O co walczą związkowcy?
Przypomnijmy, oś sporu od miesięcy kręci się wokół poziomu wynagrodzeń pracowników ZUS. Przedstawiciele związków zawodowych domagają się systemowych i realnych rozwiązań, które zrekompensują zatrudnionym rosnące koszty życia i zbliżą ich pensje do realiów gospodarczych.
Głównym postulatem strony społecznej jest podwyżka w wysokości 1200 zł brutto na etat. Według wyliczeń wiązałoby się to ze zwiększeniem budżetu wynagrodzeń w planie finansowym instytucji o ponad miliard złotych tylko w tym roku.
Stanowisko Zarządu ZUS po ostatnich negocjacjach
Po ostatnich rozmowach płacowych, które odbyły się 3 czerwca, Zarząd ZUS wydał oficjalne oświadczenie, w którym z odniósł się do decyzji związków zawodowych o odrzuceniu propozycji. Władze ZUS zaoferowały podwyżkę pensji o 220 zł brutto oraz wypłatę jednorazowej nagrody w kwocie 4 000 zł brutto na pracownika (po uzyskaniu odpowiednich zgód).
– Zaproponowaliśmy możliwe podwyżki i nagrody, które są maksimum tego, co moglibyśmy wypłacić w ramach obecnego budżetu Zakładu. Chcieliśmy zagwarantować naszym pracownikom wyższe pensje już w tym miesiącu z wyrównaniem od stycznia. Niestety, całkowite odrzucenie porozumienia płacowego przez związki zawodowe blokuje realne możliwości zwiększenia wynagrodzeń pracowniczych – tłumaczy w oficjalnym oświadczeniu członek zarządu ZUS Paweł Jaroszek.
Zgodnie z przepisami, bez zgody związków pracodawca nie może sam podnieść pensji, co oznacza, że brak porozumienia blokuje obecnie wypłatę jakichkolwiek dodatkowych środków. Zarząd wylicza, że każdy pracownik straci na tym ruchu około 6 640 zł brutto.
Ostry głos pracowników
Odpowiedź organizacji związkowych nie pozostawia złudzeń co do nastrojów załogi. Związkowcy wprost zarzucili zarządowi próbę przerzucenia odpowiedzialności za fiasko rozmów i stosowanie presji na pracownikach.
– Nie walczymy o konflikt dla samego konfliktu. Walczymy o szacunek dla pracy wykonywanej przez pracowników ZUS oraz o godne wynagrodzenia. (...) Pracownicy ZUS zasługują na szacunek, uczciwe traktowanie oraz rzeczywiste, systemowe rozwiązania płacowe" – podkreślono w odpowiedzi związkowców.
W oświadczeniu zaznaczono, że proponowane 220 zł brutto (ok. 160 zł netto) to „pozorowana podwyżka”, która nie pokrywa nawet ułamka inflacyjnych strat. Według pracownikó żonglowanie przez zarząd kwotami nagrody (najpierw 2000 zł, potem 3400 zł, aż do 4000 zł) dowodzi, iż ZUS dysponuje funduszami, a ich uruchomienie zależy wyłącznie od determinacji i nacisku załogi.
Zdaniem związków, godne pieniądze należą się 43 tysiącom pracowników i nie mogą być kartą przetargową w rękach dyrekcji.
Strajk ostrzegawczy coraz bliżej
W związku z brakiem porozumienia organizacje związkowe zapowiedziały akcję protestacyjną zaplanowaną na 17 czerwca między godziną 8:00 a 10:00. Znamy też jej techniczne i prawne strony.
Akcja zostanie przeprowadzona jako jednorazowy strajk ostrzegawczy na czas nie dłuższy niż dwie godziny, co bezpośrednio sankcjonuje artykuł 12 Ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. Warto zauważyć, że przepisy prawa nie nakładają obowiązku organizacji referendum przed tego typu akcją ostrzegawczą, gdyż jest ono wymagane wyłącznie w przypadku strajku właściwego.
Do udziału w protestach uprawniony jest każdy pracownik instytucji, a samo uczestnictwo polega na całkowitym powstrzymaniu się od wykonywania obowiązków służbowych w wyznaczonym czasie. W godzinach trwania strajku pracownicy zachowują prawo do świadczeń z ubezpieczenia społecznego oraz uprawnień ze stosunku pracy. Tracą jednak prawo do wynagrodzenia. Cały okres przerwy wlicza się normalnie do okresu zatrudnienia w zakładzie pracy.
Po zakończeniu strajku urzędnicy wracają do swoich obowiązków, co oznacza, że nie mają oni ustawowego nakazu szybszego działania ani nadrabiania zaległych zadań po godzinach pracy.
Na razie to tylko ostrzeżenie, ale...
Dla tysięcy Lublinian widmo właściwego strajku to nie tylko polityczny spór o płace, ale realne ryzyko finansowego paraliżu. Zgodnie z ustawą o systemie ubezpieczeń społecznych, wypłata świadczeń wymaga terminowej weryfikacji wniosków, co przy odejściu pracowników od biurek stanie się niemożliwe.
Wstrzymanie pracy w oddziale przy ul. Zana uderzy bezpośrednio w portfele mieszkańców. Mowa tu o opóźnieniach w wypłacie zasiłków chorobowych i macierzyńskich, wstrzymaniu decyzji emerytalnych dla seniorów, oraz blokadę ważnych dla lokalnych firm zaświadczeń o niezaleganiu w składkach.
Nawet jeśli systemy informatyczne będą działać, brak urzędniczej weryfikacji „zamrozi" wnioski wymagające wyjaśnień. Narosłe w ten sposób zatory lubelska instytucja może rozładowywać przez wiele kolejnych miesięcy.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.