reklama

Sprawa królików rozpala Lublin. Rozmawialiśmy z uczestnikami wydarzeń

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Sprawa królików rozpala Lublin. Rozmawialiśmy z uczestnikami wydarzeń - Zdjęcie główne
Autor: Muzeum Wsi Lubelskiej | Opis: Interwencja trwała kilka godzin

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Z LublinaJuż ponad cztery tysiące komentarzy znajduje się pod komunikatem Muzeum Wsi Lubelskiej, w którym skansen odnosi się do sobotnich wydarzeń w Zagrodzie króliczków. Co tam się działo?
reklama

Wiesław Szajewski, zastępca dyrektora Muzeum Wsi Lubelskiej, był w sobotę w skansenie.

- Krótko po południu dostałem informację, że ktoś chce zabrać króliki z ich zagrody – relacjonuje. – Ruszyłem na miejsce. Opowiada, że w Zagrodzie króliczków zastał trzy osoby ze Stowarzyszenia Uszaty Lublin. – Zapakowały już króliki do klatek, ale dzięki interwencji ochrony nie wyniosły ich z terenu muzeum.

Gdzie królikom będzie lepiej

- Panie stwierdziły, że króliki są chore na świerzb – mówi Wiesław Szajewski. – A także, że jeden jest pogryziony. Na miejscu pojawiła się policja, a także lekarz weterynarii współpracujący ze skansenem. – Zmienił plany i przyjechał wcześniej, miał tego dnia już zaplanowaną wizytę u naszych królików – mówi Wiesław Szajewski.

reklama

I kontynuuje:

- Panie kwestionowały kompetencje lekarza weterynarii, zrobiło się niemiło. Wezwały „swojego” lekarza weterynarii, ale ten nie przyjechał. Ostatecznie Powiatowy Lekarz Weterynarii zdecydował, że zwierzęta należy uwolnić z klatek, w których spędziły kilka godzin i pozostawić w skansenie. Wiesław Szajewski mówi, że proponował przedstawicielkom stowarzyszenia, aby wspólnie zastanowić się, czy i jak można coś poprawić w opiece nad zwierzętami.

– Nie były zainteresowane, twierdziły, że lepiej będzie im w domach tymczasowych.

Jak to widzi Uszaty Lublin?

reklama

Joanna Szcześniak, prezeska Stowarzyszenia Uszaty Lublin poproszona o komentarz mówi, że przedstawicielki organizacji nie kwestionowały kompetencji lekarza.

- Ale chciałyśmy się dowiedzieć, czy ma specjalizację z leczenia małych zwierząt i jaki jest zakres jego kompetencji, jeśli chodzi o zajmowanie się zwierzętami w skansenie. Odpowiedział, że leczy je interwencyjnie, a nie na stałe. A co z polubownym rozwiązaniem, czyli ewentualnymi działaniami na miejscu? – Była tam już inna organizacja i zaleciła poprawę warunków. Ja osobiście, zanim zapadła decyzja o interwencji, kontaktowałam się z dwoma kierownikami, przyjęli do wiadomości, co mówiłam, i tyle. Informuje też, że zwierzęta miały trafić do azylu prowadzonego przez Uszaty Lublin. – Tam je leczymy, szczepimy, kastrujemy, a potem szukamy nowych odpowiedzialnych domów.

reklama

„Oby wszystkie króliki żyły w takich warunkach”

Lekarz weterynarii Wiesław Żuk, jest, jak mówi o sobie, lekarzem pierwszego kontaktu zwierząt w skansenie. Pytam, jak ocenia stan królików? Zastrzega, że nie jest specjalistą od chorób gryzoni.

– Ale na podstawie mojej ponad czterdziestoletniej praktyki w zawodzie potrafię ocenić, że te króliki mają świerzb uszny. To bardzo często występująca w przypadku tych zwierząt choroba. Nie jest to stan zagrażający ich życiu.

Dodaje jeszcze, że te króliki, które oglądał w sobotę miały lekkie zmiany skórne.

– Zakładam, że się podrapały, swędzą je uszy, więc starają się sobie w ten sposób pomóc. Wiesław Żuk informuje, że dzień wcześniej, czyli w piątek, miał telefon ze skansenu w sprawie świerzbu królików. – Umówiliśmy się, że przyjadę w sobotę ok. 17 i będę działał. Następnego dnia zostałem wezwany wcześniej z powodu tej interwencji.

reklama

Ostatecznie leczenie ma być wdrożone w poniedziałek.

– Pobiorę wymazy, zrobię zastrzyki. Zapytałem tez doktora o ogólną ocenę dobrostanu królików w skansenie. – Oby wszystkie króliki żyły w takich warunkach – odpowiedział.

Co na to dyrektor muzeum?

- Wszyscy, którzy odwiedzają nasze muzeum mogą na własne oczy przekonać się, że robimy bardzo dużo, aby dobrostan zwierząt mieszkających w skansenie był na jak najwyższym poziomie – mówi Bartłomiej Bałaban, dyrektor Muzeum Wsi Lubelskiej. – Dwanaścioro królików ma do dyspozycji obszerne, zadaszone pomieszczenie i duży ogrodzony wybieg na zewnątrz. Nie są w klatkach, a dawniej były.

Dodaje:

- Może się zdarzyć, że jakieś zwierzę zachoruje lub odniesie kontuzję. Ale to nie znaczy przecież, że jest w tej sytuacji pozostawione same sobie. Wszystkie nasze zwierzęta są pod stałą opieką lekarza weterynarii i są w takich przypadkach leczone. Nie chowamy ich w takiej sytuacji przed zwiedzającymi.

Mówi też:

- Cała ta sytuacja jest bardzo przykra, ponieważ naprawdę zależy nam na tym, aby zwierzęta miały u nas jak najlepsze warunki. Cały czas nad tym pracujemy i ciągle wprowadzamy zmiany. W tym roku duże zwierzęta zyskały obszerne wybiegi, na których, co ważne, nie mają bezpośredniego kontaktu ze zwiedzającymi. W ostatnich dniach przyjechały z azylu łabędzie po przejściach, którym postanowiliśmy dać u nas nowy dom.

Pytany o wcześniejszą kontrolę innej organizacji i uwagi Uszatego Lublina, o których mówi prezeska stowarzyszenia, stwierdza, że nia miał żadnych informacji na ten temat. 

- Stowarzyszenie nie przekazywało mi żadnych uwag na temat dobrostanu zwierząt - podkreśla.

Komentarz prorektor Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie

 O komentarz poprosiliśmy dr hab. Urszulę Kosior-Korzecką, prorektor Uniwersytetu Przyrodniczego ds. studenckich i dydaktyki.

- Jestem pracownikiem Wydziału Medycyny Weterynaryjnej  Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie od 30 lat. Mam wiedzę, jak powinny być utrzymywane zwierzęta, zarówno towarzyszące jak i gospodarskie. Jestem też od kilkunastu lat ekspertem w lokalnej komisji do spraw doświadczeń na zwierzętach w Lublinie. Od dwóch lat współpracujemy z Muzeum Wsi Lubelskiej, więc stosunkowo często tam bywam. Ostatni raz byłam w piątek. Widziałam w jakich warunkach są utrzymywane króliki, kozy, konie i owce. Uważam, że zwierzęta tam mają zapewnione doskonałe warunki. Duże lepsze niż gdzie indziej. Zwłaszcza króliki. Pan dyrektor jest na tyle dobrym gospodarzem, że jeśli ma jakieś wątpliwości czy pytania związane z utrzymaniem zwierząt, to w ramach porozumienia z naszą uczelnią, kieruje prośby o konsultacje. 

Oświadczenia kontra oświadczenie

Publikujemy z całości oświadczenia muzeum i stowarzyszenia:

Oświadczenie Muzeum Wsi Lubelskiej

„Muzeum Wsi Lubelskiej to miejsce przyjazne zwierzętom. Na naszym terenie spotkają Państwo niemal wszystkie gatunki charakterystyczne dla dawnej polskiej wsi. Ich dobrostan jest dla nas priorytetem, co regularnie doceniają Państwo w swoich opiniach i podziękowaniach. Wspólnie tworzymy przestrzeń, która przywołuje wspomnienia starszych pokoleń, uczy historii i budzi ciekawość najmłodszych – także dzięki obecności zwierząt, które w szczególny sposób ożywiają nasz skansen. Tym bardziej z przykrością informujemy o incydencie, który miał miejsce w sobotę. Na teren Muzeum wtargnęła grupa osób mieniących się aktywistkami. Po zastraszeniu pracowników recepcji oraz działu przyrodniczego kobiety dostały się do Zagrody Króliczków i przy użyciu przygotowanych wcześniej klatek dokonały bezprawnego odłowu zwierząt. Dzięki interwencji ochrony oraz wezwanej przez nią na miejsce Policji próba usiłowania kradzieży królików została udaremniona. W sprawę zaangażował się wezwany na miejsce lekarz weterynarii opiekujący się naszymi zwierzętami, powiadomiliśmy również telefonicznie Powiatowego Lekarza Weterynarii, który nie zgłosił zastrzeżeń do realizowanej przez nas opieki nad zwierzętami. Ostatecznie osoby, które wtargnęły na teren skansenu, zostały zmuszone do zwrotu zwierząt i opuszczenia terenu Muzeum w asyście policji. Z całą stanowczością oświadczamy, że opieka nad naszymi zwierzęcymi przyjaciółmi, znajdującymi się pod stałą opieką zatrudnionego przez nas weterynarza, jest dla nas równie ważna jak ochrona dóbr kultury. Stale podnosimy standardy ich bytowania: pod koniec ubiegłego roku przygotowaliśmy trzy duże wybiegi dla koni na skansenowskim Powiślu, stworzyliśmy bezpieczną i monitorowaną zagrodę dla królików, daliśmy azyl parze łabędzi, a dzięki współpracy z Uniwersytetem Przyrodniczym w Lublinie możemy gościć u nas stado owiec. W ostatnim czasie podjęliśmy także współpracę z ośrodkami rehabilitacji dzikich zwierząt. Nasze Muzeum to miejsce, gdzie kury, kaczki i gęsi swobodnie spacerują po zagrodach, a odwiedzający mogą odpocząć w sielskiej atmosferze, spacerując z psem, dla którego zawsze u nas czeka miska z wodą. Nie zgadzamy się na agresję i łamanie prawa. Osoby, które wtargnęły na teren Muzeum, fałszywie interpretując pojęcie dobrostanu zwierząt, naraziły je na ogromny stres, pracowników na wielogodzinną dezorganizację pracy, zaś naszym gościom uniemożliwiły zwiedzanie części ekspozycji Muzeum. W związku z powyższym informujemy, że podejmiemy stosowne kroki prawne wobec sprawców tego zdarzenia w celu ochrony dobrego imienia Muzeum Wsi Lubelskiej oraz bezpieczeństwa naszych podopiecznych. Ocenę naszej codziennej pracy i pasji pozostawiamy Państwu. Dyrekcja i pracownicy Muzeum Wsi Lubelskiej w Lublinie"

Oświadczenie „Uszatego Lublina”

„Oświadczenie dotyczące ingerencji w Muzeum Wsi Lubelskiej dnia 09.05.2026 Nasze działania na terenie Muzeum Wsi Lubelskiej odbywały się w sposób jawny i za wiedzą pracowników placówki. Po przybyciu poinformowałyśmy pracownika kasy, że reprezentujemy Stowarzyszenie Uszaty Lublin oraz że otrzymałyśmy zgłoszenie dotyczące możliwego pogryzienia królików, zakrwawionego królika i oznaków chorobowych (świerzb) i chcemy sprawdzić ich stan zdrowia. Zostałyśmy poinformowane, że wejście może odbyć się wyłącznie w obecności pracownika muzeum, na którego czekałyśmy około 40 minut. Następnie pracownik skansenu zaprowadził nas do zagrody z królikami i otworzył zamknięte na kłódkę pomieszczenie. Po zapoznaniu się ze stanem zwierząt poinformowałyśmy, że chcemy je zabezpieczyć i zapytałyśmy, z kim należy to ustalić. Pracownik skontaktował nas telefonicznie z dwoma przełożonymi, którzy nie zgłosili żadnych zastrzeżeń w kwestii odbioru zwierząt. Dopiero po umieszczeniu zwierząt w transporterach na miejscu pojawiła się ochrona, która nie zezwoliła na ich zabranie. Policja została wezwana przez nas, a nie przez pracowników muzeum. Również Powiatowy Lekarz Weterynarii został poinformowany telefonicznie przez funkcjonariusza policji. Podkreślamy, że na żadnym etapie nie zastraszałyśmy pracowników muzeum ani nie działałyśmy agresywnie. Ostatecznie zwierzęta zostały wypuszczone z powrotem do zagrody na podstawie decyzji wydanej telefonicznie przez Powiatowego Inspektora Weterynarii”. 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo