Spotkanie nie mogło rozpocząć się lepiej dla gospodarzy, którzy już po niespełna dwóch minutach objęli prowadzenie. W 95. sekundzie gry dośrodkowanie z rzutu rożnego skutecznie wykończył bowiem strzałem głową Bartosz Bereszyński. Dla 34-letniego obrońcy, który dołączył do klubu latem, był to pierwszy gol w żółto-biało-niebieskich barwach.
W następnych fragmentach rywalizacji miejscowi nadal mocno naciskali "Nafciarzy", tworząc kolejne sytuacje w ofensywie. Po świetnej akcji autorstwa Christophera Simona do siatki trafił nawet Mbaye Jacques Ndiaye, ale Senegalczyk był na spalonym. Chwilę później Rony Lopes obił słupek po podaniu od Fabio Ronaldo. Obramowanie bramki zostało ostemplowane także po rzucie rożnym i błędzie golkipera gości, Rafała Leszczyńskiego, który minał się z piłką w 28. minucie spotkania.
Duża przewaga Motoru nie przełożyła się na drugiego gola, choć było tego bardzo blisko. Następnie dość nieoczekiwanie ekipa z Płocka przypomniała gospodarzom o tym, że niewykorzystane sytuacje się mszczą. Najpierw, po rzucie rożnym do wyrównania doprowadził Alfonso Silva, który wpisał się na listę strzelców po uderzeniu głową. Lublinianie nie zdążyli się jeszcze otrząsnąć po bramce na 1:1, a Wisła w ciągu 120 sekund zdążyła wyjść na prowadzenie. Tym razem szybką akcję po wrzucie z autu wykończył Olaf Kobacki. Przedstawiciele drużyny żółto-biało-niebieskich protestowali wówczas przeciwko uznaniu tego trafienia z uwagi na fakt, że podczas akcji na murawie znajdowały się dwie piłki. Sędzia Marcin Kochanek z Opola wskazał jednak na środek boiska.
Do przerwy Motor utrzymywał się przy piłce przez 65% czasu gry i zanotował blisko dwukrotnie więcej podań od rywali (295 do 156 na korzyść Lublinian). Jednak to przyjezdni oddali więcej celnych strzałów na bramkę i schodzili do szatni z korzystnym wynikiem. – Nie możemy dopuścić do tego, że w ciągu trzech minut wrzucamy do kosza wszystko, co zbudowaliśmy w pierwszej połowie – powiedział przed kamerami Canal+ zdenerowany Bereszyński.
Po niespełna 10 minutach po zmianie stron na tablicy rezultatów widniał remis 2:2. Po bardzo dobrym dośrodkowaniu na dalszy słupek do wyrównania doprowadził Mbaye Jacques Ndiaye. Senegalczyk zapisał na koncie czwartego gola w obecnym sezonie ekstraklasy.
Następnie bliscy ponownego objęcia prowadzenia byli Płocczanie. Najpierw do własnej siatki trafił wprowadzony z ławki rezerwowych Kamil Lukoszek, ale to samobójcze trafienie nie zostało uznane ze względu na faul rywala w ataku. Zaraz potem znakomitą okazję zmarnował rezerwowy Wisły, Said Hamulić. Jego strzał w ostatniej chwili bardzo ofiarnie wybił z linii bramkowej Bereszyński, który ucierpiał podczas tej interwencji i musiał opuścić murawę.
W ostatnich minutach zespół trenera Misiury grał w przewadze jednego zawodnika. Drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył bowiem Marcus Haglind-Sangré. Osłabiony zespół gości próbował utrzymać wynik, ale w samej końcówce "Motorowcy" przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę. Po ładnej akcji Kamila Lukoszka z najbliższej odleglości do bramki trafił Karol Czubak. Kapitan lubelskiego zespołu cieszył się z siódmego gola w trwających rozgrywkach. "Rycerze Koziego Grodu" pozostają niepokonani w krajowej elicie od 11 września. Od tamtej pory zanotowali trzy remisy i cztery zwycięstwa. Warto przypomnieć, że w wygranych 3:2 starciach z Radomiakiem Radom oraz Śląskiem Wrocław, także zdobywali gole na wagę trzech punktów w doliczonym czasie gry.
Teraz, z uwagi na mecze reprezentacyjne, żółto-biało-niebieskich czeka przerwa w rozgrywkach ligowych. Następne spotkanie w ekstraklasie podopieczni trenera Misiury rozegrają 23 listopada, mierząc się wówczas na wyjeździe z Wieczystą Kraków.
Motor Lublin - Wisła Płock 3:2 (1:2)
Bramki: Bartosz Bereszyński 2, Mbaye Jacques Ndiaye 54, Karol Czubak 90+8 - Alfonso Silva 31, Olaf Kobacki 33
Motor: Tratnik – Santos (63 Lukoszek), Bereszyński (80 Bartoš), Plavotić, Luberecki, Bourhane (63 Tall), Lopes, Simon (80 Meyer), Ndiaye, Ronaldo (80 Aïko), Czubak
Wisła: Leszczyński – Flis, Haglind-Sangré, Kobacki (69 Hiszpański), Radwański (83 Pomorski), Gallapeni, Sekulski (64 Hamulić), Rogelj, Silva, Kamiński, Akere (70 Pršir)
Żółte kartki: Bourhane, Santos, Tall, Luberecki, Ndiaye, Lukoszek - Akere, Sekulski, Haglind-Sangré, Hiszpański
Czerwona kartka: Haglind-Sangre (za drugą żółtą - 81 min)
Sędziował: Marcin Kochanek (Opole)
Widzów: 8410
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.