reklama

Sądny dzień w Zagrodzie Króliczków. Konflikt wkracza w nową fazę

Opublikowano:
Autor:

Sądny dzień w Zagrodzie Króliczków. Konflikt wkracza w nową fazę - Zdjęcie główne
Autor: Muzeum Wsi Lubelskiej | Opis: Zagroda Króliczków

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Z LublinaWydarzenia, które rozegrały się w Muzeum Wsi Lubelskiej rozpaliły Lublin do białości. Teraz zanosi się na dogrywkę. Być może nawet w sali sądowej.
reklama

Stowarzyszenie “Uszaty Lublin” przeprowadziło przed dwoma tygodniami w skansenie akcję. Jego członkinie chciały odebrać króliki mieszkające w Zagrodzie Króliczków. Twierdziły, że zwierzęta są chore, a warunki w których żyją, mogłyby być lepsze. 

Po kilku godzinach policja po konsultacji z Powiatowym Lekarzem Weterynarii zdecydował, że króliki zostają w skansenie. Jeszcze tego samego dnia w sieci pojawiło się oświadczenie muzeum. Nazwało ono akcję wtargnięciem. Potem kontra stowarzyszenia (oba oświadczenia publikujemy na końcu artykułu).

Muzeum: “Złapali złodzieja, a ten krzyczy: pomocy”

Sprawa ma ciąg dalszy. Na policję wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa wraz z wnioskiem o wszczęcie postępowania karnego. Złożyło je muzeum. Sprawa dotyczy kilku kwestii. Muzeum zarzuca stowarzyszeniu m.in. usiłowanie kradzieży dwunastu królików będących własnością skansenu. Są też zarzuty naruszenia miru domowego i odmowy opuszczenia ogrodzonego terenu mimo wyraźnych wezwań zarządcy.

reklama

Bartłomiej Bałaban, dyrektor muzeum, potwierdza, że takie pismo zostało skierowane do policji. Informuje też, że skansen miał otrzymać od stowarzyszenie wezwanie do przeprosin.

- Kuriozalna sytuacja - komentuje. - Jak możemy przepraszać kogoś, kto naruszył prawo, wtargnął do muzeum i chciał nam ukraść króliki. Wygląda to tak: złapali złodzieja, a on krzyczy “Pomocy!”.

Dyrektor muzeum przypomina, że instytucja ta dysponuje opinią Powiatowego Lekarza Weterynarii. Z notatki sporządzonej po kontroli na miejscu (odbyła się w poniedziałek po głośnym weekendzie) wynika, że zwierzęta (nie tylko króliki) mają w muzeum dobre warunki do życia. A co do królików, to w notatce czytamy, że nie są chore.

reklama

- Dysponujemy też opinią prorektor Uniwersytetu Przyrodniczego, która publicznie stwierdza, że zwierzęta u nas mają doskonałe warunki - przypomina Bartłomiej Bałaban. - A po drugiej stronie sporu mamy rozkrzyczane osoby, które zmanipulowały pracownika i zrobiły najazd na muzeum - kontynuuje. - Staramy się, aby wszystkim zwierzętom było u nas jak najlepiej. Pomagamy zwierzętom potrzebującym, niedawno z przytuliska przygarnęliśmy łabędzie.

Dyrektor wraca do kwestii królików:

- Był zarzut, że króliki piją z foremki a nie z poidełka, więc zmieniliśmy to. Ale do mnie nikt z takimi uwagami nie przyszedł, zamiast tego była akcja w muzeum. Uważam, że to było złe.

reklama

Stowarzyszenie: My się nie boimy

Joanna Szcześniak, prezeska Stowarzyszenia „Uszaty Lublin” zapytana o wezwanie skansenu do przeprosin, mówi, że było to “wezwanie do sprostowania”.

- Wykazałyśmy w nim, jakie dokładnie rzeczy w oświadczeniu muzeum opublikowanym na Facebooku są nieprawdziwe - mówi Joanna Szcześniak. - Zostałyśmy w nim nazwane aktywistkami, co nie jest prawdą. Podobnie jak informacje o rzekomym wtargnięciu i zastraszaniu pracowników. Nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi.

Prezeska Stowarzyszenia „Uszaty Lublin” poproszona o komentarz do informacji o skierowaniu przez muzeum zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa odpowiada.

reklama

- Składając zawiadomienie powinno się mieć dowody. Nie boimy się, działałyśmy zgodnie z prawem. Jeśli będziemy musiały tłumaczyć się w sądzie, to zrobimy to.

Joanna Szcześniak informuje też, że Stowarzyszenie „Uszaty Lublin” nie pozostało dłużne i także zgłosiło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.

- Zawiadomienie dotyczy tego, czego dotyczyła interwencja. Czyli wszystkich nieprawidłowości, jakie mają miejsce w związku z utrzymaniem tych królików.

I dodaje:

- Skoro nikt nie chciał z nami rozmawiać, tylko musiało dojść do takich rzeczy, to nie została nam żadna inna droga.

Niżej przypominamy oba oświadczenia, w takiej kolejności, w jakiej były publikowane w internecie.

Oświadczenie Muzeum Wsi Lubelskiej

„Muzeum Wsi Lubelskiej to miejsce przyjazne zwierzętom. Na naszym terenie spotkają Państwo niemal wszystkie gatunki charakterystyczne dla dawnej polskiej wsi. Ich dobrostan jest dla nas priorytetem, co regularnie doceniają Państwo w swoich opiniach i podziękowaniach. Wspólnie tworzymy przestrzeń, która przywołuje wspomnienia starszych pokoleń, uczy historii i budzi ciekawość najmłodszych – także dzięki obecności zwierząt, które w szczególny sposób ożywiają nasz skansen. Tym bardziej z przykrością informujemy o incydencie, który miał miejsce w sobotę. Na teren Muzeum wtargnęła grupa osób mieniących się aktywistkami. Po zastraszeniu pracowników recepcji oraz działu przyrodniczego kobiety dostały się do Zagrody Króliczków i przy użyciu przygotowanych wcześniej klatek dokonały bezprawnego odłowu zwierząt. Dzięki interwencji ochrony oraz wezwanej przez nią na miejsce Policji próba usiłowania kradzieży królików została udaremniona. W sprawę zaangażował się wezwany na miejsce lekarz weterynarii opiekujący się naszymi zwierzętami, powiadomiliśmy również telefonicznie Powiatowego Lekarza Weterynarii, który nie zgłosił zastrzeżeń do realizowanej przez nas opieki nad zwierzętami. Ostatecznie osoby, które wtargnęły na teren skansenu, zostały zmuszone do zwrotu zwierząt i opuszczenia terenu Muzeum w asyście policji. Z całą stanowczością oświadczamy, że opieka nad naszymi zwierzęcymi przyjaciółmi, znajdującymi się pod stałą opieką zatrudnionego przez nas weterynarza, jest dla nas równie ważna jak ochrona dóbr kultury. Stale podnosimy standardy ich bytowania: pod koniec ubiegłego roku przygotowaliśmy trzy duże wybiegi dla koni na skansenowskim Powiślu, stworzyliśmy bezpieczną i monitorowaną zagrodę dla królików, daliśmy azyl parze łabędzi, a dzięki współpracy z Uniwersytetem Przyrodniczym w Lublinie możemy gościć u nas stado owiec. W ostatnim czasie podjęliśmy także współpracę z ośrodkami rehabilitacji dzikich zwierząt. Nasze Muzeum to miejsce, gdzie kury, kaczki i gęsi swobodnie spacerują po zagrodach, a odwiedzający mogą odpocząć w sielskiej atmosferze, spacerując z psem, dla którego zawsze u nas czeka miska z wodą. Nie zgadzamy się na agresję i łamanie prawa. Osoby, które wtargnęły na teren Muzeum, fałszywie interpretując pojęcie dobrostanu zwierząt, naraziły je na ogromny stres, pracowników na wielogodzinną dezorganizację pracy, zaś naszym gościom uniemożliwiły zwiedzanie części ekspozycji Muzeum. W związku z powyższym informujemy, że podejmiemy stosowne kroki prawne wobec sprawców tego zdarzenia w celu ochrony dobrego imienia Muzeum Wsi Lubelskiej oraz bezpieczeństwa naszych podopiecznych. Ocenę naszej codziennej pracy i pasji pozostawiamy Państwu. Dyrekcja i pracownicy Muzeum Wsi Lubelskiej w Lublinie"

Oświadczenie „Uszatego Lublina”

„Oświadczenie dotyczące ingerencji w Muzeum Wsi Lubelskiej dnia 09.05.2026. Nasze działania na terenie Muzeum Wsi Lubelskiej odbywały się w sposób jawny i za wiedzą pracowników placówki. Po przybyciu poinformowałyśmy pracownika kasy, że reprezentujemy Stowarzyszenie Uszaty Lublin oraz że otrzymałyśmy zgłoszenie dotyczące możliwego pogryzienia królików, zakrwawionego królika i oznaków chorobowych (świerzb) i chcemy sprawdzić ich stan zdrowia. Zostałyśmy poinformowane, że wejście może odbyć się wyłącznie w obecności pracownika muzeum, na którego czekałyśmy około 40 minut. Następnie pracownik skansenu zaprowadził nas do zagrody z królikami i otworzył zamknięte na kłódkę pomieszczenie. Po zapoznaniu się ze stanem zwierząt poinformowałyśmy, że chcemy je zabezpieczyć i zapytałyśmy, z kim należy to ustalić. Pracownik skontaktował nas telefonicznie z dwoma przełożonymi, którzy nie zgłosili żadnych zastrzeżeń w kwestii odbioru zwierząt. Dopiero po umieszczeniu zwierząt w transporterach na miejscu pojawiła się ochrona, która nie zezwoliła na ich zabranie. Policja została wezwana przez nas, a nie przez pracowników muzeum. Również Powiatowy Lekarz Weterynarii został poinformowany telefonicznie przez funkcjonariusza policji. Podkreślamy, że na żadnym etapie nie zastraszałyśmy pracowników muzeum ani nie działałyśmy agresywnie. Ostatecznie zwierzęta zostały wypuszczone z powrotem do zagrody na podstawie decyzji wydanej telefonicznie przez Powiatowego Inspektora Weterynarii”. 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo