Nad ranem, około godz. 3.50, w Lublinie rozległy się głośne syreny alarmowe, które postawiły na nogi setki mieszkańców. Miało to związek z rosyjskim atakiem na Ukrainę.
Niedługo wcześniej komunikat wydało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, które poinformowało o operowaniu lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej "w związku z aktywnością lotnictwa dalekiego zasięgu Federacji Rosyjskiej, wykonującego uderzenia na terytorium Ukrainy".
Dodano, że:
"operowanie rozpoczęły myśliwce oraz samolot wczesnego ostrzegania, a naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego osiągnęły stan gotowości".
W rozmowie z Wirtualną Polską Marcin Bubicz, rzecznik prasowy wojewody lubelskiego przyznał, że chodziło o zagrożenie uderzeniami z powietrza.
Mogę potwierdzić, że rzeczywiście mamy zagrożenie uderzeniami z powietrza. Jest to informacja bezpośrednio z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Jest to informacja wiarygodna i potwierdzona
- powiedział Marcin Bubicz w rozmowie z dziennikarzem Wirtualnej Polski.
Wkrótce po pierwszym sygnale alarowym rozległy się syreny informujące o zakończeniu stanu zagrożenia.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.