W drużynie w ostatnich tygodniach doszło do wielu odejść. Kiedy można spodziewać się nowych graczy?
Na razie okienko transferowe jest zamknięte, więc nawet jakbyśmy chcieli dziś teoretycznie pozyskać zawodników, to nie mamy takiej możliwości. Patrząc na ostatnie dni i ilość otwartych tematów oraz fakt, jak bardzo one są zaawansowane, to jest ten pod wrażeniem pracy dyrektora. Myślę że w najbliższych kilku dniach dołączy do nas kilku zawodników. Wydaje mi się, że to jest fantastyczny moment, żeby zobaczyć tych piłkarzy, którzy jak dotąd małograli. Nie zapominajmy, że gdy cały czas jest sezon, walka o punkty i o to, żeby się utrzymać lub awansować do europejskich pucharów, to gra 16 czy 17 zawodników przy 30-osobowej kadrze. W składzie, którym dysponujemy jest kilku utalentowanych zawodników, których tych minut miało mniej. Będą mieli okazję, by pokazać się na treningu, czy za chwilę w sparingu.
Czy ci gracze zdają sobie sprawę, że mają szansę zdobyć zaufanie trenera Misiury?
Patrząc ogólnie przez karierę każdego piłkarza, to naturalną koleją rzeczy jest na początku budowanie swojej pozycji, rozpoczynając od trenowanie z pierwszą drużyną, później zagranie kilku minut. Dam przykład Wiktora Nowaka, który kilka dni temu podpisał kontrakt ze Slawią, Praga. Współpracowałem z nim cztery ostatnie lata i było podobnie. Na początku przyszedł do nas dzieciak z drugiej drużyny i zagrał może 300 minut, a w następnym sezonie 800. Później tych minut było już po 2000, a teraz jest w zespole, który będzie walczył o Ligę Mistrzów. Uważam, że każdy z tych zawodników jest świadomym człowiekiem, profesjonalistą i nie mogę się doczekać, by zobaczyć wartość, jaką pokażą w czasie sparingów, czy teraz na treningach.
Jaka jest filozofia piłkarska, z którą przychodzi pan do Motoru? Jak chciałby pan, żeby ta drużyna wyglądała i grała w nadchodzącym sezonie?
Chciałbym, żeby Motor wygrywa spotkania i żebyśmy mieli nastawienie w każdym meczu, żeby zwyciężać. Z racji tego, że znam Goncalo Feio i byłem obecny od początku, w takiej bezpośredniej rywalizacji, kiedy on wprowadzał tutaj sposób gry w systemie 4-3-3, to patrząc, jak ten zespół rozwijał się poprzez kolejne sezony, to chciałbym w pewien sposób zatrzymać tę strukturę. Jedyną zmianą, jaką widzę, to na dwóch-trzech pozycjach charakterystyka danego zawodnika będzie inna. Biorąc pod uwagę, jak dużo bramek padało ze stałych fragmentów gry w ostatnim sezonie i jak był to ważny element w końcowym rozrachunku, to na pewno będziemy chcieli mieć trochę wyższych graczy lub może trochę agresywniejszych, mających atuty w grze w momentach faz przejściowych, po odbiorze piłki czy po starcie. Struktura zostanie zachowana, drużyna będzie grała z takim usposobieniem ofensywnym, ale będą dwie-trzy korekty o innej charakterystyce.
Czy uczestniczył pan w decyzjach personalnych dotyczących niedawnych 12 odejść i tak naprawdę ilu zawodników obecnie trenuje w zespole?
Nie, nie miałem wpływu na ruchy kadrowe. Miałem wakacje, 17 czerwca wysiadłem z samolotu i przyjechałem prosto do Lublina, po czym rozpoczęliśmy pracę. Dziś trenowało 21 zawodników z pola plus czterech bramkarzy. Uważam, że to odpowiednia liczba piłkarzy, by przeprowadzić dobrą jednostkę treningową. W poprzednim sezonie kadra liczyła naprawdę bardzo dużą liczbę zawodników i powiem szczerze, że na mnie nie robi wrażenia taka rotacja 10 czy 12 graczy. Patrząc na to, co jest obecnie do dyspozycji, jak ważne są jednostki, to uważam, że jest tutaj solidny fundament.
Czyli nie ma pan obaw dotyczących składu, z którego wielu zawodników odeszło, a do startu rozgrywek został tylko miesiąc?
Bardzo kocham piłkę i oglądam praktycznie wszystkie spotkania w ekstraklasie. Śledzę na bieżąco, co się dzieje we wszystkich zespołach. Nie widzę na tę chwilę w tym sezonie i w poprzednich dwóch, żeby wszyscy chcieli mieć dopiątą kadrę pod koniec czerwca. Tym bardziej, że w tym roku są mistrzostwa świata, więc to wszystko na rynku transferowym będzie troszeczkę opóźnione. Zawodnicy zawsze na początku chcą szukać angażu w topowych pięciu ligach. Dopiero jeśli tam nie dostaną takiej szansy, będą próbowali w innych miejscach, więc uważam, że dużą mądrością jest zachowanie dużego spokoju, zrozumienie jak w danym roku działa rynek i kiedy zawodnicy, którzy mogą wzmocnić drużynę, będą dostępni. Mam duży spokój, zaufanie do dyrektora sportowego i prezesa.
Czy negocjując kontrakt z prezesem Jakuba miał pan listę zawodników, których widziałby pan, by w Motorze pod swoją wodzą?
Nie było żadnej listy, tylko rozmowa o tym, żeby wygrywać i zrobić wszystko, żeby zwyciężać oraz wykonać krok do przodu. Dla mnie zawsze najważniejsze jest środowisko i nie lubię wróżenia z fusów. Każdego z nas możemy zweryfikować, co osiągnął w danym miejscu, w którym był. Dla mnie najważniejsza jest współpraca z ludźmi. W ostatnim sezonie przed moim przejściem do Znicza Pruszków, ta drużyna utrzymała się w ostatniej kolejce rozgrywek. W czasie naszej współpracy awansowała do 1. ligi i tam pozostała, a wielu zawodników trafiło do ekstraklasy. Rozpoczynając pracę w Wiśle Płock, przejąłem zespół, który w ostatnich dwóch sezonach spadł z ekstraklasy i nie awansował do baraży w pierwszej lidze. W końcówce mojej pracy w Wiśle byliśmy na ósmym miejscu w tabeli ekstraklasy i na dwie kolejki przed końcem byliśmy się o europejskie puchary jako beniaminek. Dochodzą do tego fantastyczne dwa transfery Edmundssona do Serie A, czy Nowaka do Slavii Praga. Najważniejsze jest dla mnie, żeby stworzyć silne środowisko, w którym drużyna będzie się rozwijała, robiła krok do przodu i co najważniejsze, wykreuje zawodników, którzy też mogą w jakiś sposób gdzieś wyżej zapukać.
Chciał pan Michała Króla z Motoru w Wiśle Płock i on tam podpisał umowę, ale ostatecznie pan znalazł się w Motorze. Rozminęliście się i chyba transferu powrotnego nie będzie?Zadzwoniłem do Michała po powrocie z wakacji, gdy wszystkie sprawy kontraktowe się dopięły. Podziękowałem mu za zaufanie i chęć współpracy. Nikt z nas nie przewidywał, że tak się potoczą losy moje i Michała w kolejnych miesiącach. Życzę mu powodzenia. Wydaje mi się, że trafia do dobrej drużyny, która w pewien sposób jest ukształtowana, jest dalej głodna wygrywania i zrobiła ogromny progres przez ostatnie dwa lata. Wydaje mi się, że trafił do dobrego miejsca i wierzę, że Wisła Płock z nowymi władzami i sztabem nadal będzie robiła postęp.
Część kibiców Wisły czuje się oszukana i rozczarowana pańskim odejściem z Płocka, ponieważ przed meczem z Pogonią Szczecin w zeszłym sezonie deklarował pan przywiązanie do "Nafciarzy" i chęć odpłacenia się im za zaufanie. Jakby się pan do tego odniósł?
Jest fantastyczne zdjęcie roku National Geographic z zebrą. To fotografia z perspektywy drona, na której widać czarnego konia. Dopiero, gdy zrobimy zbliżanie to widać zebrę, a czarny koń to jest cień. I niestety dzisiaj funkcjonujemy w takim świecie. Od 2 do 17 czerwca spędziłem wakacje z rodziną Portugalii. W tym czasie w polskich mediach przewinęło się tak dużo historii, na temat, gdzie nie byłem, czego nie powiedziałem i zrobiłem. Ne miało to nic wspólnego z prawdą, bo spędziłem czas z rodziną, daleko od tego wszystkiego. Nie ma się wpływu na wszystko. Mówiąc pewne deklaracje przed meczem w maju, czy w kwietniu, nie wiesz, tak naprawdę, co się wydarzy w twoim klubie. W ciągu od dwóch do czterech tygodni dochodzi w klubie do zmian właścicielskich, prezesa, dyrektora i wizji klubu. I teraz jako osoba odpowiedzialna za wynik sportowy, muszę w to wierzyć, bo uważam, że czymś gorszym byłoby zostać w projekcie, w których się nie wierzy i za trzy-cztery miesiące, przy niekorzystnych wynikach uciekać od odpowiedzialności i mówić "ja wiedziałam, że tak będzie" czy "nie wierzę w ten projekt". Wtedy ludzie pytaliby, czemu nie zaregowałeś wcześniej? Żyjemy w takich czasach bardzo trudnych czasach. Nie mam ambicji nikomu nic udowadniać. Ci, którzy mają to wiedzieć, to wiedzą i rozumieją. Ci, którzy potrafią czytać sytuację, to wyciągną wnioski. Powinno też dać do myślenia, że po mojej rezygnacji za chwilę rezygnację składa prezes,dyrektor i szef finansów. Nie wydaje mi się, że potrzeba być geniuszem, żeby połączyć pewne kropki i zrozumieć, jaka była prawda.
A czy kibice Motoru mogą się obawiać, że przy ofercie z Pogoni Szczecin opuści pan Lublin?
Myślę, że nie, ale patrząc dzisiaj, co się dzieje w piłce nożnej, to teraz poruszamy temat trenera, bo bardzo rzadko zdarza się, żeby trener przechodził gdziew czasie trwania kontraktu. Przeważnie robią to piłkarze. Ważne, by zrozumieć, że taki jest dzisiaj rynek. Są kupowani piłkarze i trenerzy. Jestem bardzo wdzięczny prezesowi Jakubasowi za zaufanie. Pamiętam naszą ostatnią konferencję w Lublinie, w momencie, gdy robiliście awans do ekstraklasy. Na trzy-cztery kolejki do końca sytuacja w kontekście waszego udziału w barażach nie była pewna, ja wtedy już miałem podpisany kontrakt w Warcie Poznań. Wydawało się, że mi było bliżej do ekstraklasy, niż Motorowi, a wszystko się tak wywróciło, że to Warta padła, Misiura nie trafił do eksaklasy, a Motor wygrał baraże i awansował. Trudno przewidzieć, zawsze coś się wydarzy. Patrząc z perspektywy szerszej, z racji znajomości z Goncalo, często przyjeżdżałem tu na jego zaproszenie oglądać mecz lub by oglądać poszczególnych przeciwników. Zawsze mi się tutaj podobało. Podoba mi się atmosfera i to, co tu się dzieje. Jestem szczęśliwy, że trafiłem do tego miejsca.
Trener Stolarski zbudował w Lublinie coś trwałego, co pozostaje w kibicach, którzy po części nie rozumieją tej decyzji prezesa Jakubasa o jego zwolnieniu. Czy w panu jest przeczucie, że trzeba będzie na to zaufanie kibiców popracować i wchodzi pan w środowisko, gdzie z żalem duża część sympatiów Motoru żegna poprzedniego trenera?Doskonale tę sytuację rozumiem i mógłbym to samo powiedzieć o swojej osobie i o odejściu z Wisły Płock. Nie miałem z tym jednak nic wspólnego. To nowy etap w moim życiu. W karierze trenera i zawodnika zmiany klubów są nieuniknione i są częścią dyscypliny.
Czy ta dynamika odejścia z Wisły i przejścia do Motoru pana zaskoczyła, podobnie jak nas, czyli dziennikarzy i kibiców?
Piłka jest naprawdę niesamowita. wyjechałem na wakacje 2 czerwca jako trener Wisły Płock, a wylądowałem w Warszawie 17 czerwca, jako trener Motoru Lublin. Każdy zawodnik czy trener ma swoją agencję menedżerską, która prowadzi jego interesy. Czasami dużo rzeczy się dzieje po prostu poza nami.
Czy to prawda, że Wisła była niezadowolona, że nie awansowaliście do europejskich pucharów i to też był jeden z powodów pożegnania? Czy burza medialna, o której pan mówi, bardziej przeszkodzi na starcie pracy w motorze, czy to jest taka dodatkowa motywacja na początku pracy z tak wielkim klubem, jakim jest Motor?
Na pewno doceniam, do jakiego klubu trafiłem. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby zbudować tutaj silne środowisko, tak jak w poprzednich klubach gdzie pracowałem. Chcę, by klub zrobił krok do przodu. Pożegnałem się z każdym piłkarzy, z kibicami w Płocku i proszę mi wierzyć, że nie wiem, może w komentarzach jakiś procent kibiców jest niezadowolonych, to patrząc, co się dzieje na mojej prywatnej skrzynce, to mam bardzo dobry kontakt z tymi kibicami. To nie było łatwe odejście. Przeżyliśmy fantastyczne emocje, które dały awans i utrzymanie. Czy klub był niezadowolony, że nie zagramy w pucharach? Myślę, że nie do końca, ale my sami byliśmy tak ambitną grupą ludzi, że chcieliśmy do tych pucharów trafić. To dla mnie bardzo dobre doświadczenie po 20 kolejkach, być na 1. miejscu w tabeli, czy na trzy-cztery mecze przed końcem sezonu walczyć o puchary jako beniaminek. Proszę mi wierzyć, że to powód do dumy i docenienia tego, jak fantastyczną pracę wykonaliśmy tam jako środowisko. Rozpoczynam nowy rozdział w swoim życiu, wokół mnie są fantastyczni ludzie. Te osoby, które tutaj pozostały i pracowały wcześniej, to większość z nich znałem, mam o nich bardzo dobre zadanie. Tak samo jest z grupą trenerów, która dołączyła tutaj razem ze mną. Mam do nich pełne przekonanie, więc nie mogę się doczekać naszej współpracy.
Jaki jest pomysł trenera na Motor? Wiemy, że ta ekipa Mateusza Storarskiego lepiej atakowała, niż broniła, a drużyny trenera Misiury lepiej bronią niż atakują, choć z tym drugim też nie mają problemów. Czy ta struktura będzie ustanowiona dopiero, jak pojawią się nowi gracze?
Zależy, jak szeroko, spojrzymy. Rywalizowaliśmy ze sobą od II ligi do ekstraklasy. Defensywny styl gry u Misiury to mogliśmy zobaczyć wyłącznie w ostatnim sezonie w Wiśle Płock. Patrząc na poprzednie lata, to była bardzo ofensywna gra. Wydaje mi się, że czas, który spędziłem poza Polską przez 12 lat, wyposażył mnie w taką wiedzę i narzędzia, które pozwalają mi rozumieć różnego rodzaju sposoby gry, ale najważniejszy jest zawsze potencjał piłkarzy. Oczywiście mając tak fantastycznych ofensywnych zawodników w Motorze, na pewno będziemy wierni w tej strukturze oraz nastawieniu ofensywnemu. Jednak każdego doświadczyła negatywna seria w tym ostatnim sezonie, zarówno Wisłę, jak i Motor. Musimy pochylić nad pewnymi problemami, żeby wygrywać częściej, więc naszym pierwszym pomysłem będzie wymiana dwóch-trzech charakterystyk na danej pozycji, np. na "szóstce", boku obrony. Wierzymy, że ten balans troszeczkę przesunięty w jedną stronę, w ogólnym rozrachunku będzie jeszcze lepszy.
Czy to już koniec odejść, czy jeszcze kogoś możecie stracić?
Nigdy nie wiemy, czy ktoś nie przyjedzie z ofertą, za któregoś z naszych zawodników. Z naszych założeń nie chcemy już nikogo ostawić. Rynek jest jednak dynamiczny. Widzicie, jak duże pieniądze się pojawiają w naszym kraju, więc wszystko jest tak naprawdę możliwe. Kluczem są wzmocnienia, które planujemy zrobić, by dokonać ich w odpowiednim momencie. A najważniejsze, by pomogły nam wygrywać mecze.
A jakiego rodzaju klasy zawodnicy mogą tu trafić? Trudno uwierzyć w to, że przyszedł pan bez konkretnych zapewnień...
W trakcie rozmowy wybrzmiało że Motor to wielki klub. Ja to potwierdzam, o czym świadczy fakt, że żadne informacje nie wypływają poza pokój trenera, dyrektora, czy prezesa. Jeżeliby wypływało do mediów, z kim dziś rozmawiamy i na jakim etapie negocjacji jesteśmy, to przepraszam, ale to by świadczyło o dużej amatorszczyźnie. Obecnie jestem pod wrażeniem dużego profesjonalizmu. Tak samo myślę, że zawodnicy, z którymi rozmawiamy, to w jakiś sposób doceniają. Wydaje mi się, że w tym sezonie to będzie najbogatsza ekstraklasa w historii. Patrząc jakie zespoły awansowały - Wisła i Wieczysta Kraków oraz Śląsk Wrocław i kto jakimi budżetami dysponuje, to proszę mi wierzyć, że o niektórych zawodników nie bijemy się tylko my sami, tylko w jaki sposób musimy ich przekonać naszym sposobem pracy i pomysłem. Wydaje mi się, że takie argumenty, jak transfery Edmundssona czy Nowaka to buduje zaufanie, że ktoś przychodzi do środowiska, w którym jest możliwość rozwoju. Mogę mówić różne rzeczy, ale gdybyśmy się cofnęli o kilka lat i zobaczyli, że nie ma żadnego transferu czy awansu, to ktoś powiedziałby "kurcze, gościu, co ty opowiadasz". Z całym szacunkiem, ale naprawdę jestem dumny z tego, co jako środowisko osiągnęliśmy. Nie mówię tylko o sukcesach sportowych, ale też o zawodnikach, którzy awansowali i zostali wytransferowani do dużo lepszych klubów.
A czy te kilka tygodni, które zostały do początku sezonu to nie jest z punktu widzenia warsztatu trenerskiego, zbyt mało czasu, żeby wypracować rozwiązania i schematy, które będą działać?
Podzielę się swoim doświadczeniem. W poprzednim sezonie największą liczbę transferów zrobiliśmy dopiero po 8. kolejce. A to nie przeszkodziło nam grać do końca sezonu o puchary oraz być po 21. meczach na pierwszym miejscu. Wydaje mi się, że często wygłaszamy dane tezy, a zanim to zrobimy, nie chcemy wykonać głębokiej analizy. Warto zobaczyć. Lech Poznań jest mistrzem Polski. Kiedy zrobił najwięcej transferów? Miesiąc przed rozpoczęciem przygotowań, czy w czasie przygotowań, czy po kilku kolejkach? I tak bym przejechał po każdym zespole i ja to zrobiłem. Na cztery-pięć tygodni przed startem sezonu czuję bardzo spokojnie, bo rozumiem jak działa rynek. Wiem, kiedy jaka półka zawodników będzie dostępna. Nie czułbym się lepiej, gdybyśmy podpisali dziś 5-6 graczy. Być może to by zadowoliło opinię publiczną, ale patrząc z perspektywy czasu, jacy zawodnicy po mistrzostwach świata będą dostępni, którzy nie znajdą miejsca najprawdopodobniej w topowych pięciu ligach, to można byłoby później mówić "pospieszyliśmy się, bo była okazja, żeby kogoś pozyskać". Sama praca na rynku jest fascynująca. To jest duża rola dyrektora, prezesa. Mam do nich pełne zaufanie. Wierzę, że koniec końców Motor zbuduje bardzo silną drużynę i o to jestem spokojny.
Jakie są cele, które sobie postawiliście z prezesem Jakubasem? Co jest sufitem, do którego dążycie?
Chcę mieć takie wewnętrzne poczucie, że wchodzę do klubu w jakimś momencie i gdy się spotkamy za rok lub dwa, to Motor zrobil krok do przodu. I nie wiem czy to będzie miejsce w tabeli lepsze, niż do tej pory, jeden czy może dwóch zawodników wytransferowanych do czołowych lig na świecie.
Czy w rozmowach z prezesem miał pan wymagania co do solidnych działań na rynku transferowym? Chodzi o konkretne wydatki na zakupy, bo w przeszłości różnie z tym było. Jak udało się przekonać prezesa, by pewne inwestycje poczynić?
Nie patrzę na piłkę z takiej perspektywy. Przychodząc do Znicza Pruszków, trafiłem do drużyny, która miała w drugiej lidze najmniejszy budżet. I z teoretycznego punktu widzenia, to pewna spaść do trzeciej ligi, a tymczasem awansowaliśmy wyżej. Potem mieliśmy spaść z I ligi, a się utrzymaliśmy. To samo w zeszłym sezonie Wisła Płock, która miała spaść z hukiem, a grała o puchary. To nie jest dla mnie wyznacznikiem, że ktoś dysponuje większą ilością pieniędzy czy budżetu. Tylko kluczem jest jak mądrze i w jaki sposób ten budżet wykorzystasz. W jaki sposób to się zmaksymalizuje się, w jaki sposób ocenisz wartość swojej drużyny, jak zrozumiesz, na jaką pozycję pozyskać zawodnika, o jakiej charakteryzce, jak później to wszystko połączysz? To jest kluczem, a nie samo w sobie zrobienie dużej liczby transferów. Minionej zimy w ekstraklasie były dwa zespoły, które wydał niesamowity pieniądze. Czy to się przełożyło na jakieś niesamowite wyniki sportowe? Nie. Więc dlaczego mija kilka miesięcy i my w jaki sposób bogatsi o takie informacje, dalej brniemy w taką teorię, że im więcej wydasz, im więcej sprowadzisz, to tym lepiej będziesz grał. To tak nie działa. Jestem człowiekiem, który kocha piłkę, ogląda bardzo dużo meczów i je analizuje, stara się na bieżąco rozumieć, jak ta piłka się zmienia. Jestem od kilku dni niewyspany, bo budzę się w nocy, żeby zobaczyć, jaki ma pomysł na piłkę Nowa Zelandia, czy jak funkcjonuje Egipt. Dopóki futbol będzie mi sprawiał radość i będzie moją pasją i będę chciał tym zaszczepiać wszystkich dookoła, to będę pracował w piłce. Czuję wielki spokój i radość w miejscu, w którym jestem. Widzę niesamowitych piłkarzy z dużymi umiejętnościami oraz kompetentnych i bardzo mądrych ludzi wokół mnie. Wierzę, że w takim środowisku uda nam się stworzyć coś fajnego.
W pana kontekście pojawiło się zdanie od pełniącego obowiązki prezesa Wisły Macieja Wiącka, że dostał pan "kontrakt życia". Czy to prawda i jakie były dwa-trzy czynniki, które zdecydowały, że chce pan wejść w ten projekt?
O to trzeba pytać pana prezesa. Moje wszystkie sprawy prowadziła grupa menadżerska i nie uczestniczyłem w rozmowach dotyczących wyjścia z klubu. Po to są te agencje menedżerskie, żeby właśnie takie najtrudniejsze rzeczy za nas załatwiały. Kiedyś wziąłem sobie bardzo mocno do serca słowa trenera Rafała Góraka podczas wykładu w czasie kursu UEFA Pro. Powiedział wówczas o sytuacji, gdy GKS Katowice wykupywał go z innego klubu, że "najważniejsze, żeby was było jak najmniej w tym procesie, żebyście nie brali w tym udziału". Dlatego nie było mnie ani w tym momencie, kiedy wychodziłem z Wisły Pock, ani gdy trafiałem do Motoru. Nie będę odpowiadał za słowa innych osób. A co mnie przekonało? Miałem wewnętrzną chęć, że chcę mieć poczucie, że mogę pracować w miejscu, w którym będę mógł się spełniać i samego siebie zadowalać. Też mam wewnętrzne marzenia. Będąc w drugiej lidze, moim marzeniem było grać w pierwszej, a potem w ekstraklasie. Będąc w elicie i grając z Rakowem czy Jagiellonią, to miałem poczycie, że to nie są zespoły niewiadomo, jak mocne, żebym ja nie grał w Europie. Pamiętam, jak kibicowałem Goncalo Feio w Legii, gdy grał w ekstraklasie czy Lidze Konferencji. Myślicie, że nie zazdroszczę takich momentów jednemu czy drugiemu? Poprosiłem grupę swoich menadżerów, żeby projekt, w który chce wejść, ma mi dać takie poczucie, żebym miał szansę pracy z mądrymi i doświadczonymi ludźmi, którzy razem wspólnie dadzą poczucie, możliwości bicia się o piękne marzenia. Bardzo cenię pana Jakubasa, za wszystko, co zrobił dla Motoru, bo z całym szacunkiem, ale jeszcze kilka lat temu klub był na poziomie III ligi. To fantastyczny wynik, ale co jest najpiękniejsze, to w rozmowie z prezesem i ludźmi z klubu, to widzę bardzo głodne osoby, które chcą więcej i więcej.
Czy zamierza pan sprawić, żeby z szatni Motoru nie wyciekało dużo informacji? W ostatnich tygodniach było wręcz przeciwnie...
Nie miałem na to wpływu, bo mnie jeszcze tutaj nie było. Bardzo się cieszę, że na nazwiska, które są na zaawansowanym etapie rozmów, jeszcze nie wyciekły.
A Olaf Kobacki?
Nie wiem, czy są z nim prowadzone rozmowy, pamiętam go z Arki Gdynia i to bardzo dobry zawodnik. Mamy innych graczy w bardzo zaawansowym etapie rozmów i to do mediów nie trafiło, co daje mi poczucie, że na razie trzymamy buzię na kłódkę. Wiedzą o tym tak naprawdę cztery osoby, czasami ktoś z członków sztabu jest włączony do tego. Myślę, że wam powinno zależeć, żeby to nie wyciekało. Jeżeli wam wszystkim zależy na Motorze, to patrząc na ine zespoły, które dysponują czasami większym budżetem niż my, to musimy wykazać się sprytem i mądrością, żeby coś nie wyciekło, bo jeżeli ktoś zobaczy, jest taka oferta czy okazja, to pomyśli "my damy więcej" i nam ucieknie świetny zawodnik. Wydaje mi się więc, że powinniście być dumni, że nic nie wycieka. A nawet jak coś do was trafia, to o tym nie pisać. Mówienie o nazwiskach i ułatwianie przeciwnikom podebrania nam kogoś, działa na niekorzyść drużyny. Dlatego zachęcam do trzymania razem z nami w tajemnicy, a potem z cieszenia się z oficjalnego ogłoszenia.
A czy w klubie zostają pracownicy poprzedniego sztabu i jak to się będzie kształtowało?
Tak, zostaje około siedmu-ośmiu osób. Przychodzi taka sama liczba, ale nie chciałbym jeszcze zdradzać wszystkich nazwisk bo, ci trenerzy są na różnych etapach rozwiązywania umów ze swoim klubami. Wydaje mi się, że w przyszłym tygodniu będziemy mieli zamkniętą listę. Wtedy będę w stu procentach świadomy i bardzo chętnie poinfromuje.
Sprawdź fanpage Lublin24, bądź na bieżąco!
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.