Mieszkańcy Lubelszczyzny coraz częściej otrzymują na swoje telefony alerty o treści: "UWAGA! Rosyjski atak powietrzny na terenie Ukrainy. Sytuacja jest monitorowana. W przestrzeni RP operuje polskie lotnictwo. Oczekuj dalszych komunikatów”, po których po pewnym czasie przychodzi wiadomość odwołująca: „UWAGA! Zakończył się atak powietrzny na Ukrainę. Brak zagrożenia na terenie Polski”.
W przestrzeni publicznej pojawiają się głosy, że takich powiadomień w ostatnim czasie wysyłanych jest zbyt dużo. Między innymi do kwestii częstotliwości na wtorkowej (20 października) konferencji prasowej odnieśli się politycy lubelskich struktur Konfederacji Korony Polskiej. To partia, której prezesem na szczeblu ogólnopolskim jest europoseł Grzegorz Braun.
"Zaczniemy traktować to jak coś normalnego”
- Coraz częściej na nasze telefony przychodzą alerty RCB. Mamy być gotowi, mamy zachować czujność. Ale warto zadać sobie jedno pytanie: czy poprzez ciągłe ostrzeganie nie przyzwyczaja się nas do życia w poczuciu zagrożenia? Dostajemy komunikaty, które wielu ludziom wydają się mało przydatne. Niektórzy blokują powiadomienia, aby mieć wreszcie spokój. I właśnie tutaj pojawia się problem. Jeżeli każdego dnia będziemy słyszeć o zagrożeniach, to w końcu zaczniemy traktować to jak coś normalnego. Czy naprawdę chcemy, aby Polacy myśleli, że wojna jest czymś nieuniknionym? Czy rolą państwa powinno być straszenie obywateli, czy raczej wprowadzenie odpowiedzialnej polityki, która daje ludziom poczucie bezpieczeństwa? Oczywiście nikt nie twierdzi, żeby ignorować zagrożenie - mówił Mariusz Widz, wiceprzewodniczący Okręgu nr 6 partii (obejmującego część województwa lubelskiego, w tym Lublin).
Podkreślił przy tym, że czym innym jest informowanie o konkretnym zagrożeniu, a czym innym „podtrzymywanie atmosfery strachu”. Jego zdaniem Polacy nie potrzebują codziennego strachu, lecz bezpieczeństwa, pokoju i odpowiedzialnych decyzji. - Nie chcemy, żeby kolejne pokolenie dorastało w przekonaniu, że konflikt zbrojny jest normalną perspektywą. Czy te komunikaty zwiększają poczucie naszego bezpieczeństwa, czy raczej sprawiają, że coraz bardziej oswajamy się z myślą o wojnie? - podsumował Widz.
Apel do nauczycieli i pytania o próbne ewakuacje
Lucyna Kłoda, wiceprzewodnicząca okręgu, przypomniała, że konflikt w Ukrainie trwa od ponad 4 lat (a według niektórych opinii od 2014 roku, kiedy miała miejsce aneksja Krymu). Uzupełniła, że działania zbrojne toczą się ponad tysiąc kilometrów od wschodniej granicy Polski, a linia frontu nie zmieniła się znacząco.
- Co nagle zmieniło się w naszym województwie, co zmieniło się w naszym kraju, że jesteśmy bombardowani alertami, są robione próbne ewakuacje szkół? Nasze dzieci zaczynają bać się chodzić do szkoły. Już słyszymy o przypadkach, gdzie dzieci boją się wejść do szkoły, bo znowu zostaną gdzieś ewakuowane, zaprowadzone do piwnic. Czy na tym ma polegać nasze życie? Czy osoby za to odpowiedzialne mają świadomość, jak to odbija się na naszych dzieciach? Czy są świadome odpowiedzialności, jaka na nie przez takie decyzje została nałożona? - pytała Lucyna Kłoda.
Wiceprzewodnicząca pytała również, dlaczego nie są ewakuowane np. urzędy starostwa czy urzędy miast. Poruszyła też kwestię wytycznych, które – jej zdaniem – zabraniają rodzicom odebrania dzieci podczas alarmu lub alertu. Podkreśliła, że rodzic jest prawnym opiekunem dziecka i nie ma podstawy prawnej, która zabraniałaby odebrania go ze szkoły.
- My jesteśmy ich prawnymi opiekunami, nie organy państwa. I z tego miejsca chciałabym zaapelować do wszystkich nauczycieli: to Wy będziecie ponosić odpowiedzialność prawną w sytuacji, gdy nie wydacie rodzicom dzieci, bo podkreślam, nie ma takiego prawa, które by zabroniło rodzicom odebrać dziecko ze szkoły - mówiła. - Dlaczego nasze dzieci są uczone ewakuacji, ucieczki, a nie są uczone tego, aby dać sobie radę w gorszych warunkach? Czy nasze młode pokolenie ma być nauczone tylko i wyłącznie uciekać? Czy nasz naród jest zdolny tylko i wyłącznie do ucieczki?
Podkreśliła przy tym, że dzieci nie są uczone samoobrony, przetrwania w trudnych warunkach czy zakładania opatrunków. - Jeszcze raz apeluję: nie uczmy i nie żyjmy w ciągłym strachu i zagrożeniu. Nie żyjmy w lęku - apelowała.
"Strach wyłącza myślenie”
Bogusław Domański, przewodniczący okręgu, stwierdził, że jego zdaniem "alerty są wysyłane w celu wywołania strachu i paniki”.
- Powinniśmy się nad tym zastanowić. Czy władza, czy rząd nie wie, że strach wyłącza myślenie, że panika zabija? Takie działanie szczególnie jest niebezpieczne dla ludzi młodych i dzieci. Ludzie starsi rozumieją, jak władza funkcjonuje, dlatego się tym nie przejmują. Natomiast psychika dzieci i ludzi młodych często nie wytrzymuje tych całych alertów. Jeśli państwo chciałoby zadbać o nasze bezpieczeństwo, to co powinno zrobić? Wykryć tego całego drona, zestrzelić go i w ogóle o tym nikogo nie informować. Nawet gdyby ten dron wpadł w naszą przestrzeń, co ten SMS, co ten alert pomoże? Nie mamy żadnych schronów, gdzie mają się te dzieci schować? Przecież my nie jesteśmy w ogóle przygotowani. Skandalem jest to, że władza wysyła te SMS-y i nawet nie wie, gdzie te rakiety są. To jak my mamy się czuć bezpiecznie? A może nie chce wiedzieć? - mówił Domański.
Dodał także, że ma znajomych na granicy i stąd wie, iż np. wszystkie drony przemytników są wykrywane niemal natychmiast.
- Dlaczego nie potrafią wykryć dronów wojskowych? Ja tu widzę, że schemat działania jest bardzo podobny do tego z czasów pandemii. Za pomocą strachu i paniki chce nas się wciągnąć w wojnę z Rosją. My, Polacy, nie zamierzamy walczyć na polach Ukrainy o interesy międzynarodowych organizacji finansowych. To nie jest nasza wojna. Chcą se globaliści robić wojnę? Niech biorą kałachy na ramię i idą w te okopy. Niech wysyłają swoje dzieci, ale nie nasze dzieci. My tu chcemy żyć w pokoju. Dla nas wojna to jest wychowanie dzieci, pilnowanie swojej pracy, rodzin, gospodarstw. Musimy pilnować swojej tożsamości narodowej. Dla nas największym zadaniem jest przetrwanie okupacji do czasu odzyskania niepodległości, a nie wojna na polach Ukrainy z Rosjanami - podsumował Domański.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.