SportPierwszy weekend października 2025 roku to udany czas dla Edach Budowlanych Lublin. Klub ma za sobą główne obchody jubileuszu 50-lecia sekcji rugby, a pierwsza drużyna wywalczyła trzecie zwycięstwo z rzędu.
W piątkowy wieczór w Lubelskim Centrum Konferencyjnym odbyła się gala z okazji 50-lecia Budowlanych. Nie brakowało spotkań po latach, wzruszeń, odznaczeń i niezwykle miłych momentów. Nazajutrz zorganizowano mecz oldbojów, który poprzedziła rywalizacja podopiecznych trenera Andrzeja Kozaka z Drew Pal 2 RC Lechią Gdańsk. Dodatkowym smaczkiem był fakt, że na stadionie przy ulicy Magnoliowej pojawiła się tablica upamiętniająca zawodników, którzy w ciągu minionych pięciu dekad rozegrali przynajmniej jedną ligową konfrontację w niebiesko-biało-czerwonych barwach.
Do przerwy w sobotnim meczu gospodarze prowadzili 10:0. Wynik został otwarty za sprawą punktów Wojciecha Króla. Doświadczony zawodnik zapowiedział przed rozpoczęciem gry, że to jego ostatni, 220 oficjalny występ w ligowym starciu i uświetnił go przyłożeniem. W polu punktowym zameldował się w pierwszej połowie także Jakub Bobruk, ustalając rezultat na półmetku konfrontacji. Prowadzenie Edach Budowlanych mogło być wyższe, ale Kuziwakwashe Kazembe chybił z obu podwyższeń.
Po zmianie stron miejscowi przypieczętowali zwycięstwo w bardzo dobrym stylu. Przyłożenia zanotowali Oleksij Nowikow, Kuziwakwashe Kazembe i Oskar Rudziński. Dwa oczka na koncie zapisał ponadto Saba Nikolaszwili. Dzięki temu lublinianie mogli cieszyć się ze zwycięstwa za pięć punktów i trzeciej wygranej z rzędu. Po raz ostatni Edach Budowlani zanotowali taką serię w okresie 24 sierpnia-15 września ubiegłego roku.
- Lechia zagrała bardzo dobrze w obronie, w pierwszym kanale, gdzie szczególnie w pierwszej połowie, nie zdobywaliśmy metrów. Liczyliśmy na naszą przewagę fizyczną, ale to zostało zniwelowane przez defensywę gości. Prezentowaliśmy naprawdę niezłą grę, ale przytrafiały się momenty, gdy niepotrzebnie traciliśmy piłkę. Brakowało może ostatniego podania lub wykończenia, bo wynik cały czas był stykowy, ale w końcówce odskoczyliśmy. Nie wiem, czy to zasługa zmian, czy może po prostu tak to się ułożyło, że zawodnicy z ataku bardzo szybko zamknęli zgubioną piłkę. W jednej z sytuacji, gdyby piłka inaczej się odbiła, to wcale akcja nie musiałaby się skończyć punktami. Za nami wyrównany mecz na wysokim poziomie, który powinien podobać się kibicom, a ja z poziomu ławki mogę powiedzieć, że naprawdę fajnie to wyglądało, jak na polskie rugby - podsumował trener Andrzej Kozak.
W następnej kolejce niebiesko-biało-czerwoni zmierzą się na wyjeździe z zespołem z Białegostoku. Do tego spotkania dojdzie 18 października.
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.