Trener, były selekcjoner kadry
Do zdarzenia doszło w 29 sierpnia. Przemysław Makowski, 52-letni nauczyciel wychowania fizycznego w Szkole Podstawowej nr 27 w Lublinie, a także osoba od lat związana z piłką nożną, wolny czas spędzał w Starej Jedlance niedaleko Ostrowa Lubelskiego.
Makowski w przeszłości był trenerem kadry województwa lubelskiego w piłce nożnej dziewcząt. Obecnie pracuje w młodzieżowym klubie piłkarskim Sławin Lublin. Tym razem jednak zamiast boiska czy sportowych zajęć jego uwagę przyciągnęła zguba pozostawiona na parkingu.
Portfel z zawartością
Po zakończonych zakupach w Biedronce zauważył portfel. Nie był pusty. W środku znajdowały się dokumenty, karta bankomatowa, legitymacja dziecka oraz gotówka. Około 150 złotych.
- Kiedy znalazłem portfel, od razu sprawdziłem, czy w środku są jakieś dokumenty, które pozwolą ustalić właściciela. Były tam dokumenty, karta bankomatowa, legitymacja dziecka i pieniądze. Wiadomo, że człowiek może pomyśleć o tym, żeby po prostu oddać znalezioną rzecz na policję, ale pomyślałem, że spróbuję wcześniej sam znaleźć tę osobę. Szczególnie że w portfelu były dokumenty, których utrata może oznaczać sporo kłopotów. Trzeba je później wyrabiać od nowa, poświęcać czas i załatwiać różne formalności. Pieniądze były ważne, ale dokumenty i dane całej rodziny były przecież jeszcze ważniejsze - mówi Przemysław Makowski.
Szybka akcja
52-latek postanowił działać. Z pomocą przyszły informacje znajdujące się w portfelu oraz media społecznościowe. Jak się okazało, właścicielką zguby była pani Bernadetta z Dębowej Kłody w powiecie parczewskim. Odnalezienie konkretnej osoby w internecie nie zawsze jest proste, jednak tym razem poszukiwania zakończyły się powodzeniem. Makowski skorzystał z Facebooka i próbował dotrzeć do kobiety, której nazwisko znajdowało się w dokumentach.
Na tym jednak nie poprzestał. Wiedząc już, z jakiej miejscowości pochodzi właścicielka portfela, postanowił poszukać kolejnego kontaktu. Zwrócił się do dziennikarza Wspólnoty, czyli do mnie - autora tego tekstu, a wśród jego znajomych odnalazł Grażynę Lamczyk, wójt gminy Dębowa Kłoda. Okazało się, że pani wójt zna Bernadettę.
Zaczął działać
- W pewnym momencie pomyślałem, że skoro mam już nazwisko i wiem, skąd jest ta osoba, to trzeba po prostu spróbować ją odnaleźć. Internet daje dzisiaj takie możliwości, że można dotrzeć do człowieka w kilka minut, choć oczywiście trzeba uważać, żeby nie naruszać czyjejś prywatności. Sprawdziłem informacje na Facebooku i udało się ustalić, że właścicielka portfela mieszka w Dębowej Kłodzie. Potem skontaktowałem się z Mateuszem, który mógł pomóc w dotarciu do pani wójt. Nie chodziło mi o żadne podziękowania czy rozgłos. Po prostu chciałem, żeby portfel wrócił do właścicielki, najlepiej z całą zawartością - relacjonuje Makowski.
Telefon do Grażyny Lamczyk uruchomił kolejne ogniwo. Dziennikarz przekazał wójt numer telefonu do Przemysława Makowskiego. Dalej wszystko potoczyło się już szybko. Dzięki bezpośredniemu kontaktowi udało się ustalić sposób przekazania zguby.
Portfel wrócił do właścicielki
Najważniejsze było jednak to, że cała historia zakończyła się szczęśliwie. Portfel wraz z dokumentami, kartami i gotówką trafił z powrotem do pani Bernadetty. Można tylko wyobrazić sobie, jakie emocje towarzyszyły osobie, która zorientowała się, że zgubiła portfel. Dokumenty, karta bankomatowa czy legitymacja dziecka to rzeczy, których utrata wiąże się nie tylko ze stresem, ale także z koniecznością ich zastrzegania i wyrabiania nowych. Czas poświęcony na załatwienie wszystkich formalności bywa znacznie bardziej kosztowny niż sama gotówka znajdująca się w portfelu.
Nic nadzwyczajnego
Makowski podkreśla jednak, że nie zrobił niczego nadzwyczajnego. - Naprawdę nie uważam, że zrobiłem coś wielkiego. Dla mnie to był normalny odruch. Jeżeli znajduję czyjąś rzecz, a mam możliwość ustalenia, do kogo należy, to dlaczego miałbym tego nie zrobić? W portfelu były dokumenty i pieniądze, więc oczywiste było dla mnie, że ktoś będzie ich szukał i bardzo się martwił. Tym bardziej że chodziło o dokumenty dziecka i dane całej rodziny. Cieszę się, że udało się szybko znaleźć właścicielkę i że portfel wrócił do niej w całości. Myślę, że każdy z nas chciałby, aby w podobnej sytuacji ktoś postąpił tak samo - mówi.
Akcja w Zakopanem
To nie pierwszy raz, kiedy Makowski postanowił pomóc osobie, która zgubiła cenną rzecz. W przeszłości, podczas pobytu w Zakopanem, znalazł telefon komórkowy. Udało mu się go odblokować i w ten sposób dotrzeć do właściciela. Osoba, która zgubiła urządzenie, zgłosiła się po nie.
Historia pokazuje, że czasem do rozwiązania pozornie trudnej sytuacji wystarczy odrobina dobrej woli, konsekwencja i wykorzystanie możliwości, jakie daje internet. Dla znalazcy był to „normalny odruch”. Dla właścicielki portfela – prawdopodobnie ogromna ulga i oszczędność wielu godzin poświęconych na odtwarzanie utraconych dokumentów.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.