Motor Lublin zremisował w poniedziałek 1:1 z Radomiakiem Radom po trudnym spotkaniu wyjazdowym. Żółto-biało-niebiescy mieli też sporego pecha, bo bramkę wyrównującą stracili po sporym błędzie bramkarza. Trener Mateusz Stolarski nie krył jednak, że mecz był ciekawy i jest z niego zadowolony.
- Myślę, że to był mecz dobry dla kibiców, bo obie drużyny chciały grać w piłkę i kreować dużo akcji ofensywnych poprzez szybkie ataki i grę wertykalną. Radomiak był dobrze przygotowany na ten mecz i szczególnie w pierwszej połowie te wyjścia spod pressingu tworzył przewagę. Później to skorygowaliśmy i kierowaliśmy rywali do boku - zaczął szkoleniowiec.
- Chcę pochwalić swój zespół, bo te drugie połowy powoli zaczynają wyglądać. Mieliśmy dobrą reakcję na stratę bramki na 1:1, stworzyliśmy kilka okazji. Może lepiej powinniśmy zakończyć jedną, czy dwie kontry. Całkiem dobry mecz w naszym wykonaniu, chociaż wiadomo, że straciliśmy bramkę po idywidualnym błędzie. To jednak jest wpisane w grę Motoru Lublin - czasem tak zdobywasz bramkę, a czasem tracisz. Nie chcieliśmy grać na krótko i Ivan powinien transportować tę piłkę na dziewiątkę, ale chciał zagrać do Sampera i stąd ta bramka. Popełnił błąd, ale wiecie, że wiele meczów Motorowi wybronił - dodał również o błędzie Brkicia.
Po 27. kolejce ligowych zmagań Motor jest aż na ósmym miejscu w lidze. - Szkoda, że nie udało się strzelić na 2:1, ale nie przegraliśmy szóstego meczu z rzędu i bierzemy ten punkt. Należy być optymistą przed kolejnymi spotkaniami - podsumował Stolarski. Teraz jego zespół czeka domowy mecz z Rakowem Częstochowa zaplanowany na niedzielę 12 kwietnia.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.