Reklama

Reklama

Fundacja Wolności z Lublina podpisała się pod petycją do I Prezes Sądu Najwyższego. "Nie" dla ograniczenia prawa do informacji publicznej

Opublikowano: śr, 24 mar 2021 16:50
Autor: | Zdjęcie: Fundacja Wolności

Fundacja Wolności z Lublina podpisała się pod petycją do I Prezes Sądu Najwyższego. "Nie" dla ograniczenia prawa do informacji publicznej - Zdjęcie główne

Organizacje społeczne przygotowały petycję do I Prezes Sądy Najwyższego | foto Fundacja Wolności

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Z Lublina Wycofania wniosku I Prezes Sądu Najwyższego dotyczącego stwierdzenia niekonstytucyjności ustawy o dostępie do informacji publicznej, chcą organizacje społeczne. - Realizacja wniosku I Prezes Sądu Najwyższego wprowadzi w naszym kraju kulturę tajemnicy - mówi Krzysztof Jakubowski, prezes Fundacji Wolności.

Reklama

Nie zgadzają się na ograniczanie prawa do informacji
 
W połowie lutego prof. Małgorzata Manowska - I Prezes Sądu Najwyższego złożyła wniosek do Trybunału Konstytucyjnego dotyczący stwierdzenia niekonstytucyjności ustawy o dostępie do informacji publicznej. Prezes uważa, że ustawa nieprecyzyjnie definiuje kilka terminów np. "władze publiczne”, "inne podmioty wykonujące zadania publiczne”, "osoby pełniące funkcje publiczne” i "związek z pełnieniem funkcji publicznych". W lutym sprawę opisał portal internetowy Onet, w którego artykule można przeczytać, że: "Manowska twierdzi, że może to doprowadzić do sytuacji, w której te definicje poszerzają liczbę podmiotów, które mają obowiązek do udostępnienia informacji publicznej. A to powoduje naruszenie konstytucyjnych zasad, według których powinno być jasno określone, kto i w jakim zakresie może udzielać tych informacji".
 
W odpowiedzi na wniosek I Prezes SN, organizacje społeczne przygotowały petycję do I Prezes Sądy Najwyższego. Autorzy pisma wnoszą o wycofanie wniosku do Trybunału Konstytucyjnego. Ich zdaniem wniosek dotyczy ograniczenia prawa do informacji. Pod petycją podpisała się m.in. Fundacja Wolności z Lublina. 
 
- Realizacja wniosku I Prezes Sądu Najwyższego wprowadzi w naszym kraju kulturę tajemnicy. Pozbawi obywateli prawa do informacji o organach władzy publicznej. Uniemożliwi sprawowanie kontroli obywatelskiej oraz ograniczy przypadki wykrycia nadużyć urzędników i polityków. Po prostu będziemy wiedzieć mniej - mówi Krzysztof Jakubowski, prezes Fundacji Wolności.
 
Petycję wystosowały 62 organizacje pozarządowe, które na co dzień zajmują się prawami człowieka i prawem do informacji.
 
Pełna treść petycji
 
Szanowna Pani Profesor,

działając imieniu Fundacji ePaństwo oraz reprezentując grupę innych podmiotów wnoszących petycję wymienionych wraz miejscem ich siedziby pod treścią pisma, zgodnie z art. 63 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz art. 2 ustawy z dnia 11 lipca 2014 roku o petycjach, przedkładam, w interesie publicznym, niniejszą petycję.

Jesteśmy obywatelami/obywatelkami, przedsiębiorcami/przedsiębiorczyniami, dziennikarzami/dziennikarkami, przedstawicielami/przedstawicielkami organizacji społecznych. Zaniepokojeni/one wnioskiem, który skierowała Pani do Trybunału Konstytucyjnego, dotyczącym niektórych przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej, zwracamy się z petycją o jego wycofanie.

Każdy z nas, w swoim codziennym działaniu, widzi korzyści, jakie przynosi jawność życia publicznego. Szeroki dostęp do informacji publicznej, w tym wiedza o tym, kto z imienia i nazwiska odpowiada za określone decyzje, to warunek sine qua non rozliczalności i odpowiedzialności władzy na każdym szczeblu. Transparentność to również podstawowa zasada demokratycznego państwa prawnego. Korzystanie z prawa do informacji publicznej często natrafia na barierę po stronie instytucji państwa. Mimo to ufamy, że polskie prawo wciąż jeszcze gwarantuje nam podstawowe standardy w tym zakresie.

Pani wniosek uderza w fundamenty ustawy zawierającej procedury realizacji prawa do informacji. Część z nas reprezentuje środowiska, które od dekad pracują na rzecz zwiększania jawności życia publicznego. Wiemy dobrze, że samo tylko podważanie istniejących gwarancji natychmiast rodzi problemy. Instytucje publiczne bardzo szybko wykorzystują wszelkie wątpliwości i spory do tego, by odciąć obywateli od informacji.

Tymczasem, obywatele chcą wiedzieć, jak powstaje prawo w zakresie ochrony zdrowia czy edukacji, np. kto bierze udział w zespołach eksperckich, grupach roboczych i okrągłych stołach. Inni - jak wygląda wpływ wielkich korporacji, w tym z kim spotykają się ministrowie. Te sprawy mają istotne znaczenie dla powstawania prawa, które później dotyczy nas wszystkich.

Obawiamy się, że efektem Pani wniosku będą poważne ograniczenia w dostępie do informacji ważnych dla wielu grup społecznych i zawodowych. Przedsiębiorcy będą mieli utrudniony dostęp do danych, pozwalających na planowanie inwestycji czy sprawdzenie związków konkurencji z osobami decydującymi o zamówieniach publicznych. Dziennikarze nie uzyskają wielu istotnych informacji o działaniach osób publicznych. A przecież esencją wolnych mediów jest dostarczanie opinii publicznej wiedzy o tym, kto podejmuje decyzje mające wpływ na gospodarkę i inne obszary życia społecznego, jakimi kieruje się przesłankami, czy działa w konflikcie interesów. Ograniczenie dostępu do informacji publicznej z pewnością negatywnie odbije się na tym, jak będą wydatkowane ogromne fundusze unijne w ramach, zaczynającej się właśnie, nowej perspektywie finansowej. A to z kolei rodzi realną groźbę utraty dotacji unijnych i konfliktów z Komisją Europejską.

Aktywni obywatele, opierający swoją lokalną działalność na możliwości kontroli wójtów czy burmistrzów dzięki prawu do informacji, również mogą boleśnie odczuć te ograniczenia. Decyzje samorządów muszą być odseparowane od osobistych interesów lokalnych urzędników i polityków, dlatego powinniśmy mieć możliwość sprawdzenia, kto ma dostęp do ucha prezydenta czy burmistrza i jak kontroluje spółki, które mu podlegają.

Wreszcie osoby działające w organizacjach ekologicznych mają problem z egzekwowaniem prawa do informacji o środowisku. Chociaż reguluje je inna ustawa, to często są odsyłani do ustawy o dostępie do informacji publicznej. Dlaczego? Gdyż tak jest łatwiej uniknąć odpowiedzi urzędnikom. Ograniczenia w dostępie do informacji na temat stanu środowiska to brak wiedzy na temat zanieczyszczenia powietrza czy inwestycji degradujących przyrodę, co może mieć negatywny wpływ na zdrowie i bezpieczeństwo społeczeństwa.

Nie należy zapominać o organizacjach społecznych, które doświadczają problemów z jawnością w instytucjach publicznych w obszarach, którymi się zajmują.

Jednocześnie złożony przez Panią wniosek rodzi inne zagrożenie. Podmioty zobowiązane, do których wpływają wnioski o dostęp do informacji publicznej,  nie czekając na rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego, już ograniczają jawność. Wskazują, że do czasu rozstrzygnięcia przez TK zasygnalizowanych przez Panią wątpliwości, realizacja wniosków o informację może być zawieszona. Tym samym nawet przez długi czas możemy być pozbawieni informacji o działaniach państwa.

Z tych powodów apelujemy do Pani o wycofanie wniosku. Dostrzegamy fakt, że przepisy dotyczące dostępu do informacji publicznej w niektórych punktach wymagałyby poprawy. Ale stoimy na stanowisku, że zmiany w tak czułej materii, jaką jest jawność życia publicznego, powinny być wynikiem szerokiego dialogu i konsultacji.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy