reklama

Zaczynamy odliczanie do potańcówek w skansenie. Szykuje się też wysyp nowych atrakcji [ZDJĘCIA]

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Z LublinaDużo się dzieje w Muzeum Wsi Lubelskiej. Zmiany drobne i te dużego kalibru sprawiają, że miejsce to staje się coraz bardziej atrakcyjne. Warto się tu wybrać i na własne oczy przekonać, co się zmieniło.
reklama

 W Muzeum Wsi Lubelskiej trwają intensywne przygotowania do sezonu.

Jakie nowe atrakcje szykuje muzeum dla odwiedzających?

Niebawem swoje podwoje otworzy karczma Kocanka, sejwująca tradycyjne dania kuchni regionalnej i polskiej. Coraz bliżej też do inauguracji nowego sezonu potańcówek. Skansenowe tańce na świeżym powietrzu przy przygrywającej orkiestrze to jedno z najbardziej kultowych wydarzeń letnich w Lublinie. To prawdziwa podróż w czasie, która łączy zabawę pod chmurką z klimatem przedwojennej wsi i miasteczka.

- Teren pod nową scenę jest już wyrównany – mówi Bartłomiej Bałaban, dyrektor Muzeum Wsi Lubelskiej. – Nową, ponieważ używane dotychczas drewniane podesty z czasem się wypaczyły. Musimy więc zastąpić je kompozytowymi.

reklama

Kiedy będzie można wybrać się na tańce? Gdy będzie dostatecznie ciepło, zapewne jeszcze przed wakacjami.

W tym roku potańcówki w skansenie będą organizowane co dwa tygodnie.

- Z naszych dotychczasowych doświadczeń wynika, że będzie to optymalna częstotliwość – wyjaśnia dyrektor Bałaban.

Udostępnić zwiedzającym możliwie jak najwięcej 

I dodaje, że zależy mu, aby możliwie jak najwięcej muzealnych obiektów było udostępnianych turystom. Przykładem obiekty z sektora Roztocza. Nieco na uboczu. Od niedawna są dostępne.

– Zwiedzać można już wszystkie obiekty, które się do tego kwalifikują. Także te, które wcześniej przeszły remont, a mimo to były niedostępne, tak jak chałupy z Roztocza - dodaje.

reklama

Wielkie zmiany na Powiślu. Warto zabrać kocyk

Teren Powiśla zyskuje dodatkową funkcje – rekreacyjną.

– Będą tu ustawiane leżaki, będzie można przynieś ze sobą kocyk i popiknikować – mówi Bartłomiej Bałaban.

Przysiąść będzie można nie tylko na leżakach. W ubiegłym roku muzeum zamówiło 80 ławek.

- Mamy tu przecież rozległy teren o powierzchni prawie 24 hektarów. Zwiedzający powinni mieć do dyspozycji miejsca, w których mogą spokojnie odpocząć – kontynuuje dyrektor muzeum.

W pobliżu będzie plac zabaw dla dzieci. Poszczególne elementy zostaną wykonane z drewna. Na razie jest zalążek tego miejsca.

reklama

Figura dzika pomyślana jako element małej architektury przy której można zrobić sobie zdjęcie. Wybór nie jest przypadkowy, prawdziwe dziki odwiedzały w przeszłości teren skansenu.

Aby zachęcić zwiedzających do zatrzymania się na dłużej w tej części muzeum, przeprowadzono tu szereg zmian. Przepływająca tędy Czechówka została oczyszczona, udrożniona i odsłonięta.

– W ub. roku zostały wykonane prace melioracyjne – dodaje mój rozmówca.

Trwa oczyszczanie tego terenu. Dzięki usunięciu zarośli (cenne krzewy pozostały) odsłonił się malowniczy widok na lekko pofałdowane wzgórze, na którym usytuowany jest jeden z najcenniejszych zabytków skansenu – XVII-wieczny modrzewiowy kościół z Matczyna.

reklama

Piękne widoki (patrząc od strony kościoła) zaburzają  niestety wielobarwne grafitti po drugiej stronie ogrodzenia. Jest pomysł na uzgodnienie z miastem zamalowania ich na neutralny kolor.

Nowe wybiegi dla koni i stodoła edukacyjna

Na wyspie znajdującej się na stawie powstały trzy duże wybiegi dla koni.

- Zwierzęta będą tu miały lepsze warunki niż w boksach i na dotychczasowych wybiegach – mówi dyrektor Bałaban. – A ich widok będzie kolejną atrakcją dla zwiedzających.

Nie będzie możliwości, aby podejść do koni na wyciągnięcie ręki. Zdarzały się już bowiem bezmyślne próby ich karmienia. Jedna z nich o mały włos zakończyłaby się tragicznie dla ogiera Aksamita.

Na obrzeżach tej części muzeum powstała pasieka.

– W ub. roku zebraliśmy pierwszy miód – mówi dyrektor Bałaban.

Niestety, jedna z trzech pszczelich rodzin nie przeżyła zimy, bo ktoś otworzył pokrywę ula w trakcie chłodów.

W sąsiedztwie uli uruchomiona zostanie stodoła edukacyjna, poświęcona problematyce pszczelarskiej. Jej atrakcją będzie m.in. przezroczysty ul. Dzięki temu rozwiązaniu będzie można na własne oczy przekonać się, jak wygląda życie pszczelej społeczności od wewnątrz.

Są konie i króliki, przyjadą owce

W tym roku owce świniarki ponownie wcielą się w rolę naturalnych, żywych kosiarek. Zwierzęta przyjeżdżają ze Stacji Badawczej w Bezku należącej do Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie.

- Dotrze dwadzieścia matek z jagniętami. Dołączą do dwóch mieszkających w skansenie na stałe – wylicza Bartłomiej Bałaban.

I kontynuuje:

- Mamy tutaj mały zwierzyniec, niewątpliwie atrakcyjny dla dzieci, choć z pewnością nie tylko dla nich. Planujemy też sprowadzenie do nas łabędzi. Rozmawiamy w tej sprawie z azylem dla tych ptaków, gdzie dochodzą one do siebie po nieszczęśliwych wypadkach.

Żeby dalej nie niszczały

Na tyłach Powiśla, przy ogrodzeniu obdzielającym teren muzeum od ścieżki rowerowej i wylotówki w kierunku Warszawy, znajdują się podłużne konstrukcje przykryte daszkami. Latem daje się tu wyczuć charakterystyczny zapach. Co to jest?

Część obiektów przywiezionych do powstającego w latach 70. ub. wieku skansenu nie została posadowiona do dziś. Właśnie tutaj są składowane.

– Zabrakło pieniędzy, zabrakło sił – mówi dyrektor Bałaban. – Te obiekty zapadają się w ziemię już wielu od lat.

W ub. roku zapadła więc decyzja, aby wszystkie sukcesywnie znalazły się pod nowym, blaszanym zadaszeniem, już nie pod papą i nie w ziemi a na betonowych koziołkach. Wcześniej wszystkie elementy są rozkładane, a każda belka ewidencjonowana, czyszczona i odpowiednio konserwowana.

- Spora część prac już za nami, ale jeszcze nie wszystko zostało wykonane – stwierdza mój rozmówca. – Wśród obiektów, których zabezpieczenie jeszcze przed nami są młyny. Składają się z dużych elementów, których dźwignięcie nie należy do prostych.

W miarę możliwości „zapomniane” obiekty będą przywracane do życia i ustawiane na terenie skansenu. Pierwszy już stoi, to suszarnia. Kolejnym będzie młyn typu koźlak.

Nad Powiślem góruje kościół z Matczyna

Dzwonnica znajdującej się w sektorze miasteczkowym świątyni z Matczyna była zamknięta i pozbawiona dzwonu. To też się zmieniło.

– Ks. Łukasz Trzciński, dyrektor Muzeum Archidiecezji Lubelskiej wyszukał dla nas dzwon. Był bez serca, ale serce mieliśmy własne – opowiada dyrektor muzeum.

Nad ołtarzem znajduje się wizerunek św. Michała. Dlaczego jest fioletowy?

– To wypłowiałe zdjęcie. Fotografię zastąpi zamówiony w ubiegłym roku obraz, oczywiście wykonany tak, aby idealnie wpasował się w zabytkowe otoczenie. Liczę że już w tym miesiącu powinien do nas dotrzeć – dodaje mój rozmówca. 

Nieopodal znajduje się kolejny przykład na to, że muzeum stara się obecnie udostępniać wszystko, czym dysponuje.

Okólnik z Ostrowa Lubelskiego przyjechał do skansenu w 1977 r. Okólnik to zamknięta konstrukcja: budynki gospodarcze są ustawione w czworobok lub wielobok i połączone ze sobą ścianami, tworząc wewnątrz zamknięty dziedziniec.

– Gdy zaczynałem pracę w muzeum w 2024 roku, był niedostępny dla zwiedzających – mówi dyrektor. – Zmieniliśmy to. Kolejnym krokiem była ekspozycja. Na jej niedawnym otwarciu, mówiąc pół żartem pół serio, było pół Ostrowa. Także potomkini właścicieli.

Na cztery fajerki

W skansenie coś dla siebie znajdą także amatorzy sztuki i to niekoniecznie ludowej. W Galerii Wystaw Czasowych można jeszcze przez prawie dwa miesiące oglądać wystawę obrazów księdza Witolda Urbanowicza, pallotyna z Paryża.

– Wybitny artysta, świetny pędzel. Cieszymy się, że można podziwiać jego działa u nas – zachęca Bartłomiej Bałaban.

Nieopodal funkcjonuje od jesieni ub. roku Pracownia Artystyczna "4 Fajerki". To nowa, zrewitalizowana przestrzeń twórcza. Powstała z myślą o warsztatach z zakresu sztuki i rzemiosła tradycyjnego. Wnętrze zostało przygotowane z materiałów z recyklingu, co nadaje mu unikalny, ekologiczny klimat.

Odbywają się tam cykliczne zajęcia dla dorosłych i pasjonatów rękodzieła, m.in. z ceramiki, druku ludowego na tkaninie, haftu krzczonowskiego, robótek na drutach czy tworzenia tradycyjnych ozdób.

A może ślub i wesele w malowniczym skansenie?

Oprócz nowych przedsięwzięć uwagi wymagają obiekty znajdujące się i dostępne dla zwiedzających „od zawsze”. Bo zawsze jest coś do zrobienia.

Dzięki wielomilionowym dotacjom z Urzędu Marszałkowskiego wyremontowano w ostatnim czasie całe obiekty lub ich części. Przykładem wymiana strzechy na kolejnym okólniku.

A skoro jesteśmy przy remontach. Budynek wynajmowany na imprezy okolicznościowe przechodzi właśnie remont. Po jego zakończeniu ruszy zupełnie nowa częśś gastronomiczna.

– Będzie można wziąć ślub w kościele z Matczyna, a wesele mieć tutaj – mówi dyrektor. – Będzie możliwość ustawienia obok namiotu. 

W kwietniu skansen jest otwarty dla zwiedzajacych od godz. 9 do 17. Od maja do września do 19. W poniedziałki ekspozycje (wewnątrz) są zwykle niedostepne, ale można po całym terenie spacerować. 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo