Koniec z „Mierzeją” i „Ustroniem”
Z analizy rozkładów jazdy z poprzednich wyłania się smutny obraz. Obecny paraliż to finał trwającego od dłuższego czasu procesu stopniowej likwidacji połączeń. Jeszcze do niedawna mieszkańcy Lublina mieli do wyboru zarówno dzienny, jak i nocny skład sezonowy nad morze i na Półwysep Helski.
W latach 2017–2021 pasażerów woził nocny pociąg TLK „Mierzeja” kursujący do Kołobrzegu, z którego część wagonów docierała bezpośrednio na Hel. Połączenie to było później modyfikowane, aż w końcu zmieniono je w pociąg dzienny. Pociąg ten, mimo wysokiej frekwencji, został ostatecznie zlikwidowany w rozkładzie jazdy na przełomie 2024 i 2025 roku.
Równolegle funkcjonował nocny skład TLK „Ustronie”, w ramach którego wagony z Lublina były łączone w Warszawie z pociągiem jadącym z Krakowa do Kołobrzegu i Trójmiasta. W tegorocznej ofercie letniej skład ten również się nie pojawił.
Dlaczego podjęto taką decyzję?
Wyjaśnienia płynące z Ministerstwa Infrastruktury oraz od przedstawicieli biura prasowego PKP Intercity wskazują, że kluczową barierą są kwestie techniczne i układ torów. Pociągi z Lublina i Gdyni wjeżdżają do Warszawy z tego samego kierunku. Uruchomienie bezpośredniego składu relacji Lublin – Gdynia wymagałoby ominięcia największych dworców w stolicy czyli Centralnego i Zachodniego, gdzie wsiada najwięcej pasażerów. Pomysł z dołączaniem lubelskich wagonów na stacji Warszawa Wschodnia również odrzucono, ponieważ wydłużyłoby to postój i opóźniło podróż pasażerom z innych miast.
Swoje zrobiły też trwające oraz planowane remonty torów w warszawskim węźle kolejowym, które drastycznie ograniczają przepustowość tras. Dodatkowo resort i przewoźnik zwracają uwagę na problemy taborowe. Konieczność wysłania dużej partii wagonów sypialnych na obowiązkowe przeglądy techniczne czasowo zmniejszyła ich dostępność na wakacje.
Z dziećmi i walizkami przez perony
Jako jedyną alternatywę dojazdu do Trójmiasta wskazuje się podróż z przesiadką na stacji Warszawa Wschodnia. Choć pociągi z Lublina do stolicy kursują co godzinę, a łączny czas podróży nad morze wynosi od 4,5 do blisko 6 godzin, to dla pasażerów żadne pocieszenie.
Brak bezpośredniego połączenia to potężne utrudnienie logistyczne. Bieganie między peronami z ciężkimi torbami, wózkami i dziećmi na jednym z najbardziej zatłoczonych dworców w kraju to ogromny stres. Dodatkowo w grę wchodzą opóźnienia. Czas na przesiadkę w Warszawie wynosi często zaledwie 20 minut, więc minimalny poślizg pociągu z Lublina może oznaczać ucieczkę składu nad morze.
Czy istnieje dogodne rozwiązanie?
Dla osób, które kategorycznie nie chcą się przesiadać, w ofercie letniej z Lublina pozostawiono jedynie pociągi dzienne do Szczecina „Zamoyski” i „Górski”oraz nocne połączenie „Uznam” do Świnoujścia i bezpośrednie kursy do Kołobrzegu.
Inną opcją jest samolot z lubelskiego lotniska do Gdańska, jednak ten lata tylko dwa razy w tygodniu w piątki i niedziele. W dodatku o mało komfortowych godzinach. Lot w piątek startuje bowiem już o 7:00 rano.
Jest jednak światełko w tunelu. Ministerstwo Infrastruktury kilka miesięcy temu informowało, że trwają już analizy nad uruchomieniem w rozkładzie jazdy na przełomie 2026 i 2027 roku zupełnie nowego, sezonowego pociągu nocnego. Nowy skład miałby pojechać trasą z Przemyśla przez Rzeszów, Lublin i Warszawę aż do Trójmiasta i na Hel. W te wakacje jednak mieszkańcom Lublina pozostaje wyłącznie podróż z przesiadkami.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.