reklama

Z zazdrości o matkę odebrał znajomemu życie. Wyrok za zbrodnię pod Lublinem

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Z zazdrości o matkę odebrał znajomemu życie. Wyrok za zbrodnię pod Lublinem - Zdjęcie główne
Autor: Dominik Smagała/Archiwum | Opis: - Chciałbym jeszcze wrócić do normalnego życia. Tego, co się stało, będę żałował już zawsze - mówił w sądzie oskarżony Mateusz Ch.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Z LublinaMłody wiek, niekaralność i okazanie skruchy - takie okoliczności łagodzące znalazł sąd w sprawie Mateusza Ch. spod Lublina, który w listopadzie 2024 roku w Kozubszczyźnie zabił swojego znajomego, gdy nakrył go ze swoją matką podczas spotkania aucie. Prokuratura domagała się skazania go na 20 lat pozbawienia wolności, najbliżsi zabitego dożywocia, a obrona uznania, że 30-latek działał pod wpływem silnego wzburzenia usprawiedliwionego okolicznościami. Sąd wydał wyrok w piątek, 16 stycznia.
reklama

"Nie miałem zamiaru nikogo krzywdzić"

Dopiero na ostatniej rozprawie Mateusz Ch. zdecydował się zabrać głos i opisać, jak - według jego wersji - wyglądała tragedia z nocy 3 listopada 2024 roku, do której doszło w miejscowości Kozubszczyzna (pow. lubelski). W wyniku zdarzenia tragiczną śmierć poniósł 42-letni znajomy oskarżonego. Sprawę rozstrzygał Sąd Okręgowy w Lublinie.

- Wyszedłem z domu jedynie z telefonem w ręku, nie miałem zamiaru nikogo krzywdzić, ani tym bardziej zabić. Nie myślałem, że mama może z kimś być. Byłem na nią bardzo zły za to, że pije i pewnie znów zniknie na dwa, trzy dni. Bałem się o nią - mówił 9 stycznia 30-latek. 

Wersja oskarżonego o zabójstwo

W końcu odnalazł samochód. W środku była matka i jej partner, a jego kolega. Chwilę później rozegrał się dramat.

-  Złapał jakiś przedmiot. Jak pałka to wyglądało, uderzył mnie w głowę, po czym, w tych ciemnościach, namacałem nóż w podłokietniku. Zacząłem nim wymachiwać, bronić się przed tą butelką, jak się później okazało. Podczas szarpaniny wylecieliśmy z auta od strony pasażera. Ponownie zaczął mnie atakować, napierać, kopać. Myślałem, że będzie koniec ze mną. Wymachiwałem nożem, broniąc się, żeby dał mi spokój. Nawet nie pozwolił mi wstać. Musiał się naciąć na mój nóż - opisywał w sądzie Mateusz Ch.

reklama

Poza zabójstwem prokurator zarzucił mu m.in. znęcanie się psychiczne i fizyczne nad matką oraz skaleczenie jej nożem, gdy nakrył ją 3 listopada 2024 roku z partnerem. Do popełnienia obu czynów Mateusz Ch. się nie przyznał.

- Proszę wysoki sąd, niech się zmiłuje nade mną, skaże łaskawym wyrokiem. Chciałbym jeszcze wrócić do normalnego życia. Tego, co się stało, będę żałował już zawsze. Nie zrobiłbym tego drugi raz - przekonywał. I przepraszał matkę i brata zamordowanego.

Prokuratura domagała się dla oskarżonego 20 lat pozbawienia wolności. Oskarżyciele posiłkowi - brat i matka pokrzywdzonego - oczekiwali skazania Mateusza Ch. na dożywocie. Obrona dowodziła, że 30-latek działał pod wpływem silnego wzburzenia usprawiedliwionego okolicznościami, więc kara dla mieszkańca Kozubszczyzny mogłaby wynieść od roku do dziesięciu lat pozbawienia wolności.

Kilkanaście lat odsiadki i tysiące złotych nawiązki

Sąd wydał wyrok w tej sprawie 16 stycznia. Mateusza Ch., którego na ogłoszenie rozstrzygnięcia nie doprowadzono z aresztu do sądu, uznano za winnego wszystkich zarzuconych mu czynów i skazano go za to na 16 lat pozbawienia wolności.

reklama

- Oskarżony próbował, jak to się mówi kolokwialnie, dojechać pokrzywdzonego. Oskarżony przyznał się do zabójstwa z zamiarem bezpośrednim. Zmieniał jedynie swoją wersję wydarzeń. Najpierw twierdził, że dokonał czynu w afekcie, a później, że była to obrona konieczna. Biegli wykluczyli afekt. Nie ma dowodów na obronę konieczną, są za to zdjęcia z oględzin. Oskarżony nie miał choćby obrażeń na twarzy, a twierdził, że pokrzywdzony go w głowę uderzał. O zamiarze bezpośrednim świadczy liczba ciosów nożem, miejsce zadania tych ciosów - uzasadniał sędzia Marek Woliński.

Poza karą pozbawienia wolności, Mateusza Ch. zobowiązano także do zapłacenia nawiązek bratu i matce pokrzywdzonego - po 100 tys. zł.

- Wnoszono o nawet dożywocie. Kara jednak oprócz prewencji ma na celu resocjalizację. Nie można oskarżonego na trwałe wyeliminować ze społeczeństwa. Są okoliczności łagodzące: Mateusz Ch. jest młody, niekarany, wyraził żal, przeprosił najbliższych pokrzywdzonego. Jeśli chodzi o nawiązki, to nie ma taryfikatora. Nie można przecież wycenić ludzkiego życia. Ale w ocenie sądu kwota 100 tys. zł będzie stanowiła swoistego rodzaju zadośćuczynienie za zabójstwo syna i brata - dodał sędzia Marek Woliński.

reklama

Wyrok nie jest prawomocny

Na poczet kary Mateuszowi Ch. zaliczono nieco ponad roczny pobyt w areszcie. Wyrok nie jest prawomocny, więc strony mogą złożyć od niego apelacje.

- Podejrzewam, że złożymy wniosek o uzasadnienie pisemne wyroku, nad apelacją zastanowimy się po konsultacji z klientem - mówi adwokat Michał Mazurek, obrońca Mateusza Ch.

- To była egzekucja. Oskarżyciele posiłkowi, mając poczucie ogromnej straty i mając na uwadze okoliczności zbrodni, domagali się dożywotniego pozbawienia wolności dla oskarżonego. Decyzja o ewentualnym odwoływaniu się od wymiaru kary zapadnie po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem wyroku - zaznacza radca prawny Piotr Kaniowski, pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych. 

reklama

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo