Reklama

Reklama

Żeby Stary Gaj nie został łysą polaną. Lublin miałby przejąć we władanie cały las?

Opublikowano: 10 lutego 2021 00:49
Autor: Dominik Smagała, Grzegorz Rekiel

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Magazyn Lublin24 Pod topór poszły 70-letnie dęby. – Las jest stopniowo zamieniany w uprawę drewna – alarmują mieszkańcy. Petycję "Stop wycince w Starym Gaju" podpisało ponad 2,6 tys. osób. Opozycyjni radni nazywają działania Krzysztofa Żuka zagrywką propagandową.

Reklama

Drzewa w leżącym w granicach miasta Starym Gaju były wycinane pod koniec ubiegłego roku, ale sprawa wyszła na jaw w styczniu. Pod topór trafiły głównie około 70-letnie dęby. Wycinka była prowadzona niedaleko rezerwatu przyrody Stasin, co zdenerwowało mieszkańców Lublina.

 "Stop wycince w Starym Gaju"

– Ten las jest zupełnie inny niż większość lasów na Lubelszczyźnie, jest częściowo dziki, bardzo mi się to spodobało. Widzę tutaj pewne analogie z Puszczą Białowieską, zachowując proporcje – uważa Fryderyk Rudziński, lublinianin, który w Starym Gaju czerpie artystyczne inspiracje. – Lubię tam rysować i robić zdjęcia. W żadnym innym lesie nie da się ujrzeć takich pejzaży – zapewnia.

Przeciwko usuwaniu drzew w liczącym około 460 ha lesie zaprotestowało wielu lublinian. Powoływali się na informacje z mediów, według których Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Lublinie w 2021 roku planuje cięcia na powierzchni 50 hektarów drzewostanów, tj. 11% powierzchni lasu Stary Gaj.

– Nie zgadzamy się na tak dużą wycinkę w jednym z nielicznych, prawdziwie zielonych terenów w tym mieście – napisali twórcy petycji "Stop wycince w Starym Gaju", opublikowanej na stronie internetowej naszademoracja.pl. Petycję podpisało tam ponad 2,6 tys. osób.

"Miejski las"

Gdy o sprawie stało się głośno, prezydent Lublina Krzysztof Żuk (PO) ocenił, że "obowiązująca forma ochrony i status lasu ochronnego są niewystarczające".

– Zaproponuję Lasom Państwowym podjęcie rozmów ws. ustanowienia na obszarze Starego Gaju zespołu przyrodniczo-krajobrazowego – zadeklarował Żuk w mediach społecznościowych. Jego zdaniem pozwoliłoby to, na znaczne ograniczenie wycinek drzew w tym kompleksie.

Dodał też, że zapyta o możliwość przejęcia Starego Gaju przez miasto i utworzenia "miejskiego lasu".

Prezydent liczy, że dyrektor generalny Lasów Państwowych - na jego wniosek - zwróci się do ministra klimatu i środowiska o uznanie lasu za ochronny, czyli szczególnie chroniony.

– Mam też nadzieję, że minister rozpatrzy wniosek jak najszybciej i pozytywnie – napisał na Facebooku.

Leśnicy: to nie wycinka, ale pielęgnacja

Z zarzutami podnoszonymi przez mieszkańców nie zgadzają się Lasy Państwowe.

– Stary Gaj został posadzony przez człowieka, rękami leśników. Wszelkie działania prowadzone tu od dziesięcioleci mają na celu poprawę kondycji i trwałości drzew, kształtowanie struktury gatunkowej i przestrzennej lasu, co nie byłoby możliwe do uzyskania poprzez całkowite zaniechanie cięć – czytamy w oświadczeniu Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych.

Leśnicy zdementowali też doniesienia, że w tym roku wyciętych ma zostać 50 hektarów lasu, czyli około 11 procent powierzchni Starego Gaju.

– Nigdy nie prowadziliśmy ani nie planowaliśmy cięć na powierzchni 50 ha Starego Gaju. Rozpowszechnianie tego typu stwierdzeń jest szkodliwe i wprowadza opinię publiczną w błąd – uważają urzędnicy.

Mieszkańcy stoją jednak przy swoim 

– Las jest stopniowo zamieniany w uprawę drewna. Na skutek wyrębu co pewien czas powstają tam swego rodzaju szachownice, które dobrze widać np. na zdjęciach satelitarnych. W tym roku wycinanych jest mnóstwo drzew od strony zachodniej, najciekawszej wizualnie, czyli częściowo od strony Stasina i Zemborzyc. Jeśli to tzw. wycinki pielęgnacyjne, to jest ich zdecydowanie za dużo – uważa Fryderyk Rudziński.

Dodaje, że w zasięgu przejażdżki rowerowej lublinianie mają jeszcze tylko Dąbrowę koło Zalewu Zemborzyckiego.

– Dąbrowa też jest traktowana jako uprawa desek. Zostaje nam tak naprawdę jedynie Stary Gaj i powinniśmy szczególnie o niego dbać – ocenił Rudziński.

"Cięcia rębne" i słowne potyczki

Jak informują leśnicy, cięcia rębne, czyli kompleksowe wycinki drzew, w ub.r. objęły obszar 0,81 ha Starego Gaju, a to zaledwie dwa promile całej powierzchni lasu. W tym roku takie cięcia mają objąć 0,84 ha.

Przy okazji RDLP wytyka prezydentowi, że Stary Gaj status lasu ochronnego ma już od ponad 20 lat, a decyzję w tej sprawie w latach 90. ub. wieku podjęła Rada Miasta Lublin.

Co więcej – leśnicy pozytywnie zaopiniowali siedem drzew spełniających kryteria uznania ich za pomniki przyrody, ale władze miasta nie podjęły tematu.

Leśnikom nie spodobała się też forma komunikacji prezydenta. – Rozumiemy, że media społecznościowe to doskonałe miejsce do zyskania szybkiego rozgłosu i prób ocieplania swojego wizerunku, jednak jako Lasy Państwowe oczekujemy od innych urzędów i instytucji zachowania formalnej ścieżki komunikacji – wytknęli.

Opozycja: to marketing

28 stycznia pod głosowanie radnych trafiła przygotowana przez prezydenta uchwała w sprawie wyrażenia woli podjęcia działań mających na celu ochronę przyrody na terenie lasu Stary Gaj oraz lasu Dąbrowa. Temat rozpalił radnych.

– Jakie są faktyczne podstawy do podjęcia uchwały? Czy były jakieś rozmowy, poza takim emocjonalnym wrażeniem, które się społecznie roznosi, że jest to jakieś zagrożenie i prezydent Lublina broni przyrody? – dopytywał radny Tomasz Pitucha z PiS. – Nie rozumiem tej uchwały – dodawał.

Inni radni z PiS zarzucali Żukowi, że jego zaangażowanie w Stary Gaj to jedynie zabieg marketingowy.

– W Lublinie w ostatnich latach wycięto kolosalną liczbę drzew. To jest tak, że chce się odwrócić uwagę opinii publicznej od tego, co się dzieje w mieście. Robi się niepotrzebne larum – ocenił Zbigniew Ławniczak.

– To całe przedstawienie prezydenta, ta szopka, zaczęła się od jego wypowiedzi, że chce uznać te lasy za chronione, nie wiedząc o tym, że te lasy... są chronione – wytknął Piotr Breś. – Prezydent chce pokazać, jak to on broni drzew i zieleni. Ale od kiedy rządzi, czyli od dziesięciu lat, w mieście toczą się liczne wycinki drzew – podsumował. 

– Ta uchwała to zagrywka propagandowa. Żeby pokazać, że będziemy bronić. Ale tu nie ma czego bronić. Wszystko jest pod kontrolą – przekonywał Stanisław Brzozowski.

Stary Gaj jak górki czechowskie?

Opozycyjni radni skrytykowali też pomysł przejęcia Starego Gaju przez miasto.

– Czy Lublin stać na utrzymanie takiego areału leśnego? Bo przecież mamy w planie urządzenie parku na górkach czechowskich, a to też potężny obszar. Czy w ogóle mamy takie służby w mieście, które mogłyby utrzymać las? Od tego są leśnicy, oni się na tym znają – przekonywał radny Ławniczak i dodał: – Nie ma potrzeby, żeby jeszcze ten las brać sobie na karb budżetu miasta i go utrzymywać.

Nie obyło się też bez przywołania tematu zabudowy górek czechowskich.

– Największy strumień czystego powietrza wpływa do Lublina przez górki czechowskie. Prezydent powołuje się w tej uchwale na to, że las wpływa na stan powietrza i klimat. Dziwi mnie fakt, że z jednej strony daje się zgodę na zabudowanie 30 ha blokami, a z drugiej strony ratujemy... Ja właściwie nie wiem, co ratujemy – mówił radny Piotr Breś. – Boję się, żeby z lasem nie było tak, jak z górkami czechowskimi. Jeśli nawet Lasy Państwowe zgodziłyby się oddać las miastu, to prezydent za dwa, trzy lata może dojść do wniosku, że od strony Czubów  wybudujemy sobie jakiś blok – zasugerował.

Wyjście do mieszkańców

Rządząca w Radzie Miasta większość broniła działań prezydenta. 

– Widzę po wypowiedziach radnych PiS, że każdy temat jest dobry, by krytykować prezydenta. W efekcie tego, że o sprawie pisały prasa i internet, prezydent podjął pewne działania wynikające z ustawy o ochronie przyrody. Od 20 lat lasy te są ochronne, ale to status niewystarczający – argumentował Leszek Daniewski i przekonywał, że Stary Gaj należy ustanowić zespołem przyrodniczo-krajobrazowym.

– Nie doszukujcie się w tym drugiego dna – zwrócił się do radnych PiS Bartosz Margul. – Mieszkańcy się zaniepokoili, bo zobaczyli, że w lesie coś się dzieje. Zwrócili się do przedstawicieli miasta. Pojawił się szum medialny. Wszelkie nasze działania trzeba uznać jako próbę wyjścia naprzeciw obawom mieszkańców i zabezpieczenia lasu na przyszłość – dodał i polemizował: - Mogę się założyć, że gdyby las był własnością prywatną, to już pisalibyście interpelacje i robili konferencje z telewizją, dlaczego miasto go nie wykupiło. Przypomnę, że chcieliście, by miasto wykupiło górki czechowskie. Mimo że koszty mogłyby sięgać kilkuset milionów złotych.

Tylko dwa głosy przeciw

Po prawie trzygodzinnej dyskusji większość radnych – 24 osoby – zagłosowała za przyjęciem uchwały zaproponowanej przez Krzysztofa Żuka. Tylko dwie były przeciw, a pięć wstrzymało się od głosu. Ta uchwała jest jednak tylko dokumentem intencyjnym – prezydent mógłby działać i bez niej.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.