Wybranek jak kołek w płocie
Lubianym obrzędem były pomiary pomieszczenia damskim bucikiem. Jeśli na koniec but natrafiał noskiem na ścianę, właścicielka mogła już rozglądać się za suknią ślubną, jeśli ściany dotknął obcas, powinna skupić się na innych sprawach aż do kolejnych andrzejek.
Nie zawsze wybranek pojawiał się we śnie dziewczyny, dlatego panna, która chciała odkryć jaką sylwetkę będzie miał przyszły mąż, wychodziła nocą, 29 listopada przed dom i odliczała kołki w płocie – a trzeba zaznaczyć, że wtedy sztachety umieszczano właśnie na drewnianych kołkach, dziewiąty był tym, który ujawniał sylwetkę wybranka. Chudy? Gruby? Pokrzywiony? Prosty? Smukły? Z pomocą wróżby z łatwością określano, w jakim stanie i jakiej sylwetki będzie ten jedyny. I chociaż trudno w to uwierzyć, taką zabawę traktowano z wielką powagą, niemal jak wyrocznię. Innym sposobem było przyniesienie drewna na opał nocą z szopy albo liczenie szczebli w drabinie. Parzysta liczba zawsze zwiastowała szczęście i szybki ślub.
Wróżby z użyciem wosku cieszyły się ogromną popularnością, chociaż odczytywanie zastygłych na wodzie kształtów i związanego z nimi przekazem było subiektywne. Zazwyczaj doszukiwano się symboli związanych z zamążpójściem, życiem zakonnym i staropanieństwem, dziś znanym jako życie singla. Bardziej od wosku ceniono ołów, któremu przypisywano zdolność przyciągania szczęścia. Wierzono, że związek wywróżony ołowiem będzie znacznie trwalszy niż ten wywróżony kruchym woskiem. Ale będzie też ciężki, jak powiadały doświadczone życiem matrony.
Popularnym obrzędem, także w dzisiejszych czasach, było losowanie przedmiotów ukrytych pod miseczką, kubeczkiem albo talerzykiem. Pierścionek albo wstążka – małżeństwo. Różaniec albo książeczka do nabożeństwa – stan zakonny. Suchy listek, uschły kwiatek – staropanieństwo. Lalka – nieślubne dziecko. We współczesnych zabawach przedmioty ukryte pod naczyniem bardzo się zmieniły i dotyczą raczej przyszłej drogi zawodowej.
Istniał też zwyczaj, w którym gospodyni domu wnosiła do głównego pomieszczenia dwa naczynia i stawiała je w centralnym punkcie, zazwyczaj na środku. Potem przekazywała pannom informację, że pod jedno z naczyń wsunęła obrączkę, zachęcając, aby odgadły, pod które. Kiedy dziewczęta ustawiły się przy wybranym przez siebie naczyniu, gospodyni je podnosiła i odkrywała obrączkę. Panny, które wskazały właśnie to naczynie, miały stanąć na ślubnym kobiercu w kolejnym roku.
Aby odgadnąć, która dziewczyna pierwsza wyjdzie za mąż, gotowano kluski z umieszczonymi w ich wnętrzu karteczkami z zapisanymi imionami. Wierzono, że ta panna, której kluska pierwsza wypłynęła na powierzchnię, pierwsza wyjdzie za mąż.
Były czasy, kiedy spore znaczenie miało malowanie okien u panien przez kawalerów. Z jednej strony dziewczyny obawiały się trudów związanych z usuwaniem farby, z drugiej każda skrycie marzyła, aby to właśnie u niej szyby krzyczały kolorami. Wierzono, że panna, u której nie malowano okien, nie miała powodzenia, a co za tym idzie, nie miała szans na zamążpójście.
Przysłowia związane z Katarzynkami:
Święta Katarzyna adwent rozpoczyna, święty Jędrzej jeszcze mędrzej. W święto Katarzyny pod poduszką są dziewczyny.
Co w Katarzynę śmiechem, na Andrzeja bywa grzechem.
Po świętej Katarzynie pomyśl o pierzynie.
Przysłowia związane z Andrzejkami:
Na świętego Andrzeja dziewkom z wróżb nadzieja.
Noc Andrzeja świętego przyniesie nam narzeczonego.
Na świętego Andrzeja trza kożucha dobrodzieja.
Święty Andrzej ci ukarze, co ci los przyniesie w darze.
Przeczytaj także: Andrzejkowe wróżby: Męska garderoba pod prześcieradłem cz.2
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.