Koszykarze z Lublina dogrywają sezon i są w momencie, gdzie nie grozi im zarówno spadek z ligi, jak i awans do play-offów. W ostatnich meczach pozostaje im jedynie pokazać się z dobrej strony, powalczyć z rywalami i skończyć rozgrywki na najwyższym możliwym miejscu. Tym razem przyszło im zmierzyć się z rywalami walczącymi wejście do play-inów.
Górnik był faworytem, ale w pierwszej kwarcie lepsi okazali się zawodnicy z Lublina, którzy wygrali 20:19. Oba zespoły marnowały mnóstwo akcji pod koszem przeciwników i pudłowały z łatwych pozycji. Podobnie było w drugiej odsłonie, którą lepiej zaczęli miejscowi, ale drugiej połowie rywalizacji przyspieszyli "Startowcy". Rozegrali kilka ciekawych akcji z "dodatkowym" podaniem i zaliczyli nawet serię trzech trafionych "trójek". Do tego zaliczyli sporo przechwytów i wybić, co pozwoliło im wygrać kwartę i prowadzić 43:37.
Druga część spotkania zaczęła się od trzech trafionych rzutów zza łuku, z czego dwa należały do Startu. Podopieczni Wojciecha Kamińskiego byli bardzo napędzeni i rozgrywali efektowne akcje, ale Górnik też odpowiadał punktami. Spotkanie zrobiło się bardzo szybkie, co mogło podobać się kibicom. Dobra seria zapewniła Lublinianom nawet dziesięć punktów przewagi. Finalnie kwartę jedny punktem wygrali Wałbrzyszanie, ale tablica wyników wskazywała 67:62 na korzyść gości.
Czwarta odsłona zaczęła się od mnóstwa spudłowanych rzutów z obu stron, a szczególnie źle szło czerwono-czarnym przy próbach za trzy punkty. Rywale bronili strefą i zachęcali Lublinian do takich prób i dzięki temu byli w stanie odrabiać straty. Na trzy minuty do końca dogonili Start na zaledwie dwa punkty i włączyli się w grę o zwycięstwo. Ważną dla Startu "trójkę" zaliczył później Liam O'Reilly, a akcję spod kosza skończył Courtney Ramey. Z kolei po punktach Jordana Wrighta przewaga wzrosła do sześciu punktów na 90 sekund do końca. Później rywale wykorzystali trzy rzuty wolne, ale spudłowali "trójkę" na remis i Start miał wszystko w swoich rękach, ale po błędzie sędziów stracił piłkę. Na szczęście Dariusz Wyka nie trafił jednego z nich, a później jego koledzy musieli faulować i dali Lublinianom szansę na domknięcie spotkania. Jeden rzut wolny trafił Filip Put, a później dwa spudłowali rywale i jeszcze rzucał Wright. Jego punkty okazały się ostatnimi w meczu i Start wygrał 86:81.
Zamek Książ Górnik Wałbrzych - PGE Start Lublin 81:86 (19:20, 18:23, 25:24, 19:19)
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.