reklama

Wyrok w sprawie zagadkowej zbrodni na lubelskich Bronowicach. Sędzia: Co zaszło w tym mieszkaniu, tak naprawdę wie tylko oskarżony

Opublikowano:
Autor:

Wyrok w sprawie zagadkowej zbrodni na lubelskich Bronowicach. Sędzia: Co zaszło w tym mieszkaniu, tak naprawdę wie tylko oskarżony - Zdjęcie główne
Autor: Dominik Smagała/Archiwum | Opis: - Cóż, nie była to łatwa sprawa do podjęcia końcowej decyzji, jeśli chodzi o zarzut przedstawiony Erykowi W. - przyznał w piątek, już po ogłoszeniu wyroku, sędzia Adam Daniel

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Z LublinaDaniel Z. wykrwawił się po otrzymaniu ciosów nożem, m.in. w brzuch. Śmiertelne uderzenia zadał jego bliski kolega Eryk W., który następnie... zawinął go w worki na śmieci, schował pod łóżkiem i uciekł z miejsca zbrodni. Sąd uznał, że sprawca przekroczył granice obrony koniecznej. I wymierzył mu karę kilkunastu lat odsiadki.
reklama
reklama

"Nie była to łatwa sprawa"

Proces ruszył w grudniu 2024 roku i trwał ponad półtora roku, odbyło się dziesięć rozpraw.

Cóż, nie była to łatwa sprawa do podjęcia końcowej decyzji, jeśli chodzi o zarzut przedstawiony Erykowi W.

- przyznał w piątek, już po ogłoszeniu wyroku, sędzia Adam Daniel.  

Pokrzywdzonego w mieszkaniu przy ul. Krańcowej w Lublinie odnalazł dzień po tragedii jego ojciec, zaniepokojony brakiem kontaktu z synem. Daniel Z. już nie żył. Jego zwłoki były zawinięte w dwa worki na śmieci i schowane pod łóżkiem w sypialni. Ofiara miała liczne rany od ciosów nożem, m.in. w szyję i brzuch. Jak się później okazało, Daniel Z. miał też złamaną szczękę. Mieszkanie było jednak dokładnie wysprzątane. Sprawca był już wtedy daleko od miejsca zbrodni. W tej sprawie było wiele niewiadomych. 

reklama

Co zaszło w tym mieszkaniu, tak naprawdę wie tylko oskarżony. I wiedział Daniel Z.

- zaznaczył sędzia, zastrzegając:

Kodeks postępowania karnego formułuje dosyć rygorystycznie kwestię oceny dowodów, a mianowicie nie można czynić domniemań na niekorzyść oskarżonego. Wszelkie ustalenia muszą wynikać z dowodów. Jeżeli są wątpliwości nie dające się usunąć, one muszą być interpretowane na korzyść oskarżonego.

Sąd: Eryk odpierał bezpośredni bezprawny atak na swoje życie i zdrowie

Ostatecznie sąd orzekł, że Eryk W., obecnie niespełna 25-letni, odpierał bezpośredni bezprawny atak na swoje życie i zdrowie, a jednocześnie działał w zamiarze bezpośrednim pozbawienia życia Daniela Z. Uznano, iż oskarżony przekroczył granice obrony koniecznej.

reklama

Zarówno co do współmierności sposobu odparcia ataku, zadając ciosy nożem we wrażliwe dla życia i zdrowia części ciała pokrzywdzonego, jak też czasu jej prowadzenia, kontynuując zadawanie ciosów nożem w sytuacji, gdy nie był on już przez Daniela Z. atakowany

- wyjaśnił sędzia Adam Daniel. 

Kara dla Eryka W. to 17 lat pozbawienia wolności, przy czym sąd zastrzegł, że o przedterminowe warunkowe zwolnienie będzie on mógł się ubiegać najwcześniej po 12 latach odsiadki. Do tego ma zapłacić po 100 tys. zł dla ojca i matki ofiary, tytułem nawiązek, a także oddać ojcu ofiary 6,7 tys. zł z uwagi na poniesione koszty procesu. 

Znali się od dziecka

reklama

Był 19 stycznia 2024 roku, gdy 22-letni Daniel wraz ze swoim o rok starszym kolegą, z którym znał się od dziecka - mieszkającym na co dzień w Chełmie Erykiem W. - przyjechał do swojego mieszkania w jednym z bloków przy ul. Krańcowej na lubelskich Bronowicach. Młodzi mężczyźni byli pod wpływem alkoholu, Daniel Z. także wziął narkotyki. Do pewnego momentu atmosfera miała być pozytywna. W końcu doszło jednak do awantury.

Przyjęto, że przebieg zdarzenia był następujący: Daniel Z., który zażył wcześniej mefedron i był jednocześnie pod wpływem alkoholu, zarzucił Erykowi W., że ten ma romans z jego dziewczyną i ruszył w jego kierunku z nożyczkami. Wtedy oskarżony chwycił za nóż leżący w pobliżu i zaczął zadawać mu ciosy.

Zdarzenie przeniosło się do korytarza, a następnie do sypialni, gdzie najprawdopodobniej Danielowi Z. został zadany ostatni cios. 

Środki, które podjął Eryk W., były niedostosowane do tej sytuacji. Wystarczyło zadać cios w jakąś część ciała, tak żeby nie spowodować zagrożenia dla życia. Ponadto w ocenie sądu to zdarzenie było rozciągnięte w czasie, natomiast te ciosy były zadawane w sytuacji, kiedy Daniel Z. już nie atakował Eryka W.

- zaznaczył sędzia Adam Daniel. 

Ciało w workach na śmieci. I wysprzątane mieszkanie

Po otrzymaniu ciosów Daniel Z. wykrwawił się. Jego ciało Eryk W. zawinął w dwa worki na śmieci i umieścił pod łóżkiem w sypialni, a całe mieszkanie dokładnie wysprzątał, po czym część rzeczy zabrudzonych krwią ofiary wyrzucił do pobliskiego kontenera na śmieci. 

Po wszystkim Eryk W. wrócił do rodzinnego Chełma pociągiem. Ukrywał się w piwnicach jednego z bloków, ale niedługo później wpadł w ręce policjantów. 

Sąd przy uzasadnianiu wyroku określił Eryka W. jako osobę głęboko zdemoralizowaną. Świadczą o tym nie tylko ciosy zadane nożem Danielowi Z., ale też fakt, że był już wielokrotnie karany, pomimo stosunkowo młodego wieku. O jego postawie świadczy też to, że będąc w areszcie, w czasie trwania procesu, próbował znaleźć osobę do zniszczenia mienia ojca pokrzywdzonego. 

"Zamordował mi jedyne dziecko. Nie pogodzę się z tym"

Piątkowy wyrok nie jest prawomocny, strony mogą składać od niego apelacje.

Po pisemnym otrzymaniu uzasadnieniu wyroku podejmiemy decyzję, co do dalszych czynności procesowych. Na tym etapie nie chcę szerzej komentować tej sprawy

- zaznaczyła po wyjściu z sali rozpraw adwokat Marta Lipińska, obrońca Eryka W. 

Z wyrokiem zdecydowanie nie zgadza się ojciec Daniela Z., który w procesie pełnił rolę oskarżyciela posiłkowego.

To nie była obrona konieczna. To było zaplanowane morderstwo. Będzie trzeba to udowodnić przed sądem drugiej instancji

- zapowiada nasz rozmówca i zaznacza, że oczekuje dla Eryka W. kary minimum 25 lat pozbawienia wolności.

 

Ojciec Daniela Z. nie zgadza się z wyrokiem sądu i już zapowiada apelację. Na pierwszą rozprawę przyniósł zdjęcie swojego tragicznie zmarłego syna (fot. Dominik Smagała/Archiwum).

Zamordował mi jedyne dziecko. Nie pogodzę się z tym. Nawet nie oczekuję przeprosin od Eryka W. Nawet ich nie przyjmę. Nie da się za coś takiego przeprosić

- dodaje. 

Drugi skazany

Obok Eryka W. na ławie oskarżonych zasiadł obecnie 25-letni Grzegorz G. z Chełma. Został on oskarżony o to, że pomagał Erykowi W. zacierać ślady przestępstwa - ukrył nóż i uprzedził oskarżonego o poszukiwaniach przez policję, gdy ten już wrócił do rodzinnego miasta po dokonaniu zbrodni. Przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Sąd skazał go na rok pozbawienia wolności. 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo