reklama

Medycyna pod ostrzałem. Nowy sprzęt i izba przyjęć w warunkach polowych w lubelskim Szpitalu Wojskowym

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Medycyna pod ostrzałem. Nowy sprzęt i izba przyjęć w warunkach polowych w lubelskim Szpitalu Wojskowym - Zdjęcie główne
Autor: Joanna Niećko | Opis: W 1 Wojskowym Szpitalu Klinicznym z Poliklinką SPZOZ przy Al. Racławickich zaprezentowano sprzęt i odbyła się symulacja.
Zobacz
galerię
19
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Z LublinaSzpital Wojskowy kupił sprzęt w ramach rządowego Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej i doposażył pomieszczenia symulacji medycyny pola walki.
reklama

Nowy sprzęt

Trwa wdrażania ustawy o ochronie ludności i obrony cywilnej. W 1 Wojskowym Szpitalu Klinicznym z Poliklinką SPZOZ przy Al. Racławickich zaprezentowano sprzęt kupiony w ramach środków finansowych przekazanych z rządowego Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej na lata 2025-2026 (OLiOC). W 2025 roku do Szpitala Wojskowego trafiła łącznie kwota ponad 1 615 000 złotych. Wśród zakupów i inwestycji szpitala znalazł się zakup: lasera holmowego, narzędzi operacyjnych do zabiegów ortopedycznych, mobilnego, cyfrowego aparatu RTG typu ramię C, mobilnego aparatu USG.

- Wcześniej cały czas mówiliśmy o wydatkowaniu, cały czas opowiadaliśmy o wykonaniu, a teraz będziemy opowiadać i pokazywać już jedne z pierwszych efektów zakupów podmiotów, które z nami miały podpisane umowę, jednostek samorządu terytorialnego i Straży Pożarnej, a w tym wypadku Wojskowego Szpitala Klinicznego. Jesteśmy szczególnie dumni ze stworzenia sali symulacyjnej pola walki w warunkach frontowych. To jest dowód na to, jak ta współpraca dobrze się układała - mówił na poniedziałkowej (12 stycznia) konferencji prasowej Krzysztof Komorski, wojewoda lubelski. - Wszyscy pytali nas i byliśmy tak troszkę brani pod włos, czy uda się wykorzystać większość środków. Nie obawiamy się tego. Dzisiaj możemy powiedzieć, że wykonanie w województwie lubelskim oscyluje w okolicach 83-85%. Co jest bardzo dobrym wynikiem, co świadczy o tym, że z tych 277 mln zł, ponad 230 mln zł już udało się wykorzystać.

Wojewoda przypomniał, że np. w ubiegłym roku prowadzono inwentaryzację zasobów i stanów magazynowych, w tym miejsc służących do ukrycia się, czyli schronów. Przeszkolono ponad 200 samorządowców. Od województwa lubelskiego zaczęła się dystrybucja rządowego podręcznika bezpieczeństwa, których trafił już do skrzynek pocztowych mieszkańców. 

reklama

Szkolenia dla personelu

- Rejon zabezpieczenia medycznego wojsk to nie tylko zaangażowanie resortu obrony narodowej. Bardzo dziękujemy wojewodzie za wsparcie, jakie zostało udzielone rejonowi, bo nasz rejon otrzymał nowe zadania. Rejon zabezpieczenia medycznego wojsk staje się również miejscem, w którym będziemy starali się integrować i konsolidować wysiłki, które będą służyły szkoleniu personelu medycznego. Zwłaszcza wśród tych szpitali przyjaznych wojsku lub tych, które są wykorzystywane na potrzeby obronności kraju, a wiele takich jest. Nasz rejon i Zakład Medycyny Wojskowej i Katastrof, który niedawno utworzyliśmy, będzie tym miejscem. Bardzo dziękujemy za ten sprzęt, zwłaszcza sprzęt mobilny, który będzie mógł służyć do tego, aby wspierać ten proces szkoleniowy. Dzięki temu również niedawno utworzony Legion Medyczny będzie miał miejsce, w którym będzie można szkolić tych wszystkich, którzy do tego Legionu się zgłosili. Pierwsi lekarze z naszego szpitala już akces zgłosili. Zapraszamy wszystkich chętnych do tego, aby uczynić to. Jest strona, jest platforma i zachęcamy do tego - wymieniał płk dr n. biol. Aleksander Michalski, komendant 1 Wojskowego Szpitala Klinicznego z Polikliniką SPZOZ w Lublinie.

reklama

Sam Zakład Medycyny Wojskowej i Katastrof jest jednostką organizacyjną szpitala, która ma na celu przede wszystkim szkolenie personelu własnego oraz personelu szpitali regionu, które są zaangażowane na potrzeby obronności kraju, a zwłaszcza te szpitale przyjazne wojsku, które zgłosiły akces do tego programu.

- Chcemy szkolić w zakresie medycyny taktycznej, przygotowania szpitali do zdarzeń masowych, przygotowania do zdarzeń w zakresie obrony przed bronią masowego rażenia, w tym wydarzeń radiacyjnych, a więc wszystkie te elementy, które związane są z wojskowością oraz potrzebami obronności kraju. Chcemy wypełnić pewną lukę, która przez ostatnie lata zaistniała w zakresie wyszkolenia służb medycznych w tym obszarze - dodawał komendant. - Szkolenia są przede wszystkim dla personelu naszego szpitala. Staramy się najpierw wyszkolić instruktorów, którzy będą pochodzili z naszego szpitala, tak aby potem móc wyjść z ofertą do innych podmiotów leczniczych w tym zakresie. Także spoza Lublina, Lubelszczyzny. Rejon zabezpieczenia medycznego wojsk to województwo lubelskie oraz podkarpackie. Będziemy starali się kierować do tych podmiotów z tych obszarów. Myślę, że pierwszy kwartał lub drugi kwartał roku 2026 to są realne terminy, kiedy możemy wyjść z ofertą na szkolenia zewnętrzne.

reklama

Dodatkowo Szpital Wojskowy dokonał zakupów w ramach doposażenia pomieszczeń symulacji medycyny pola walki - w tym poprzez zakup: manekinów do ćwiczeń, zestawu do pozoracji ran i urazów EMT pozwalający na realistyczną pozorację wypadków masowych, zestawu medycznego ratunkowego z wyposażeniem oraz zestawów treningowych do nauki zakładania opaski uciskowej i zabezpieczania różnego rodzaju ran (głowy, ran ciętych, postrzałowych).

Symulacje i trudności

Po konferencji prasowej odbyła się krótka symulacja udzielania pomocy rannemu żołnierzowi w warunkach polowych, w improwizowanej izby przyjęć w budynku magazynowym szpitala. 

reklama

- Jesteśmy w pomieszczeniu symulacji, w którym ćwiczymy elementy zgodnie z protokołem TC-3, czyli medycyny taktycznej. Oczywiście nasz personel jest personelem cywilnym. Chcemy przygotować personel medyczny do tego, że szpital to nie jest bezpieczne miejsce, na co wskazują doświadczenia między innymi z Ukrainy. Takie miejsca szpitalne są często w pierwszej kolejności niszczone. A jeszcze w kolejnych minutach po pierwszym uderzeniu, następuje kolejne, żeby jeszcze pogrążyć ratowników, którzy udzielają pomocy medycznej, tym, którzy zostali ranni, poszkodowani w wyniku pierwszego uderzenia. Dlatego przygotowaliśmy ten scenariusz - wyjaśniał płk mgr inż. Bogusław Piątek , zastępca komendanta Szpitala Klinicznego ds. II Rejonu Zabezpieczenia Medycznego Wojsk oraz rzecznik prasowy szpitala.

W takich izbach przyjęć znajdują się wydzielone trzy strefy. Jest strefa pierwsza, czyli strefa pod ostrzałem - strefa zero,  strefa śmierci, gdzie znajduje się poszkodowany i ratownik, który chce udzielić pomocy.

- Wykorzystuje się możliwość by takiego poszkodowanego, zaopatrzyć w sposób podstawowy, czyli na przykład w przypadku amputacji kończyn założyć stazę taktyczną i ewakuować go z tego pomieszczenia bardziej bezpiecznego. I taką to strefę właśnie zasymulowaliśmy w tym jakby drugim obszarze. Tutaj jest miejsce, gdzie możemy wykonać dokładniejsze badanie, czyli sprawdzić poszkodowanego pod kątem innych ewentualnych ran, czyli wykonać takie badania bardziej precyzyjne i wtedy zaopatrzyć te rany - podkreślał płk. Piątek. 

Jak przyznaje sam personel - liczba scenariuszy ćwiczeń jest nieograniczona, fantomy można modyfikować, by symulować różne typy ran - od postrzałowych przez szarpane po oparzenia. 

- Dużym stresem dla personelu w sytuacji pomocy w warunkach wojny jest to, że mamy niedobory środków i osób tzn, gdy jest więcej poszkodowanych niz możliwości pomocy im. To wyzwala stres, że jest nas za mało, żeby wszystkim pomóc. Powoduje to, że czasami działamy nie tak perfekcyjnie. W warunkach wojennych trzeba pomagać tym, którzy rokują przeżycie. Teraz zaprezentowaliśmy scenaiusz ze strefą czerwoną. Udzielaliśmy pomocy wstępnej, przesunęliśmy pacjenta z miejsca, gdzie był zagrożony do strefy bezpiecznej, bo - jak było słychać w komunikacie z głośnika - w strefie zagrożonej miał być za chwilę następny wybuch. Musieliśmy go wstępnie zaopatrzyć, by się nie wykrwawił, nie udusił i dalej zajmować się nim w bezpieczniejszych warunkach - tłumaczył Henryk Gomuła.

- Taką symulacją pokazaliśmy ciężkie warunki, okrojony skład personelu i braki sprzętowe. Najbardziej uciążliwe są w takich sytuacjach braki wyposażenia. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że w zwykłym szpitalu mamy wszystko, a tu nie mamy prawie nic i musimy sobie radzić. Są braki sterylnych rękawiczek, narzędzi i maseczek. Najważniejsza jest komunikacja, musimy się podzielić rolami, wyznaczyć lidera, który będzie nadzorował całe przedsięwzięcie - zaznaczała Katarzyna Ziętek.

reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo