Dźwięk syren postawił przerażonych mieszkańców na równe nogi
Lublin, czwartek (30 lipca) przed godziną 4. W niektórych częściach miasta mieszkańców budzi dźwięk syren alarmowych. Nikt nie wiedział, czy to ćwiczenia czy naprawdę dzieje się coś poważnego. Mieszkańcy nerwowo patrzyli na telefony komórkowe w poszukiwaniu konkretnych informacji. Ale alertu Rządowego Centrum Bezpieczeństwa nie było.
- Obudził mnie nad ranem dźwięk syren - mówi pani Monika z lubelskiej Wieniawy. - Nie wiedziałam, co się dzieje. Sięgnęłam po telefon pewna, że będzie tam SMS z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, z którego dowiem się, co się dzieje i jak mam dalej postępować. Ale takiej informacji w telefonie nie było.
Alert RCB to norma w przypadku załamania pogody, które może być zagrożeniem dla ludności. Czy ten kanał ostrzegania ludności powinien być wykorzystany w sytuacji takiej, jak owego poranka?
- Oczywiście. Bo nawet jeśli ktoś, wie co oznacza sygnał dźwiękowy, to i tak pozostaje pytanie, co robić? Udać się do schronu? A może do piwnicy? Gdzie jest najbliższy schron? Ta sytuacja pokazuje, że nie ma żadnych procedur na wypadek, taki jak dziś. A obywatele pozbawieni informacji, po prostu się boją. Dzisiejszy alarm pokazał nieskuteczność państwa – mówiła w rozmowie z portalem Lublin.24.pl w dniu uderzenia pocisku Agnieszka Bałaban, ekspert ds. bezpieczeństwa.
O tym, że system wczesnego alarmowania zawiódł, wiedzą mieszkańcy, ale i wojewoda lubelski, który 3 sierpnia wypowiedział się w tej sprawie.
- To wszystko działo się szybko i było też dużo niepewności, były deficyty informacyjne - podkreślił Krzysztof Komorski. - W procesie, który trwa od nawołania do nasłuchu, przez usłyszenie alarmu do doprowadzenia tego, aby ta informacja doszła do Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego i aby ta osoba fizycznie włączyła alarm, upływa zbyt dużo czasu. Te kilka czy kilkanaście minut to zbyt długo i trzeba z tego procesu wyjąć kilka ogniw. Już jesteśmy po ustaleniach z Komendą Wojewódzką Państwowej Straży Pożarnej. Mamy 164 nowoczesne syreny w województwie lubelskim. Te urządzenia mają możliwość być włączane zdalnie za pomocą konkretnych urządzeń i dodatkowe urządzenia będą po prostu w dyspozytorni Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego. W tym procesie powiaty będą w pewien sposób pominięte. Najpierw będą włączane zaraz po usłyszeniu sygnału do alarmu, a potem dyspozytor najpierw będzie włączał syreny zdalnie, a później będzie się kontaktował w celu włączenia dodatkowych urządzeń i poinformowaniu o samym alarmie.
Rosyjski pocisk roztrzaskał się na Lubelszczyźnie
Okazało się, że na terytorium województwa lubelskiego wleciał rosyjski pocisk Ch-101, który przeleciał prawie 100 km i roztrzaskał się w miejscowości Tarnawa-Kolonia w powiecie biłgorajskim.
Po tych wydarzeniach służby zaczęły działać. W Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim zebrał się sztab kryzysowy z premierem Donaldem Tuskiem i szefem Ministerstwa Obrony Narodowej – Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Następnie służby pojawiły się na miejscu, w którym powstał krater. Rozpoczęto oględziny miejsca zdarzenia oraz katalogowano i segregowano elementy owego pocisku.
- Do tej czynności został przybrany specjalista z Ukrainy, który przybył w czwartek po południu. Oględziny pozwoliły kategorycznie stwierdzić, z jakim obiektem mamy do czynienia. To rakieta Ch-101. Została wyprodukowana w drugim kwartale 2026 roku w jednym z zakładów w obwodzie moskiewskim – wskazywał prokurator Marcin Kozak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie i zaznaczał, że ukraiński ekspert nie miał co do tego żadnych wątpliwości.
Gdzie szukać bezpiecznego schronienia?
Wydarzenia z 30 lipca pozwoliły zadać kolejne kluczowe pytanie ws. bezpieczeństwa mieszkańców: co mamy zrobić w chwili, gdy konieczne będzie schowanie się w bezpiecznym miejscu. Czy w ogóle na Lubelszczyźnie takowe są? W tej sprawie zwróciliśmy się 31 lipca do Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego. Dopiero dziś (11 sierpnia) otrzymaliśmy odpowiedź.
- Zgodnie z „Poradnikiem bezpieczeństwa” informacji o lokalizacji miejsc schronienia można szukać w urzędzie gminy, jednostkach Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej. Schronienia są oznaczone specjalnym znakiem graficznym. Ponadto w Polsce działa aplikacja i strona internetowa "Gdzie się ukryć" (gdziesieukryc.pl), przygotowana przez Państwową Straż Pożarną. To nowoczesne i przyjazne narzędzie, do której dostęp posiada każdy obywatel. Zostało zaprojektowana z myślą o prostocie i skuteczności: wystarczy telefon komórkowy typu smartfon by w sytuacji nagłego zagrożenia szybko odnaleźć najbliższe Punkty Schronienia (PS) oraz uruchomić nawigację na mapie. Co ważne, po wcześniejszym pobraniu danych aplikacja działa również w trybie offline. Aplikacja „Gdzie się ukryć” zawiera informacje o miejscach przydatnych do tymczasowego schronienia ludności – informuje Miłosz Bednarczyk z oddziału ds. mediów i komunikacji społecznej Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego.
Jak wyjaśnia, Punkty Schronienia to nic innego jak istniejące obiekty budowlane lub ich części, które podnoszą bezpieczeństwo w chwili zagrożenia. To m.in.: przejścia podziemne, tunele, stacje metra lub garaże podziemne.
- Nie są to nowe budowle – aplikacja wykorzystuje infrastrukturę, która już istnieje. PSP wspólnie przedstawicielami nadzoru budowlanego sprawdza obiekty uznawane za budowle ochronne, funkcjonujące przed wejściem w życie ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej. W Polsce wytypowano ok. 2 tys. obiektów, które będą dostosowywane do wymagań najwyższej kategorii ochronnej (takich jak: schrony, ukrycia, miejsca doraźnego schronienia). To proces, który trwa. W aplikacji znajduje się około 70 tys. obiektów - punktów schronienia (obiektów bez potrzeby dostosowania), po przeprowadzonym rozpoznaniu. Liczba ta może się zmieniać w toku weryfikacji oraz dalszego wprowadzania informacji przez upoważnione organy i podmioty ochrony ludności – informuje Miłosz Bednarczyk.
Ile jest schronów na Lubelszczyźnie?
Jak się okazuje – dane posiadane przez wojewodę lubelskiego – na terenie woj. lubelskiego są zaledwie trzy obiekty, które już teraz przeszły proces weryfikacji oraz przystosowania zakończony zawarciem porozumienia bądź wyznaczeniem przez właściwy organ ochrony ludności. To: 1 schron, 1 ukrycie, 1 miejsce doraźnego ukrycia.
- Kolejne objęte są stosownymi postępowaniami. Jednocześnie Wojewoda Lubelski przyznał dotację na: 1) opracowanie dokumentacji projektowo-budowlanej (modernizacja, remont) dotyczącą OZO, w tym 19 ukryć i 10 miejsc doraźnego schronienia na kwotę około 4 mln zł i zapewniających schronienie dla 11 865 osób, 2) realizację inwestycji budowlanej (budowa, modernizacja, remont, dostosowanie) OZO, w tym 1 schron, 10 ukryć i 9 miejsc doraźnego schronienia na kwotę około 60 mln zł i zapewniających schronienie dla 8 653 osób – wyjaśnia Bednarczyk.
Co należy zrobić, gdy znowu zawyją syreny?
Jakie procedury obowiązują w sytuacji zagrożenia? W Polsce to dwa podstawowe sygnały alarmowe:
- ogłoszenie alarmu — ciągły, modulowany dźwięk syreny trwający trzy minuty
- odwołanie alarmu — ciągły, jednostajny dźwięk syreny trwający trzy minuty
Dodatkowo, służby mogą informować o zagrożeniu również za pomocą megafonów, radia, telewizji, internetu, Regionalnego Systemu Ostrzegania, alertów RCB oraz bezpośredniego kontaktu.
- Zgodnie z zaleceniami rządowego "Poradnika bezpieczeństwa", wydanego w 2025 r. "Jeśli usłyszysz sygnał alarmowy, włącz radio lub telewizor i stosuj się do komunikatów". Jeśli znajdujemy się w miejscu, w którym pojawiło się bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia, nie należy zwlekać z ewakuacją. Gdy decyzję o niej podejmą władze lub służby ratownicze, trzeba bezwzględnie wykonywać ich polecenia. Przed wyjściem należy: zamknąć okna i dopływ wody, wyłączyć urządzenia elektryczne i gazowe oraz wygasić źródła ognia; ubrać się odpowiednio do pogody; upewnić się, że dzieci mają przy sobie dane kontaktowe opiekuna i informacje medyczne; zabrać plecak ewakuacyjny; sprawdzić, czy sąsiedzi wiedzą o alarmie, i w miarę możliwości pomóc osobom ze szczególnymi potrzebami; skorzystać ze zorganizowanego transportu lub iść pieszo do wyznaczonego miejsca; nie blokować samochodem dróg ewakuacyjnych; pamiętać o zwierzętach, a jeśli nie można ich zabrać — zabezpieczyć je oraz zapewnić im jedzenie i wodę; poinformować bliskich, dokąd i w jaki sposób się ewakuujemy – czytamy w odpowiedzi na przesłane pytania.
W dalszej części czytamy:
- Jeżeli nie można dotrzeć do oznaczonego miejsca schronienia, jak zaznaczają autorzy "Poradnika bezpieczeństwa", należy zostać w domu — z dala od okien, przy ścianach nośnych i w centralnych pomieszczeniach. Należy szukać pomieszczenia z możliwie największą liczbą ścian nośnych, na przykład łazienki. Trzeba oddalić się od okien i szyb. Osoby znajdujące się poza domem powinny szukać miejsc zapewniających choćby minimalną ochronę: najniższych kondygnacji budynków, piwnic, garaży podziemnych, tuneli lub przejść podziemnych.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.