

Zacznijmy od początku. Pani Aniela mieszka w Białce (powiat parczewski). Przejeżdżając obok jej posiadłości można zauważyć bociany na podwórku. Jak się okazuje, pierwszy z nich dosłownie wybrał sobie owe gospodarstwo do tego stopnia, że zaprzyjaźnił się z właścicielką.

- Jak tyle lat żyje, to jeszcze czegoś takiego nie widziałam. Bociany raczej unikają ludzi, a to on wybrał mnie – mówi z uśmiechem Pani Aniela.

Wszystko zaczęło się cztery lata temu. Pani Aniela zauważyła, że na gnieździe siedzi bocian. Ale widok bociana w Polsce to nic nadzwyczajnego, więc powróciła do swoich obowiązków.

- Nosiłam gałęzie do poddasza. Nagle patrzę, a tu bocian stoi bocian i się na mnie patrzy. Mnie to zaskoczyło. Myślałam, że o te gałęzie mu chodzi. Mówię do niego, weź sobie te gałęzie. Ale stał dalej. A ja wróciłam do domu – mówi w rozmowie z portalem Lublin24.pl Pani Aniela.

reklama

Ale to był dopiero początek przyjaźni z bocianem. Za około 20 minut, ktoś zaczął pukać do drzwi domu, w którym mieszka Pani Aniela.

- Ale to pałą ktoś walił po prostu – relacjonuje. – Myślałam, że komuś odbiło, czego chce ode mnie? Wychodzę przed domu, a tu bocian stoi! Musiał obserwować, gdzie poszłam. Pytam, a co ty chcesz? Jeść? On nie ucieka, to mu dałam kiełbasy kociej, a on zaczął jeść. Ale jak mu dałam chleb to wypluł.

Pani Aniela przez całe lato hodowała bociany na swojej posesji. O tym, że nawiązały więź z gospodynią świadczy bardzo wzruszający fakt.

- Dokarmiałam je i dzieci przez całe lato. Pod koniec przyszli, umyli się w wodzie, popatrzyli na mnie. Może znowu są głodne? Więc naszykowałam. Ale nie chcieli. Obejrzeli się tylko na mnie i ruszyli przed siebie. Tak się ze mną pożegnali, ale to z takim smutkiem, że sama się dziwiłam – wspomina.

reklama

Przyszła wiosna i wróciły. I tak od czterech lat. Dlaczego przez tyle lat bociany upatrzyły sobie właśnie dom Pani Anieli na spędzenie okresu wiosenno-letniego? Czy to w ogóle jest możliwe? O komentarz zwróciliśmy się do Kamila Piwowarczyka ze Stowarzyszenia Szansa dla Bociana.

- Bociany są wierne miejscu gniazdowania. Dana okolica dla nich jest takim podwórkiem, gdzie mogą podlecieć i znaleźć pokarm. Gdy warunki są trudne np. susze, bocian ma zaprzyjaźnione gospodarstwa, więc rzeczywiście bociany, nie są aż tak wierne sobie, ale są wierne miejscu gniazdowania – wyjaśnia Kamil Piwowarczyk. 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo